"A co, gdyby to byli czarnoskórzy?". Na Kapitolu policja zwlekała, podczas Black Lives Matter użyto siły

W amerykańskich mediach mnożą się pytania, czy reakcja służb podczas szturmu zwolenników Donalda Trumpa była wystarczająca i jak to się stało, że nie udało się zapobiec oblężeniu Kapitolu, a po zajściach zatrzymano zaledwie 52 osoby. Niektórzy funkcjonariusze robili sobie również zdjęcia z protestującymi. Pojawiają się porównania do protestów Black Lives Matter, podczas których interweniowano dużo ostrzej, choć protestujący nie wtargnęli do budynku.

Po zamieszkach, do których doszło w nocy z środy na czwartek przed zaprzysiężeniem Joe Bidena na prezydenta, amerykańska policja poinformowała o zatrzymaniu 52 osób. Przekazano też, że u części osób biorących udział w szturmie na Kapitol znaleziono broń. W siedzibach demokratów i republikanów znaleziono też dwie bomby, które - jak poinformowały służby - udało się unieszkodliwić. 4 osoby zginęły, a kilkadziesiąt zostało rannych - w tym 14 funkcjonariuszy służb. Szef policji Dystryktu Kolumbii Robert Contee przekazał, że żadna z aresztowanych osób nie była mieszkańcem Waszyngtonu - wszystkie przyjechały z innych miast. 

Zamieszki w USA. "A co, gdyby byli czarnoskórzy?". Komentatorzy o podwójnych standardach

Przed szturmem na Kapitol Donald Trump sam podburzał swoich zwolenników, powtarzając, że "wybory zostały sfałszowane". Zanim protestujący sforsowali barierki i wdarli się do budynku, tłumnie go okupowali. Budynku broniła jedynie tzw. policja Kapitolu. Po wdarciu się do środka i zaatakowaniu strażników zwolennicy Trumpa zdążyli m.in. zdewastować biura kongresmenów, zrabować mienie, powyłamywać drzwi i powybijać szyby. Ostatecznie do działań oddelegowano żołnierzy Gwardii Narodowej (decyzję w sprawie podjął wiceprezydent Mike Pence, bo Donald Trump miał się jej sprzeciwiać). Dodatkowo do stolicy przybyło 200 policjantów z sąsiedniego stanu Wirginia, a protestujący zostali ostatecznie wyprowadzeni z budynku. Wówczas obrady Kongresu wznowiono.

Zwolennicy Trumpa wdarli się na teren KapitoluZwolennicy Trumpa wdarli się na teren Kapitolu Fot. Manuel Balce Ceneta / AP Photo

Anglojęzyczne media - w tym CNN, "The Guardian" czy "Forbes" - zwracają uwagę na stosunkowo niewielki nakład działań amerykańskich służb podczas zamieszek. Po pierwsze, Kapitol nie był od początku wystarczająco chroniony, choć zamieszek można było się spodziewać, po drugie - funkcjonariusze przez długi czas byli w działaniach dość bierni i dopuścili do rozejścia się protestujących po budynku. Media społecznościowe obiegły też zdjęcia i nagrania, na których policjanci fotografują się razem z protestującymi, zamiast ich zatrzymywać. Jedno z nich widać poniżej:

Ostatecznie policja użyła wobec szturmujących Kapitol gazu pieprzowego i granatów hukowych, a niektórych pracowników ewakuowano podziemnymi tunelami. Członkowie Izby Reprezentantów, których nie udało się od razu ewakuować, zostali wyposażeni w maski przeciwgazowe. Doszło też do śmiertelnego postrzelenia jednej z protestujących. 

 

"Co jeśli byliby czarnoskórzy?", "Ilu z nich by nie żyło?". Na Kapitolu policja zwlekała, podczas Black Lives Matter użyto siły

Zdaniem niektórych komentujących działania służb to przejaw stosowania podwójnych standardów.  "Kontrast między reakcją organów ścigania na środowy szturm na Kapitol a stłumieniem pokojowych protestów latem jest nie tylko bardzo wyrazisty ale wręcz czarno-biały" - pisze "The Guardian", przypominając, że gdy 1 czerwca demonstranci skupieni wokół ruchu Black Lives Matter zgromadzili się przed Białym Domem i nie próbowali nawet wtargnąć do środka, do stłumienia protestów natychmiast zaangażowano siły złożone z policji w Waszyngtonie, policji parkowej Stanów Zjednoczonych, ponad 5000 żołnierzy Gwardii Narodowej i agencji federalnych. "Nisko nad głowami protestujących przeleciał wojskowy helikopter, a służby użyły gazu łzawiącego i pałek do 'oczyszczenia' okolicy z demonstrantów, by Donald Trump mógł zorganizować  sobie sesję zdjęciową przed kościołem" - wskazuje "The Guardian". 

Protest Black Lives Matter po śmierci George'a FloydaProtest Black Lives Matter po śmierci George'a Floyda Fot. Elaine Thompson / AP Photo

"Po relacjonowaniu wielu protestów na przestrzeni ostatnich lat, zastanawiam się, czy jeśli większość z tych ludzi byłaby czarnoskóra, to czy byliby traktowani tak samo, jak są teraz traktowani" - napisał na Twitterze prezenter MSNBC, Craig Melvin.

"Jak długo zajęłoby im tam rozmieszczenie Gwardii Narodowej, gdyby protestujący byli czarnoskórzy? I ilu z nich byłoby martwych?" - stwierdził z kolei Bill Russell z organizacji MENTORnational.

Tiya Sircar z The Humane Society of the United States stwierdziła: "Zazwyczaj nie pytam "co, jeśli", ale dziś zapytam - co, jeśli ci ludzie byliby czarnoskórzy? Albo co, gdyby byli muzułmanami?"

Komentarz pojawił się również na oficjalnym profilu ruchu Black Lives Matter. "Więc wszyscy będziemy zachowywać się tak, jakby to było w porządku, że biali ludzie szturmują Kapitol bez żadnej reakcji policji! A kiedy protestujemy, by ocalić nasze życie, policja nas bije" - wskazano.

Więcej o: