Co wiadomo o osobach, które zmarły w wyniku zamieszek na Kapitolu. Wśród ofiar jest policjant

Policjant ze służb ochrony amerykańskiego Kongresu zmarł w wyniku obrażeń odniesionych podczas starć ze zwolennikami prezydenta Donalda Trumpa, którzy w środę dokonali szturmu na Kapitol. Funkcjonariusz jest piątą ofiarą zamieszek, do jakich doszło w środę w stolicy Stanów Zjednoczonych.

Kongres USA potwierdził w nocy ze środy na czwartek zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich. Procedura liczenia głosów elektorskich została przerwana przez zwolenników prezydenta Donalda Trumpa, którzy wtargnęli do budynku Kongresu. Doszło do starć z policją. Zatrzymano 68 osób.

W wyniku zamieszek zginęło pięć osób. Amerykańskie media podają szczegółowe informacje na temat ofiar wydarzeń na Kapitolu.

W czwartek z powodu odniesionych obrażeń zmarł 42-letni Brain Sicknick, od 2008 r. funkcjonariusz policji na Kapitolu. Jak wynika z oświadczenia policji, Sicknick został ranny w wyniku "fizycznego starcia z protestującymi".

Wśród ofiar śmiertelnych znalazła się także 35-letnia Ashli Babbitt z San Diego, weteranka sił powietrznych z 14-letnim stażem. Kobieta została postrzelona przez policjanta Kapitolu w momencie, gdy próbowała wedrzeć się do środka budynku. 35-latka zmarła w szpitalu. Babbit zamieszczała w mediach społecznościowych wpisy na temat rzekomych fałszerstw wyborczych i teorii spiskowych. Fotografowała się też w czapce z promowanym przez Donalda Trumpa hasłem "Make America Great Again".

Do ofiar zaliczany jest także 50-letni Benjamin Phillips, programista komputerowy z hrabstwa Schuylkill w Pensylwanii. Mężczyzna zmarł w wyniku udaru. Wiadomo, że organizował przejazd zwolenników Trumpa na protesty w Waszyngtonie. Phillip był założycielem serwisu społecznościowego dla osób popierających prezydenta. Do Waszyngtonu przywiózł też gadżety własnej produkcji związane z Trumpem.

Na zawał serca zmarł 55-letni Kevin Greeson z miasta Athens w Alabamie. Z oświadczenia rodziny wynika, że do zawału doszło w wyniku silnych emocji. "Kevin był zwolennikiem prezydenta Trumpa i uczestniczył w wydarzeniu 6 stycznia 2021 r., aby okazać swoje poparcie. Był podekscytowany możliwością wzięcia udziału - nie pojawił się tam, aby uczestniczyć w przemocy lub zamieszkach, nie tolerował takich działań" - napisano.

Nie żyje także 34-letnia Rosanne Boyland z miasta Kennesaw w stanie Georgia. "Forbes" podaje, że kobieta zmarła z nieznanych przyczyn medycznych. Rzecznik policji w Waszyngtonie przekazał stacji Channel 2, że Boyland najprawdopodobniej została "zmiażdżona" przez tłum na Kapitolu.

Donald Trump: Przekażę władzę

Prezydent Donald Trump w opublikowanym na Twitterze w nocy z czwartku na piątek nagraniu dał do zrozumienia, że kończy walkę o pozostanie na stanowisku i skoncentruje się na pokojowym przekazaniu władzy nowej administracji. Oświadczenie w tej sprawie prezydent USA wydał po serii dymisji w Białym Domu i wezwaniu demokratów do usunięcia go ze stanowiska.

Donald TrumpTrump o szturmie na Kapitol: Haniebny czyn, jestem oburzony przemocą

Trump stwierdził, że wykorzystał wszystkie drogi prawne podważenia wyniku wyborów. Przekonywał, że jedynym jego celem było zapewnienie uczciwości głosowania. - Ponieważ kongres certyfikował wyniki wyborów, nowa administracja obejmie rządy 20 stycznia. Skoncentruję się teraz na sprawnym i uporządkowanym przekazaniu władzy - zapewnił.

Donald Trump potępił środowy atak tłumu na Kapitol i wezwał do surowego ukarania osób, które wtargnęły do budynku Kongresu.

Zobacz wideo Zwolennicy Trumpa wtargnęli do Kapitolu