Rosja. Świat potępia zatrzymanie Aleksieja Nawalnego. Siergiej Ławrow: Uczepili się

- Widzieliśmy, jak wczoraj uczepili się wiadomości o powrocie Nawalnego do Rosji - stwierdził SIergiej Ławrow, odnosząc się do krytyki ze strony Zachodu po zatrzymaniu Aleksieja Nawalnego. - Zachodnim politykom pozwala to, jak się wydaje, myśleć, że zdołają w ten sposób odwrócić uwagę od bardzo głębokiego kryzysu, w którym znalazł się liberalny model rozwoju - dodał minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej.

Niedzielne zatrzymanie Aleksieja Nawalnego wywołało krytyczne komentarze ze strony zachodnich państw. Zdarzenie potępiła także przewodnicząca Komisji Europejskiej. "Rosyjskie władze muszą natychmiast go uwolnić i zapewnić mu bezpieczeństwo. Aresztowanie politycznych oponentów jest złamaniem przez Rosję międzynarodowych zobowiązań" - napisała w oświadczeniu Ursula von der Leyen. Dodała, że Unia Europejska ponawia oczekiwanie dotyczące niezależnego i dogłębnego dochodzenia w sprawie zamachu na życie Aleksieja Nawalnego. Chodzi o ubiegłoroczny atak z użyciem chemicznego środka bojowego - nowiczoka. Rosyjski opozycjonista był przez pięć miesięcy leczony w Niemczech. Zdecydował się wrócić do kraju, a po wylądowaniu na moskiewskim lotnisku został aresztowany.

Do komentarzy ze strony innych państw odniósł się szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. - Widzieliśmy, jak wczoraj uczepili się wiadomości o powrocie Nawalnego do Rosji. Po prostu czuje się, z jaką radością udzielane są identyczne komentarze. Z radością, dlatego, że zachodnim politykom pozwala to, jak się wydaje, myśleć, że zdołają w ten sposób odwrócić uwagę od bardzo głębokiego kryzysu, w którym znalazł się liberalny model rozwoju - stwierdził, cytowany przez agencję prasową TASS, podczas konferencji prasowej. Ławrow podkreślił, że kraje zachodnie próbują szukać wrogów zewnętrznych, np. w Rosji czy Iranie, bo same mają problemy. Dodał, że oskarżenia wobec jego kraju są "gołosłowne", bo "ani razu nie przedstawiono dowodów".

Niejasności wokół zatrzymania Nawalnego

Aleksiej Nawalny od niedzieli wieczorem jest przetrzymywany na komisariacie policji w Chimkach na przedmieściach Moskwy - podał adwokat opozycjonisty Wiaczesław Gimadi. Zatrzymano go w trakcie kontroli paszportowej. Według jego adwokatki Olgi Michajłowej opozycjonista przebywał w strefie tranzytowej portu lotniczego. To oznacza, że formalnie przez dłuższy czas nie pozwalano mu przekroczyć granicy Rosji. Dopiero w nocy jego adwokaci poinformowali, że został przewieziony na komisariat policji w Chimkach koło Moskwy. Jednak żaden z obrońców nie widział Nawalnego, ponieważ policjanci oświadczyli, że opozycjonista śpi.

Według rosyjskich władz zatrzymanie opozycjonisty ma związek z rzekomymi "licznymi naruszeniami" warunków zawieszenia jego wyroku z 2014 roku ws. rzekomego oszustwa. Ma pozostać w areszcie do decyzji sądu w tej sprawie. Grozi mu do 3,5 roku pozbawienia wolności. 

Tymczasem na Twitterze pojawiło się nagranie, udostępnione m.in. przez reportera "The Moscow Times", na którym Nawalny mówi: "Nie rozumiem, co się dzieje. Minutę temu zabrali mnie z celi na spotkanie z moim prawnikiem. Przyszedłem tutaj i jest rozprawa sądowa!".

Zobacz wideo Tak wydarzenia sprzed transferu do Berlina opisywali najbliżsi Nawalnego