Irlandia. Opozycja chce konfiskaty dóbr kościelnych po raporcie o domach pomocy

Po tym, jak w Irlandii opublikowano raport dotyczący maltretowania kobiet w domach matki i dziecka prowadzonych przez katolickie zakony w XX wieku, irlandzka opozycja żąda konfiskaty dóbr kościelnych. Posłanki stoją na stanowisku, że za cały proceder powinny odpowiedzieć Kościół i państwo.

O szokującym raporcie z Irlandii pisaliśmy 14 stycznia. Liczący ponad 3 tys. stron raport dotyczący 18 domów matki i dziecka działających w Irlandii w latach 1922-1998 ujawnił, że w tym czasie do instytucji trafiło ok. 56 tys. niezamężnych kobiet w ciąży. Instytucje te były z reguły prowadzone przez katolickie zakony, ale współfinansowane przez państwo. Na terenie jednego z takich domów znaleziono masowy grób, w którym znajdowały się zarówno szczątki płodów, jak i dzieci w wieku do 3 lat. Ustalono także, że w mogile pochowano około 800 osób. Raport mówi także o zmuszaniu niezamężnych matek do oddawania dzieci do adopcji oraz przypadkach przemocy psychicznej i fizycznej.

Donald TrumpTrump napisał do Bidena "życzliwy" list. Prezydent na razie go nie ujawni

Premier Irlandii mówił o współodpowiedzialności całego społeczeństwa. Opozycjonistki oburzone

Raport dotyczący irlandzkich domów matki i dziecka był przygotowywany przez powołaną do tego komisję przez sześć lat. Jego treść zaprezentował w parlamencie premier Irlandii Micheál Martin, który następnie odczytał oficjalne, państwowe przeprosiny.

- Sami to sobie zgotowaliśmy. Mieliśmy całkowicie wypaczony stosunek do seksualności i intymności, a młode matki i ich synowie i córki musieli zapłacić straszną cenę za tę niesprawiedliwość. Wyznawaliśmy opaczną moralność religijną i system kontroli, który uczynił tyle szkód. Całe społeczeństwo było w to zamieszane - mówił Martin. 

Te słowa zbulwersowały posłanki opozycji, które oskarżyły premiera, że nie bierze na poważnie odpowiedzialności państwa za ograniczenie praw tysięcy kobiet i dzieci. Polityczki skrytykowały też jego tezę (powtórzoną za raportem), że społeczeństwo jest winne procederowi zamykania niezamężnych kobiet w ciąży w domach matki i dziecka. 

- Te zbrodnie zostały popełnione przez reakcyjny Kościół katolicki i państwo wyznaniowe. (...) Pogląd, że "sami to sobie zgotowaliśmy" jest głęboko obraźliwy dla ofiar i ocalałych - powiedziała liderka opozycyjnej partii Sinn Féin, Mary Lou McDonald. 

- Ostatnią rzeczą, jakiej potrzeba tym, które przeżyły, to nietaktowne przeprosiny ze strony kolejnych facetów u władzy. One zasługują na sprawiedliwość. Zasługują na prawdziwą skruchę ze strony kościoła i państwa. I zasługują na całkowite i bezwarunkowe zadośćuczynienie - powiedziała z kolei Holly Cairns, przedstawicielka partii Socjaldemokratów. 

Członkini tej samej partii, posłanka Bríd Smith, stwierdziła z kolei,  że rząd powinien "powiedzieć instytucjom, które zbudowały swoje bogactwo na kościach martwych dzieci, że ich majątek zostanie zamrożony, jeśli nie zgodzą się na godziwe zadośćuczynienie" - pisze portal Politico.

Bernie Sanders na zaprzysiężeniu Joe BidenaSwobodny strój Sandersa na inauguracji Bidena. "Chciałem się ubrać ciepło"

Kościół przeprasza za wydarzenia sprzed lat. "Zdrada Chrystusa"

Kilku katolickich biskupów z Irlandii przeprosiło za to, w jaki sposób kościół traktował niezamężne matki ich dzieci, nazywając ten proceder "zdradą Chrystusa". 

- Raport komisji pomaga rzucić światło na to, co przez wiele lat było ukrytą częścią naszej wspólnej historii i odsłania kulturę izolacji, tajemnicy i społecznego ostracyzmu, z jakimi spotkały się niezamężne matki i ich dzieci w tym kraju. Jesteśmy im winni poświęcenie czasu na przestudiowanie i przemyślenie ustaleń i zaleceń zawartych w raporcie oraz zobowiązanie się do zrobienia wszystkiego, co w naszej mocy, aby im pomóc i wesprzeć - powiedział arcybiskup Eamon Martin z Armagh, którego słowa cytuje Catholic News Agency. 

Zobacz wideo Piekło kobiet. Przemoc seksualna to w Polsce codzienność