Pucz w Birmie. Laureatka pokojowego Nobla zatrzymana, wojsko wprowadza stan wyjątkowy "na rok"

Cywilna przywódczyni kraju i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla została zatrzymana przez wojsko wraz z innymi politykami partii rządzącej. Media podają, że w Mjanmie (Birmie) doszło do puczu wojskowego. Armia przejęła władzę i wprowadziła "na rok" stan wyjątkowy. Wojskowi są niezadowoleni z wyniku wyborów wygranych zdecydowaną większością głosów przez cywilną partię i zarzucili fałszerstwo. W kraju wyłączono większość mediów i internet.

Wojsko potwierdziło w poniedziałek, że przejęło kontrolę w Mjanmie (dawniej Birmie - po dojściu junty wojskowej do władzy nazwę kraju zmieniono na Mjanma, w Polsce od 2012 roku Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych dopuściła oba warianty - red.) po aresztowaniu szefowej rządu Aung San Suu Kyi i innych przywódców politycznych. Do zamachu stanu doszło w wyniku rosnącego napięcia między rządem cywilnym a wojskiem po listopadowych wyborach parlamentarnych.

Pucz w Mjanmie. Odłączono stacje telewizyjne, odcięto internet

Kilka godzin po aresztowaniach telewizja wojskowa Mjanmy potwierdziła, że przez najbliższy rok w kraju będzie obowiązywał stan wyjątkowy. Inne stacje telewizyjne zostały wyłączone, odcięto też w dużej mierze internet i sieci społecznościowe. Władzę przejął główny dowódca armii Min Aung Hlaing.

Jak podaje "The Guardian", wojsko już wcześniej - zarzucając fałszerstwa wyborcze - nie wykluczało przejęcia władzy. W weekend wzmożono patrole wokół budynków, w których parlamentarzyści byli na kwarantannie (w związku z epidemią COVID-19) przez mającą rozpocząć się w tym tygodniu pierwszą sesją nowej kadencji parlamentu.

Właśnie otwarto drzwi dla bardzo odmiennej przyszłości. Mam złe przeczucie, że nikt nie będzie w stanie kontrolować tego, co się teraz wydarzy. I pamiętajcie, że Mjanma to kraj zalany bronią, z głębokimi podziałami etnicznymi i religijnymi, w którym miliony ludzi ledwo mogą się wyżywić

- napisał na Twitterze amerykańsko-birmański historyk Thant Myint-U.

Wojsko dopatruje się fałszerstw wyborczych

Wojsko tego kraju w południowo-wschodniej części Azji rządziło przed około 50 lat do czasu rozpoczęcia demokratycznych reform w 2011 roku. Liderką prodemokratycznego ruchu była Aung San Suu Kyi, która przez w sumie ok. W sumie kilkanaście lat w ciągu kilku dekad walki o wolność pozostawała w areszcie domowym. Po częściowej demokratyzacji - cywilna władza i tak współrządziła z wojskiem - została przywódczynią kraju, otrzymała też Pokojową Nagrodę Nobla.

W ubiegłorocznych wyborach Narodowa Liga na rzecz Demokracji Suu Kyi (NLD) zdobyła więcej niż wystarczającą liczbę mandatów, aby utworzyć rząd. Jak podaje CNN, NLD zdobyło około 80 proc. głosów. Partia wojska miałaby w nowym parlamencie około 30 mandatów, bo odebrano jako upokorzenie. Armia stwierdziła, że głosowanie było sfałszowane na wielką skalę i zarzuciła cywilnym władzom brak działa w tej sprawie. To oficjalne uzasadnienie przejęcia władzy w kraju.

Nowo wybrana niższa izba parlamentu miała zebrać się po raz pierwszy w poniedziałek, a wojsko domagało się odroczenia terminu posiedzenia.

Polska Misja Medyczna w Mjanmie. Zbudowana przez PMM przychodniaPolacy zbudowali przychodnię "na końcu świata"

Czystka etniczna pod okiem laureatki pokojowego Nobla

Mjanmar to kraj licznych mniejszości etnicznych i religijnych (większość stanowią buddyści). Od lat prześladowana tam była muzułmańska mniejszość Rohindżów. Są dyskryminowani, nie posiadają obywatelstwa w Mjanmie, a ich prawa nie są przestrzegane. 

Polska Akcja Humanitarna zapewnia pomoc Rohindżom w Bangladeszu600 tys. osób w jednym obozie. Pomagała tam Polka

Z tego powodu wielu uciekło z kraju. Na przełomie sierpnia i września 2017 roku w stanie Rakhine doszło do czystki etnicznej na Rohindżach. Pod pretekstem odwetu za działania bojowników Rohindża armia Mjanmy oraz buddyjscy ekstremiści zaatakowali cywilów. W zaatakowanych wsiach zabijano mężczyzn, kobiety gwałcono, a dzieci palono żywcem wraz z domami. Szacuje się, że zginęło 10 tys. osób. Nawet milion Rohindżów w krótkim czasie uciekło do sąsiedniego Bangladeszu, gdzie do teraz koczuje w gigantycznych obozach dla uchodźców.

Aung San Suu Kyi nie tylko nie zabrała głosu przeciwko działaniom armii, ale nawet broniła ich na forum międzynarodowym. Spotkała się przez to z ostrą krytyką i ostracyzmem, szczególnie biorąc pod uwagę to, iż jest laureatką Pokojowej Nagrody Nobla.

Biały Dom potępia działania wojska, grozi konsekwencjami

Stany Zjednoczone skrytykowały działania birmańskiej armii i wezwały do natychmiastowego uwolnienia liderki Narodowej Ligi dla Demokracji Aung San Suu Kyi. Biały Dom ostrzegł przed konsekwencjami osoby podważające system demokratyczny w Mjanmie.

"Stany Zjednoczone są zaalarmowane doniesieniami o próbach podważenia przez birmańską armię demokratycznych przemian, w tym aresztowaniem szefowej rządu Aung San Suu Kyi i innych cywilnych urzędników Mjanmy" - napisała rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki. Oświadczenie rzeczniczki wydano jeszcze przed ogłoszeniem przez birmańską armię przejęcia na rok władzy w tym kraju.

Psaki podkreśliła, że Waszyngton popiera demokratyczne instytucje oraz rządy prawa w i wezwała armię do uwolnienia zatrzymanych. "Stany Zjednoczone sprzeciwiają się jakimkolwiek próbom zmiany wyniku niedawnych wyborów oraz podważenia demokratycznych przemian w Mjamie i podejmą działania wobec osób odpowiedzialnych jeśli nie zmienią kursu” - ostrzegła rzeczniczka Białego Domu dodając, że Stany Zjednoczone stoją ramię w ramię z narodem birmańskim. Jen Psaki poinformowała, że prezydent Joe Biden jest na bieżąco informowany o rozwoju sytuacji w Birmie.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył, że to "poważny cios dla reform demokratycznych w Mjanmie".

Więcej o: