Wyciekło nagranie z białoruskiego MSW. "Polecono nam założyć obóz. Rozpiąć drut kolczasty"

Niezależne białoruskie media informują, że weszły w posiadanie podsłuchu ze struktur tamtejszego MSW. Według ByPol (inicjatywa zrzesza milicjantów, prokuratorów, sędziów i żołnierzy, którzy przeszli na stronę opozycji) z nagrania ma wynikać, w jaki sposób tłumione są protesty na Białorusi. Padają też słowa: - Polecono nam rozpracować ich, założyć obóz (...) I rozpiąć wokół drut kolczasty.

Nagranie pochodzi - jak twierdzą niezależne białoruskie media, w tym portal TUT.by - z października ubiegłego roku. Słychać na nim człowieka kojarzonego przez media jako pułkownika Mikołaja Karpienkowa - wiceministra spraw wewnętrznych MSW i byłego szefa Głównego Wydziału do Walki z Przestępczością Zorganizowaną. Pułkownik opowiada o planach powołania specjalnego obozu odosobnienia dla demonstrantów oraz utworzenia bazy danych z nazwiskami protestujących.

Łukaszenka i funkcjonariusz OMON-u (zdjęcie ilustracyjne)Białoruś. Szef KGB planował zabójstwo dysydentów w Niemczech. "Prezydent czeka"

Białoruś. Ujawniono nagranie funkcjonariuszy MSW. Mowa o utworzeniu obozu dla opozycjonistów

Powstaje baza danych. Kto do niej trafi po raz drugi, ten powinien tam zostać. Polecono nam rozpracować ich, założyć obóz, ale nie dla jeńców, nie dla internowanych nawet, a obóz dla szczególnie wierzgających, taki do ich izolacji. I rozpiąć wokół drut kolczasty. Dwa pomieszczenia, żeby mogli pracować. Ale tam ich trzeba trzymać, dopóki się nie uspokoi

- miał stwierdzić Karpienkow (cytat za portalem belsat.eu).

Ze słów pułkownika wynika również, że prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka udzielił funkcjonariuszom "ochrony" przed wymiarem sprawiedliwości na wypadek użycia broni wobec protestujących. 

Przez głowę państwa w kwestii użycia broni jesteśmy chronieni z każdej strony. Na wariata, mówi, z broni walić nie można. Trzeba dać człowiekowi szansę w takiej sytuacji, by się zorientował. Ale jak nie ma wyjścia, to trzeba strzelać. Tak, strzelać. Bo taki mamy czas, nie kolorowej rewolucji, a wojny hybrydowej

- słychać na nagraniu, które udostępniamy poniżej:

 

Według wcześniejszych opinii komentatorów, Łukaszenka rzeczywiście musiał roztoczyć ochronę nad osobami, które uczestniczyły w tłumieniu protestów - dotychczas żaden funkcjonariusz milicji nie został pociągnięty do odpowiedzialności za pobicia demonstrantów. Nie ma też spraw karnych w związku ze śmiercią kilku uczestników antyrządowych manifestacji. 

"Tarajkowski, tak, pijak i debil. Umarł, wiadomo, od gumowej kuli"

Na nagraniu mowa jest też o rosyjskim pistolecie Jarygina który - jak można domniemywać z zapisu rozmowy - prezentowany jest funkcjonariuszom MSW przez samego wiceministra.

Mieliśmy wrażenie, że to w ogóle broń na gumowe kule. Wzięliśmy wczoraj pudło kartonowe. Złożyliśmy w cztery warstwy, postawiliśmy na krześle, wzięliśmy i przetestowaliśmy. Przestrzeliło kartony i krzesło na wylot

- relacjonował.

Zobacz wideo Na Białorusi wciąż trwają protesty przeciwko Łukaszence

W trakcie przemówienia Karpienkow  wspomniał też o Alaksandrze Tarajkowskim, który zginął podczas jednej z demonstracji. Białoruskie MSW utrzymuje, że mężczyznę zabił ładunek wybuchy, którym próbował rzucić w milicjantów. - Tak, Tarajkowski, tak, pijak i debil. Umarł, wiadomo, od gumowej kuli, która trafiła go w pierś. On był w koszulce i myślę, że kuli z drugiej strony koszulka nie zatrzymała - miał powiedzieć obecny wiceszef ministerstwa spraw wewnętrznych. 

Białoruskie MSW na razie nie odniosło się do tych informacji.