Yad Vashem potępia proces przeciwko polskim historykom. "To poważny atak na wolne badania"

Yad Vashem potępił proces przeciwko historykom prof. Barbarze Engelking i prof. Janowi Grabowskiemu - zajmującymi się Zagładą. Filomenę Leszczyńska, która złożyła pozew cywilny w tej sprawie, wspiera bowiem, jak podaje "Wyborcza", fundacja powiązaną z obecną władzą oraz media prorządowe. "Wszelkie wysiłki zmierzające do wyznaczenia granic dyskursu akademickiego i publicznego poprzez naciski polityczne lub sądowe są niedopuszczalne" - podkreślił instytut.

Trwa proces przeciwko prof. Barbarze Engelking i prof. Janowi Grabowskiemu - autorom książki "Dalej jest noc", czyli podsumowania kilkuletniego projektu badawczego realizowanego przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów pt. "Strategie przetrwania Żydów podczas okupacji w Generalnym Gubernatorstwie, 1942-1945. Studium wybranych powiatów". "Wymowa liczb jest nieubłagana: dwóch spośród każdych trzech Żydów poszukujących ratunku - zginęło. Zamieszczone w tomach opracowania dostarczają dowodów wskazujących na znaczną - i większą, aniżeli się to dotychczas wydawało - skalę uczestnictwa Polaków w wyniszczeniu żydowskich współobywateli" - brzmi fragment opisu książki.

W procesie, w którym, jak podaje "Gazeta Wyborcza", wyrok ma zapaść już 9 lutego, chodzi o kilka linijek tekstu ze strony 154. Opisano historię Żydówki Estery Siemiatyckiej, która schroniła we wsi Malinowo. Sołtys Edward Malinowski załatwił jej - za odpowiednią cenę - fałszywe dokumenty tożsamości i w grudniu 1942 roku trafiła do Rastenburga (Kętrzyna) jako pomoc domowa w niemieckiej rodzinie Fittkau. Pięć lat później Malinowski stanął przed sądem za współpracę z nazistami i zdradę Żydów ukrywających się w lasach w pobliżu wsi, ale Siemiatycka zeznawała w jego obronie i został uniewinniony. Jednak w późniejszym zeznaniu złożonym w latach dziewięćdziesiątych Fundacji Shoah Siemiatycka powiedziała, że kłamała w sądzie, ponieważ czuła się mu wdzięczna za uratowanie jej życia - zaznacza "The Jerusalem Post".

Pozew cywilny w tej sprawie złożyła krewna Edwarda Malinowskiego - Filomena Leszczyńska. Wspierana jest ona, jak informuje "Wyborcza", przez fundację powiązaną z obecną władzą - Redutę Dobrego Imienia oraz media prorządowe.

"To poważny atak"

Głos w sprawie zabrał Yad Vashem, który w wydanym w niedziele komunikacie potępił proces. "Wszelkie wysiłki zmierzające do wyznaczenia granic dyskursu akademickiego i publicznego poprzez naciski polityczne lub sądowe są niedopuszczalne" - podkreślono, jak cytuje "The Jerusalem Post", w oświadczeniu. "To poważny atak na wolne badania. Postępowania prawne przeciwko naukowcom zajmującym się Holokaustem ze względu na ich badania są niezgodne z przyjętymi normami badawczymi i stanowią atak na dążenie do pełnego i wyważonego obrazu historii Holokaustu oraz na prawdziwość i wiarygodność jej źródeł historycznych" - stwierdzono dalej.

W rozmowie z "The Jerusalem Post" historyk z Instytutu Badawczego Yad Vashem dr David Silberklang powiedział, że obecny rząd wysuwa pozew i oczekuje się, że podobne pozwy zostaną wniesione przeciwko innym historykom Holokaustu. - Jest to część większego działania mającego na celu wdrożenie rządowej polityki historycznej, zgodnie z którą historia jest tym, o czym mówimy, a każdy, kto od niej odejdzie, zostanie pozwany - stwierdził. Jak dodał, "jest to część skoordynowanej kampanii rządowej w Polsce, mającej na celu ograniczenie wolności akademickiej w tej kwestii".

Zobacz wideo Naczelny Rabin Polski: Mówienie, że wszyscy Polacy są antyżydowscy jest kłamstwem