USA. Pompeo odwołuje ostatnią zagraniczną podróż. Chodzi o przekazanie władzy? Reuters podaje inną przyczynę

Mike Pompeo odwołał swoją ostatnią podróż w roli Sekretarza Stanu do Brukseli. Rzeczniczka Departamentu Stanu Morgan Ortagus przekazała, że Mike Pompeo chce uczestniczyć w zapowiadanym przez Donalda Trumpa "uporządkowanym przekazaniu władzy". Zupełnie inne przyczyny odwołania wyjazdu podają źródła agencji Reuters.

Mike Pompeo w Belgii miał się spotkać z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem oraz belgijską wicepremierką i ministrą spraw zagranicznych Sophie Wilmès. Celem podróży miały być potwierdzenie głębokiego i trwałego partnerstwa między Stanami Zjednoczonymi a Belgią oraz - szerzej - partnerstwa transatlantyckiego, a także rozmowy dotyczące nowych wyzwań dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Decyzja Mike'a Pompeo jest związana z jego planowanym uczestnictwem w "uporządkowanym przekazaniu władzy", ale również z ponownym głosowaniem w Izbie Reprezentantów nad impeachmentem Donalda Trumpa. 

Reuters podaje jednak, że odwołanie wyjazdu na ostatnią chwilę ma zupełnie inne podłoże. Odmówić spotkania z Pompeo mieli minister spraw zagranicznych Luksemburga i czołowi przedstawiciele Unii Europejskiej. Agencja powołuje się na informacje przekazane przez dyplomatów. 

Demokraci w Izbie Reprezentantów Kongresu USA przedstawili artykuł impeachmentu - według nich Donald Trump "zdradził zaufanie jako prezydent, wyrządzając jawną krzywdę obywatelom Stanów Zjednoczonych". W środę odbędzie się głosowanie wniosku w tej sprawie w niższej izbie Kongresu. Jeśli zostanie przegłosowany, prezydent zostanie postawiony w stan oskarżenia - po raz drugi w trakcie sprawowania urzędu.

Do końca kadencji Donalda Trumpa pozostało 8 dni.

Donald Trump: Moje słowa były odpowiednie

Demokraci w Kongresie zarzucają prezydentowi, że podburzył swoich zwolenników do szturmu na Kapitol w trakcie procedury certyfikowania zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich. Trump uznał te zarzuty za absurdalne. Jak mówił dziennikarzom, wiele osób, które przeczytało jego przemówienie przed atakiem na siedzibę Kongresu, uznało jego słowa za odpowiednie.

Amerykański prezydent ocenił, że kolejny impeachment jest kontynuacją "największego polowania na czarownice w historii Stanów Zjednoczonych". Donald Trump zapewnił, że nie chce przemocy, ale dodał, że działania demokratów wywołują ogromny gniew.

Zobacz wideo Zwolennicy Trumpa wtargnęli do Kapitolu