Wielka Brytania. Boris Johnson złamał obostrzenia? Kontrowersje wokół przejażdżki rowerowej

Boris Johnson spotkał się z krytyką, ponieważ wybrał się na przejażdżkę rowerową do parku oddalonego o siedem mil od jego rezydencji. Biuro brytyjskiego premiera zapewniło jednak, że nie złamał on epidemicznych restrykcji.

Dziennik "Evening Standard" poinformował w poniedziałek 11 stycznia, że premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson jeździł na rowerze w Parku Olimpijskim w Stratford we wschodniej części Londynu. Miejsce to jest oddalone o siedem mil (ok. 11 kilometrów) od rezydencji premiera przy Downing Street. Zamaskowanemu politykowi towarzyszyli ochroniarze. 

Zobacz wideo Hotelarze szukają furtek w obostrzeniach. "Apeluję o roztropność"

Boris Johnson oskarżony o "podwójne standardy". Premiera broni komisarz policji

Pojawiły się wątpliwości, czy Boris Johnson nie złamał obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa, które sam aprobował. Brytyjskie przepisy mówią, że można wyjść z domu raz dziennie, aby uprawiać sport, ale nie należy wyjeżdżać poza swoje okolice. Zapisy dotyczące tego, czym są wspomniane "okolice" są dość nieostre i pozostawiają pole do interpretacji. Partia Pracy stwierdziła, że Johnson stosuje podwójne standardy i skrytykowała go za to, że nie stosuje się do przepisów, które wydaje jego gabinet.

Krytykę Borisa Johnsona odparło jego biuro. Rzecznik brytyjskiego premiera powiedział, że  jakiekolwiek sugestie, iż złamał on wytyczne, są niezgodne z prawdą. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy Johnson sam dojechał do Parku Olimpijskiego, czy też został tam podwieziony.

Johnsona wzięła w obronę także komisarz londyńskiej policji metropolitalnej Cressida Dick. Stwierdziła ona, że ćwiczenia, na które nie trzeba dojeżdżać, spełniają jej zdaniem definicję odbywających się w okolicy. Zaznaczyła jednak, że warto byłoby doprecyzować przepisy związane z aktywnością sportową poza domem - pisze BBC

Jadwiga EmilewiczJadwiga Emilewicz w ogniu krytyki. "Wasze narty są ważniejsze niż nasze?"