Giuliani zarzucał firmie fałszerstwa wyborcze. Pozwali go i chcą 1,3 miliarda dolarów

Odszkodowania na astronomiczną kwotę 1,3 miliarda dolarów domaga się od prawnika Donalda Trumpa firma Dominion. Rudy Giuliani bez żadnych dowodów zarzucał jej rzekome fałszerstwa, które miały doprowadzić do wyboru Joe Bidena na prezydenta. Firma w pozwie pisze o "bezprecedensowej" szkodzie dla wizerunku i biznesu.
Zobacz wideo Wszystkie pieniądze Donalda Trumpa. Uderzenie w "Trump brand" nie będzie wcale najgorsze [OKO NA ŚWIAT]

Nie tylko Donald Trump może być zmuszony zmierzyć się z konsekwencjami swoich działań w ostatnich miesiącach prezydentury, kiedy on i jego otoczenie podburzali zwolenników teoriami o sfałszowanych wyborach. Jego prawnik z czasów prezydentury i były burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani został pozwany przez firmę Dominion, którą oskarżał o współudział w rzekomych fałszerstwach. 

Dominion to firma odpowiedzialna za obsługę elektronicznych systemów do głosowania w ponad połowie stanów. Po przegranych przez Trumpa wyborach on i jego współpracownicy sugerowali liczne teorie spiskowe o tym, jak rzekomo głosowanie zostało sfałszowane. Wiele z nich dotyczyło właśnie urządzeń i systemów Dominion. M.in.  Giuliani wielokrotnie sugerował - nie przedstawiając dowodów - że doszło do fałszerstw z wykorzystaniem systemów Dominion.

Teraz firma pozwała go o zniesławienie i żąda zadośćuczynienia na kwotę 1,3 miliarda dolarów - podaje CNN.

Firma argumentuje, że wywołano "bezprecedensową szkodę"

"Zgodnie z zamiarem Giulianiego i jego sojuszników, 'Wielkie Kłamstwo' (określenie na teorie spiskowe o rzekomym sfałszowaniu wyborów i tym, że to Trump miał wygrać - red.) stało się popularne w mediach społecznościowych, gdy ludzie tweetowali  i wściekali się, że Dominion ukradł ich głosy. Podczas gdy niektóre kłamstwa - małe kłamstwa - pojawiają się w mediach społecznościowych i giną,  'Wielkie Kłamstwo było inne" - napisali prawnicy Dominion w pozwie. 

Argumentują oni, że "szkoda dla biznesu i reputacji Dominion jest bezprecedensowa i nieodwracalna ze względu na to, jak mocno miliony ludzi w to uwierzyło". Przytaczają m.in. nieprawdziwe stwierdzenia o tym, jakoby firma była w rękach "wenezuelskich komunistów". Zwracają też uwagę, że te stwierdzenia pojawiały się nie w (odrzuconych przez sądy) pozwach, ale w wypowiedziach medialnych. Ponadto firma wcześniej wysłała mu wezwanie do zaprzestania działań na ich szkodę, które Giuliani zignorował.

Prawnicy poinformowali, że przez działania prawnika Trumpa pracownicy Dominion padli ofiarą prześladowań, a setki kontraktów na obsługę wyborów są zagrożone. Wyliczyli, że mogą stracić na tym setki milionów dolarów.

Giuliani w oświadczeniu stwierdził, że kwota w pozwie ma na celu "straszenie", a sprawa sądowa pozwoli mu "w pełni zbadać historię, finanse i praktyki" firmy. Dodał też, że to "kolejna próba  zastraszania przez pełną nienawiści lewicę" i atak na "wolność słowa". Rozważa pozwanie firmy samemu za "naruszenie jego praw konstytucyjnych".

To drugi pozew Dominion wobec sojuszników Trumpa ws. kłamstwa wyborczego. Zapytani o to, czy zamierzają pozwać też samego Trumpa, prawnicy powiedzieli, że "niczego nie wykluczają".

Więcej o: