Włochy. Lekarz podejrzewany o zabijanie chorych na COVID-19 pacjentów, by zwolnić łóżka dla nowych

Ordynator oddziału pogotowia jednego ze szpitali w Brescii na północy Włoch jest podejrzany o podanie śmiertelnej dawki leków pacjentom zakażonym koronawirusem. W wyniku tego, u chorych na COVID-19 osób dochodziło do nagłego pogorszenia stanu zdrowia i śmierci. Według ustaleń śledczych lekarz robił to, by zwolnić miejsca dla nowych pacjentów.
Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?

Jak podaje "La Repubblica", ordynator oddziału pogotowia szpitala w Motichiari w Brescii w północnych Włoszech podejrzewany jest o podawanie pacjentom śmiertelnych dawek środków znieczulających i zwiotczających napięcie mięśniowe. Sytuacja miała mieć miejsce podczas pierwszej fali epidemii, która była najdotkliwsza właśnie w północnych regionach tego kraju.

Włochy. Lekarz podejrzewany o zabójstwa pacjentów chorych na COVID-19. "Nie zabiję ich, bo on chce zwolnić łóżka"

Lekarz Carlo Mosca miał przyjąć w tym czasie tak wielu pacjentów, że konieczne było przekształcenie szpitalnej stołówki w salę dla 30 chorych. Śledczy zaczęli przyglądać się medykowi po analizie statystycznej zgonów na oddziale pogotowia szpitala i porównaniu ich z liczbą zgonów na innych oddziałach w regionie. Prokuraturę zaniepokoiły zgony pacjentów, które miały miejsce na krótko po przyjęciu do placówki.

Śledczy przyjrzeli się bliżej czterem takim przypadkom, które miały miejsce między 20 a 23 marcem 2020 roku. Dokładne analizy wykazały, że u tych pacjentów dochodziło do gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia. W dwóch z trzech autopsji (u pacjentów w wieku 61 i 80 lat) stwierdzono ślady leków wykorzystywanych przy intubowaniu i znieczulaniu. Leki te nie zostały jednak wpisane do dokumentacji medycznej zmarłych. Nie ma też żadnych śladów wskazujących na to, by chorzy byli przed śmiercią zaintubowani.

Włochy. 400 tys. osób zaszczepionych przeciwko COVID-19 poza obowiązującą kolejnością (zdjęcie ilustracyjne)Włochy. 400 tys. osób zaszczepionych poza obowiązującą kolejnością

Według śledczych zmarli nie byli w krytycznym stanie. Jeden z nich nie miał nawet chorób współistniejących

Według śledczych zakażeni 61 i 80-letni pacjenci nie byli w krytycznym stanie zdrowia. Drugi z zakażonych na COVID-19 nie miał żadnych chorób współistniejących, a pierwszy był chory tylko na cukrzycę.

Według ustaleń włoskiego dziennika, gdy lekarz dowiedział się o autopsjach, zebrał współpracowników i próbował ustalić z nimi wspólną wersję zdarzeń. Dwie pielęgniarki szpitala stwierdziły nawet, że Carlo Mosca świadomie dopuszczał się zabójstw, by zwolnić łóżka w przepełnionym szpitalu dla "lepiej rokujących" zakażonych.

Giuseppe ConteWłochy. Premier Conte złożył rezygnację na ręce prezydenta

"Nie zabiję ich, bo on chce zwolnić łóżka" - pisała na WhatsAppie jedna z pielęgniarek pytając swoją koleżankę o to, czy ordynator także jej kazał podać leki bez intubowania pacjentów. "Zgadzam się z Tobą, to jest szalone" - brzmi kolejna wiadomość, do której dotarła policja.

Sąd podjął decyzję o umieszczeniu mężczyzny w areszcie domowym. Śledczy obawiali się, że lekarz znów mógłby dopuścić się przestępstwa lub zacierania śladów. 47-letni Mosca twierdzi, że jest niewinny.