"Szaman QAnon" nie dostał ułaskawienia po zamieszkach na Kapitolu. Teraz chce zeznawać przeciwko Trumpowi

Jacob Chansley - znany jako "szaman QAnon" - usłyszał zarzuty w związku z zamieszkami w Kapitolu 6 stycznia. Liczył on, że Donald Trump - który podżegał zwolenników do uniemożliwienia zatwierdzenia wyboru Joe Bidena na prezydenta - ułaskawi go przed końcem kadencji. Tak się nie stało i teraz Chansley chce zeznawać przeciwko Trumpowi w procesie impeachmentu.
Zobacz wideo Wszystkie pieniądze Donalda Trumpa. Uderzenie w "Trump brand" nie będzie wcale najgorsze [OKO NA ŚWIAT]

Jacob Chansley - przedstawiający się także jako Jake Angeli lub "szaman QAnon" - 6 stycznia był w tłumie zwolenników Donalda Trumpa, którzy wdarli się i dewastowali Kongres. Angeli to zwolennik teorii spiskowej QAnon, który od dawna pojawiał się na wiecach ówczesnego prezydenta

Mężczyzna nie był trudny do zidentyfikowania dla służb - na dziesiątkach zdjęć i nagrań widać, jak chodzi po Kapitolu ubrany w futro, z rogami na głowie, pomalowaną twarzą i flagą w dłoni. Niedługo po zamieszkach został zatrzymany przez policję i usłyszał zarzuty bezprawnego wejścia i pozostania w budynku o ograniczonym dostępie, siłowego wtargnięcia oraz zakłócenia porządku na terenie Kapitolu.

"Szaman" rozczarowany brakiem ułaskawienia

Chansley liczył, że prezydent Trump ułaskawi go przed końcem swojej prezydentury 20 stycznia. Tak się jednak nie stało, a prezydent odciął się od zwolenników, których jeszcze 6 stycznia przekonywał, że wybory zostały sfałszowane. 

Cytowany przez AP prawnik mężczyzny, Albert Watkins, powiedział, że jego klient był pod "ogromnym wpływem" Donalda Trumpa i teraz czuje się rozczarowany brakiem ułaskawienia dla uczestników zamieszek. - Czuje się zdradzony przez prezydenta - powiedział prawnik. Dlatego chce zeznawać przeciwko niemu w czasie procesu w Senacie. Zacznie się on 8 lutego po tym, jak Izba Reprezentantów przegłosowała procedurę impeachmentu dla Trumpa. 

Nie jest jednak jasne, czy w ogóle wzywani będą świadkowie. Watkins powiedział, że nie rozmawiał o możliwości zeznawania z żadnym z senatorów. Jednak przekonuje, iż to ważne, by usłyszeli oni zeznania osoby, która uległa podżeganiu prezydenta. To samo chce zrobić co najmniej kilka innych osób, które brały udział w zamieszkach i teraz sugerują, ze czuły, iż działają z rozkazu Trumpa.

Kult QAnon

Dziennik "The Arizona Republic" opisał, że Jake Angeli, to zwolennik teorii spiskowej (przez niektórych określanej jako sekta) QAnon, który w ostatnich miesiącach uczestniczył w prawicowych wiecach politycznych organizowanych w Arizonie.

Jak zauważa dziennik, począwszy od 2019 r. Angeli regularnie pojawiał się przed gmachem legislatury w Arizonie, gdzie głosił różne teorie spiskowe. W 2020 r. przyznał w wywiadzie, że nosi futrzaną czapkę, maluje twarz i zakłada koszulki po to, by "przyciągnąć uwagę". 

W lutym 2020 r. Angeli pojawił się na wiecu Donalda Trumpa w Phoenix. W trakcie wydarzenia prezentował baner z napisem "Przysłał mnie Q" i dopytywał uczestników, czy wiedzą o "spisku". Wyznawcy skrajnie prawicowej teorii spiskowej QAnon - z którą "rozprawiło" się już wiele amerykańskich mediów - twierdzą, że w 2017 r. anonimowy użytkownik o pseudonimie "Q", który rzekomo posiada "wysokie poświadczenia bezpieczeństwa", ujawnił w internecie pilnie strzeżone tajemnice amerykańskiej administracji i wymiaru sprawiedliwości. Według Q Donald Trump prowadzi tajną wojnę z globalną satanistyczną siatką pedofilów rządzących światem, do której należą m.in. prominentni politycy oraz celebryci z USA i innych państw. Niektórzy spodziewali się, że przed odejściem ze stanowiska Trump wdroży w życie tajny plan i dokona aresztowań dziesiątek rzekomych członków "spisku".