USA. Joe Biden o inauguracji bez Donalda Trumpa: Jedna z niewielu rzeczy, co do których się zgadzamy

Prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych Joe Biden skomentował na konferencji prasowej zamieszki na Kapitolu oraz oświadczenie Donalda Trumpa na temat inauguracji. Trump kilka godzin wcześniej napisał na Twitterze, że nie zamierza pojawić się na inauguracji.

Joe Biden na konferencji prasowej w piątek w Waszyngtonie odniósł się do oświadczenia Donalda Trumpa o tym, że nie zamierza się pojawić na uroczystości zaprzysiężenia nowego prezydenta. - Powiedziano mi w drodze, że [Trump] nie zamierza się pojawić. To jedna z niewielu rzeczy, co do których się zgadzamy. To dobrze, że się nie pojawi - oznajmił Joe Biden cytowany przez CNN. Z informacji stacji wynika, że Trumpowie mają opuścić Waszyngton dzień przed uroczystością.

Zobacz wideo Ważne przemówienie Kamali Harris
Przekroczył moje najgorsze wyobrażenia o nim. Hańbił nasz kraj, był niegodny piastowania tego urzędu

- mówił o Donaldzie Trumpie Joe Biden. Jednocześnie dodał, że wiceprezydent Mike Pence będzie mile widziany na inauguracji. 

Prezydent-elekt unikał odpowiedzi na pytanie, czy poprze impeachment Donalda Trumpa. - To decyzja Kongresu. Skupiam się na swojej pracy - oznajmił Joe Biden. Polityk podkreślał, że dla niego priorytetem są walka z koronawirusem, szczepionka i wzrost gospodarczy.

Reakcja Bidena na zamieszki w USA

Biden mówił również o zamieszkach, które wybuchły w tym tygodniu w Waszyngtonie. Określił, że ludzie, którzy zaatakowali Kapitol to "bandyci, rebelianci, biali suprematyści i antysemici", a po chwili dodał, że to "rodzimi terroryści".

Należy to dokładnie zbadać. Odpowiedzialne władze muszą zostać pociągnięte do odpowiedzialności za zaistniałe wypadki i musimy się upewnić, że to się nigdy więcej nie powtórzy

- mówił o zamieszkach prezydent-elekt.

Joe Biden powiedział, że jest spokojny o bezpieczeństwo podczas inauguracji. Polityk oznajmił, że ma pełne zaufanie do Secret Service i wierzy, że uroczystość przebiegnie bez problemów.

Za inaugurację odpowiada zupełnie inna jednostka niż ta, która była odpowiedzialna za ochronę Kapitolu - Secret Service

- wyjaśnił przyszły prezydent.

Zamieszki przed budynkiem KapitoluJak to się mogło stać? Kapitolu strzeże specjalna policja

Więcej o: