USA. Izba Reprezentantów przyjęła rezolucję ws. impeachmentu Trumpa, Pence go broni. "Nie ulegnę"

Izba Reprezentantów przyjęła rezolucję dotyczącą impeachmentu Donalda Trumpa - wzywa w niej wiceprezydenta Mike'a Pence'a i innych członków gabinetu do usunięcia Trumpa z urzędu. Pence odpowiada: "Nie ulegnę" i bierze Trumpa w obronę, ale na stronę członków Partii Demokratycznej przechodzą kolejni republikanie. Jeszcze w środę odbędzie się formalne głosowanie w sprawie wniosku o impeachment.

Izba Reprezentantów po wielogodzinnej debacie zatwierdziła rezolucję ws. impeachmentu Donalda Trumpa o godzinie 6 czasu polskiego. Wezwano w niej wiceprezydenta Mike'a Pence'a oraz innych członków gabinetu do zastosowania 25. poprawki do konstytucji w celu odsunięcia od władzy prezydenta Donalda Trumpa. W dokumencie zarzucono Trumpowi "podżeganie do powstania" - w tym kontekście przywołano zamieszki na Kapitolu, w których zginęło pięć osób, a także poprzedzające je, wielokrotne stwierdzenia Trumpa, że wybory zostały sfałszowane. 

Impeachment Trumpa. Mike Pence: Nie ulegnę żądaniom Izby Reprezentantów

Mike Pence jeszcze przed głosowaniem zadeklarował w liście do spikerki Izby Reprezentantów Nancy pelosi, że będzie bronił Donalda Trumpa i nie skorzysta z prawa do odwołania go.'

Nie sądzę, aby taki sposób działania leżał w najlepszym interesie naszego narodu lub był zgodny z naszą konstytucją. W zeszłym tygodniu nie poddałem się presji, by wyjść poza moje konstytucyjne uprawnienia w celu zadecydowania o wyniku wyborów. Teraz nie ulegnę żądaniom Izby Reprezentantów, którzy domagają się prowadzenia politycznych gierek w tak poważnym okresie życia naszego kraju

 - napisał Pence w liście cytowanym przez agencję Reutera. Jak dodał, jego zdaniem skorzystanie z 25. poprawki do odwołania Trumpa "stworzyłoby straszny precedens".

Głosowanie nad rezolucją było spodziewanym krokiem ze strony Partii Demokratycznej - wcześniej jej przedstawiciele deklarowali, że przegłosują rezolucję, a docelowo będą chcieli postawić Trumpa w stan oskarżenia. Samo przyjęcie rezolucji nie oznacza procedury rozpoczęcia impeachmentu, ale jeszcze w środę odbędzie się formalne głosowanie nad wnioskiem w tej sprawie w Izbie Reprezentantów - potrzebna jest większość 217 głosów, a demokraci mają w Izbie większość i jeszcze w poniedziałek deklarowali, że "za" jest co najmniej 214 demokratycznych kongresmenów.

Dodatkowo już teraz wiadomo, że troje republikańskich kongresmenów także będzie głosować za impeachmentem - zapowiedzieli to Liz Cheney, John Katko oraz Adam Kinzinger zasiadający w Izbie Reprezentantów.

Nigdy wcześniej żaden prezydent nie sprzeniewierzył się swemu urzędowi i przysiędze składanej na konstytucje Stanów Zjednoczonych. Atak zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol spowodował śmierć i rany amerykańskich obywateli i przyniósł zniszczenie jednemu z najważniejszych miejsc w naszym kraju

- powiedziała Liz Cheney, przekazując mediom informację, jak będzie głosować. Jest ona trzecią jedną z kluczowych działaczek Partii Republikańskiej. Jak podaje "New York Times", za rozpoczęciem procedury impeachmentu jest też szef Partii Republikańskiej w Senacie Mitch McConnell.

Głosowanie za usunięciem z urzędu prezydenta wywodzącego się z własnej partii ostatni raz miało miejsce w 1974 roku. Gdy zostanie przegłosowane przez Izbę Reprezentantów, a procedura formalnie się rozpocznie, ustawa o impeachmencie trafi do Senatu. Do faktycznego usunięcia Trumpa potrzebne będzie osiągnięcie tak zwanej superwiększości, czyli przewagi dwóch trzecich głosów czyli Senacie ("za" musi być 67 osób na 100). Tam większość mają republikanie - demokraci muszą mieć więc 50 swoich głosów i przekonać 17 przedstawicieli Partii Republikańskiej do zagłosowania na tak.

Zobacz wideo Zwolennicy Trumpa wtargnęli do Kapitolu