Kreml nie chce ujawnić, do kogo należy pałac w Gelendżyku. "To byłoby niewłaściwe"

Kreml "nie ma prawa" ujawniać nazwisk właścicieli pałacu w Gelendżyku, a ujawnienie takich danych byłoby "niewłaściwe" - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Z ustaleń Fundacji Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego wynika, że pałac należy do prezydenta Rosji Władimira Putina. Zarówno sam Putin, jak i Pieskow temu zaprzeczają.

W opublikowanym w sieci filmie przygotowanym przez Fundację Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego przedstawione zostały szkice architektoniczne, a także wizualizacje wnętrz ogromnej posiadłości pod Gelendżykiem w Kraju Krasnodarskim. Powierzchnia obiektu wynosi 18 tys. metrów kwadratowych. Składa się na nią kilkadziesiąt pokoi, teatr, kasyno, ogromna oranżeria, amfiteatr oraz podziemny tunel prowadzący na brzeg morza.

W budowie posiadłości miały uczestniczyć wielkie firmy, kierowane przez ludzi z otoczenia przywódcy Rosji. W filmie zawarto informację, że warta 1,3 mld dolarów posiadłość należy do prezydenta Władimira Putina. Rosyjski prezydent zaprzeczył tym twierdzeniom, dodając, że podawanie takich informacji to "robienie prania mózgu obywatelom".

Władimir PutinPutin komentuje protesty. O filmie Nawalnego: Pranie mózgu obywatelom

Rzecznik Kremla: Nie ujawnimy, kto jest właścicielem pałacu

We wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow cytowany przez agencję TASS stwierdził, że "w pośrednim lub bezpośrednim posiadaniu pałacu jest jeden lub kilku biznesmenów". Dodał także, że Kreml "nie ma prawa ujawniać nazwisk właścicieli". - Nie zrobimy tego, ponieważ byłoby to niewłaściwe - zaznaczył.

- Wszystkie prezydenckie rezydencje są znane ludziom nie tylko w Rosji, ale również poza nią - podkreślił.

W czwartek moskiewski sąd obwodowy rozpatrzy skargę na aresztowanie Aleksieja Nawalnego - poinformowała we wtorek adwokatka opozycjonisty Olga Michaiłowa. Polityk został zatrzymany po powrocie do Rosji. Wcześniej leczył się w Niemczech po tym, gdy w sierpniu próbowano go zamordować przy użyciu trującej substancji bojowej.

Funkcjonariusze chcą, aby sąd odwiesił politykowi stary wyrok trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności, ponieważ ich zdaniem naruszył on warunki zawieszenia kary. Rozprawa w tej sprawie ma się odbyć 2 lutego. Obrońcy Aleksieja Nawalnego oświadczyli, że tymczasowy areszt został orzeczony niezgodnie z prawem i bezpodstawnie.

W obronie opozycjonisty wystąpiły Unia Europejska i Stany Zjednoczone. Międzynarodowe organizacje broniące praw człowieka uznały Aleksieja Nawalnego za więźnia politycznego, a zwolennicy opozycji zorganizowali w ponad 120 miastach Rosji demonstracje pod hasłem "Uwolnić Nawalnego".

Zobacz wideo Brutalne starcia policji w Moskwie z protestującymi domagającymi się uwolnienia Aleksieja Nawalnego