Charlie LeDuff dla Gazeta.pl: Nie róbcie u siebie tego, co widzieliście u nas na Kapitolu. Nie możecie sobie na to pozwolić [ZAPOWIEDŹ WYWIADU]

Łukasz Rogojsz
- Jeśli ktoś jest w stanie pojąć, o czym Trump mówi, jest w stanie mówić tak samo naturalnie jak on, ale jednocześnie nie być takim bucem, bufonem i nie dzielić tak społeczeństwa, to może dojść do władzy - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Charlie LeDuff, amerykański dziennikarz i pisarz, autor książek o najnowszych przemianach amerykańskiego społeczeństwa, laureat prestiżowej Nagrody Pulitzera.

Poniżej zamieściliśmy tylko kilka fragmentów obszernej rozmowy, którą przeprowadziliśmy z Charliem LeDuffem, autorem głośnych książek "Detroit. Sekcja zwłok Ameryki" czy "Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje". Cały wywiad będą państwo mogli obejrzeć i przeczytać już w środę 20 stycznia na Gazeta.pl i na naszych profilach w mediach społecznościowych.

Czy Donald Trump został prezydentem, bo był bystrzejszy od innych, szybciej zobaczył, jakie choroby trawią amerykańskie społeczeństwo i znalazł na te choroby skuteczne lekarstwo? Nie do końca. Trumpowi drogę do prezydentury utorował gniew, frustracja i desperacja dziesiątek milionów Amerykanów, którzy chcieli poprawy swojej sytuacji życiowej.

Po prostu w pewnym momencie dochodzisz do punktu, w którym jesteś gotowy spróbować czegokolwiek

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl Le Duff, który tematem kondycji amerykańskiego społeczeństwa zajmuje się od lat.

Po prostu czasami dochodzisz do punktu, w którym możesz tylko krzyczeć: pomocy

- podkreśla.

Nasz rozmówca przekonuje, że zdecydowana większość Amerykanów nie tyle patrzy na nazwiska czy partyjne barwy, ile chce poprawy swojej codziennej sytuacji, chce "wychowywać nasze dzieci w czystym i bezpiecznym środowisku i zapewnić im przyszłość".

To jest stawka. A dzisiaj, gdy się budzę, to czuję niepokój

- stwierdza amerykański dziennikarz. I dodaje:

Bóg nigdy nie obiecał nam, że życie będzie łatwe, ale współczesne życie powinno polegać na sprawiedliwym podziale zasobów i czynieniu życia nieco lepszym. Tak się nie dzieje, chociaż to takie proste

W wywiadzie dla Gazeta.pl przestrzega również przed szufladkowaniem wyborców republikańskich czy zwłaszcza wyborców samego Trumpa jako ultraprawicowych oszołomów, którzy chcą zniszczyć Stany Zjednoczone. - Na Kapitolu widzieliście może 2 tys. ludzi - zaznacza odnosząc się do wydarzenia z 6 stycznia, które amerykańskie media określiły wprost próbą puczu.

Moja matka głosowała na Trumpa, a nie jest wariatką, podziwiam ją bardziej niż jakąkolwiek kobietę na tym świecie. Mój brat też głosował na Trumpa, a nie biega po rządowych budynkach z bronią, kamuflażem i rogami bizona

- zaznacza LeDuff.

Tych najtwardszych wyborców Trumpa jest może 10 mln, ale poza nimi jest jeszcze z 65 mln ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że jako państwo nie posunęliśmy się do przodu

- przekonuje.

Z jego słów można wywnioskować, że wielu wyborców Trumpa głosuje na polityka-miliardera, bo to ich krzyk rozpaczy i protest przeciwko polityce, która nie robi nic na rzecz dziesiątek milionów zwykłych ludzi, których sytuacja od lat się pogarsza. I chociaż Trump swoim stylem uprawiania polityki zniechęca do siebie być może jeszcze więcej osób, niż przyciąga, to jednak akcenty, które rozkłada w swojej politycznej aktywności, zdaniem Le Duffa wcale nie są złe.

Jeśli ktoś jest w stanie pojąć, o czym Trump mówi, jest w stanie mówić tak samo naturalnie jak on, ale jednocześnie nie być takim bucem, bufonem i nie dzielić tak społeczeństwa, to może dojść do władzy

- uważa laureat Nagrody Pulitzera.

Polaków przestrzega natomiast przed podążaniem drogą Amerykanów, bo może to doprowadzić w Warszawie do scen, które na początku stycznia widzieliśmy na Kapitolu. - Nie róbcie tego, nie róbcie tego - apeluje LeDuff.

Macie długą historię, wasz kraj zniknął nawet z mapy, ale wy nigdy nie zniknęliście. Jesteście silnym narodem. Moja żona ma polską krew, moja córka również. Tej polskiej krwi jest w naszym kraju mnóstwo. Dlatego nie róbcie u siebie tego, co widzieliście u nas na Kapitolu. Nie możecie sobie na to pozwolić

- podkreśla. Na koniec dodaje:

Decyduje urna wyborcza. Musicie wierzyć w wynik wyborów i dbać o to, żeby był to wynik uczciwy

To tylko kilka fragmentów obszernej rozmowy, którą przeprowadziliśmy z Charliem LeDuffem, autorem głośnych książek "Detroit. Sekcja zwłok Ameryki" czy "Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje". Cały wywiad będziecie mogli obejrzeć i przeczytać już w środę 20 stycznia na Gazeta.pl i na naszych profilach w mediach społecznościowych.

Charlie LeDuff, 'Shithow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje'Charlie LeDuff, 'Shithow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje' 

'Detroit. Sekcja zwłok Ameryki', Charlie LeDuff'Detroit. Sekcja zwłok Ameryki', Charlie LeDuff Strona internetowa publio.pl