Zamieszki w USA. Wprowadzono stan wyjątkowy w Waszyngtonie. "Może dochodzić do kolejnych starć"

Burmistrzyni Waszyngtonu Muriel Bowser ogłosiła, że do 21 stycznia, czyli do pierwszego dnia po zaprzysiężeniu Joe Bidena na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, w stolicy kraju obowiązywać będzie stan wyjątkowy.

Muriel Bowser przekazała na konferencji prasowej, że do Dystryktu Kolumbii w środę wieczorem przyjechało wiele uzbrojonych osób, których celem było "szerzenie przemocy i zniszczenia". Według polityczki mobilizacja osób, które nie zgadzają się z wynikami wyborów prezydenckich, nie zmniejszy się, a w kolejnych dniach może dochodzić do kolejnych starć - także poza okolicami Kongresu USA.

Zamieszki w USA. Do 21 stycznia ogłoszono stan wyjątkowy w Waszyngtonie

Wprowadzony stan wyjątkowy w Waszyngtonie daje władzom m.in. możliwość ponownego zastosowania godziny policyjnej, która obowiązywać będzie na razie do szóstej rano w czwartek (czasu miejscowego). Procedura zakłada także skrócenie czasu otwarcia niektórych lokali.

Muriel Bowser jeszcze przed zamieszkami na Kapitolu prosiła rząd o to, by nie rozmieszczać znacznych sił porządkowych w mieście. Burmistrzyni Waszyngtonu zapewniała, że lokalny oddział policji wraz z niewielkim wsparciem Gwardii Narodowej jest przygotowany na ewentualne protesty.

Prezydent USA Donald Trump.USA. Członkowie gabinetu prezydenta rozważają usunięcie Donalda Trumpa z urzędu

"Zanim służby Kapitolu poprosiły o pomoc, tłum był już w budynku"

Sił policji i straży Kongresu, jak się później okazało, było zbyt mało, by powstrzymać tłum zwolenników Donalda Trumpa, którzy wkroczyli do Kapitolu. - To był bałagan. Nikt się nie komunikował. Nikt nie wiedział, co mamy tam robić. Zanim służby Kapitolu poprosiły o pomoc, tłum był już w budynku - powiedział w rozmowie z CNN anonimowo jeden z funkcjonariuszy federalnych, który został wysłany do Kongresu.

Zamieszki na Kapitolu przerwały posiedzenie Kongresu, na którym zatwierdzano wynik wyborów prezydenckich. Demonstranci, z których część była uzbrojona, chodzili po całym budynku, robili sobie zdjęcia i zabierali niektóre przedmioty. Jedna osoba została śmiertelnie postrzelona przez straż. Ogólnie w trakcie zamieszek w Waszyngtonie zginęły cztery osoby.

USA. Zamieszki na Kapitolu (zdjęcie ilustracyjne)USA. Protesty nie tylko w Waszyngtonie. Manifestacje w całej Ameryce

Funkcjonariusze przeszukali cały budynek i każdy pokój, by sprawdzić, czy na miejscu nie znajdują się demonstranci. Potem zdecydowano się na wznowienie prac Kongresu.

Zobacz wideo Koniec z "America First"? Mapa globalnych wyzwań Bidena. "Nie ma powrotu do tego, co było przed Trumpem" [OKO NA ŚWIAT]
Więcej o: