Joe Biden 46. prezydentem USA. Kongres oficjalnie potwierdził wynik wyborów prezydenckich

Amerykański Kongres - mimo problemów wywołanych wtargnięciem zwolenników Trumpa na teren Kapitolu - oficjalnie potwierdził wynik listopadowych wyborów prezydenckich. Joe Biden został 46. prezydentem USA, a jego zaprzysiężenie odbędzie się 20 stycznia.

Amerykański Kongres w czwartek rano czasu polskiego potwierdził, że Joe Biden otrzymał w wyborach prezydenckich 306 głosów elektorskich (do zwycięstwa potrzebował ich 270) i oficjalnie ogłosił go 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wcześniej - po wznowieniu obrad w związku z zamieszkami na terenie Kapitolu - połączone izby Kongresu zatwierdziły głosy elektorskie ze wszystkich stanów. Nie wzniesiono dodatkowych sprzeciwów.

Wybory prezydenckie w USA odbyły się 3 listopada 2020 roku. W grudniu odbyło się głosowanie elektorów z poszczególnych stanów. Joe Biden uzyskał w nim 306, a Donald Trump 232 głosy. Zgodnie z konstytucją wyniki głosowania muszą być jednak formalnie przeliczone przez Kongres. Zaprzysiężenie Joe Bidena odbędzie się 20 stycznia - by zapobiec zamieszkom, do 21 stycznia w Waszyngtonie będzie obowiązywał stan wyjątkowy. Przed zaprzysiężeniem Bidena nie czekają już żadne dodatkowe formalności - decyzja Kongresu jest ostateczna.

Demokraci przejmą Senat USA - pierwszy raz od 10 lat. Jest wynik wyborów w Georgii (zdjęcie ilustracyjne)Demokraci przejmą Senat USA. Jest wynik wyborów w Georgii

Joe Biden zatwierdzony przez Kongres. Wcześniej zwolennicy Trumpa wtargnęli na teren Kapitolu

Środowe prace Kongresu przerwano na kilka godzin po tym, jak do gmachu Kongresu wtargnęła grupa zwolenników prezydenta Donalda Trumpa. W wyniku starć zginęły co najmniej cztery osoby. Wiele innych, w tym policjanci, zostało rannych.

KapitolŚwiatowi liderzy potępiają wydarzenia w USA. Duda: "To wewnętrzna sprawa"

Jeszcze w trakcie szturmu na Kapitol Joe Biden wezwał Donalda Trumpa do reakcji. - Najgorsze, co prezydent może zrobić, to inspirować do złego - mówił. Trump odpowiedział krótkim nagraniem na Twitterze, w którym zaapelował do zwolenników, którzy okupują Kapitol, by poszli do domów. Jednak, zamiast uspokajać nastroje, znów mówił o "skradzionych wyborach".

Wznowione obrady rozpoczął wiceprezydent USA Mike Pence, który potępił przemoc. -  Ci, którzy siali dziś spustoszenie w naszej stolicy, nie wygrali. Przemoc nigdy nie wygra. [...] Będziemy bronić konstytucji. Wracajmy do pracy - powiedział.

Zaczęło się od wiecu

Wcześniej zwolennicy Trumpa brali udział w wiecu z udziałem prezydenta, który powiedział im, że nigdy nie uzna zwycięstwa Joe Bidena. To właśnie z tego wiecu zwolennicy Trumpa ruszyli na Kapitol, po czym wdarli się do budynku.

Donald Trump od samego początku powiela fałszywe teorie, że wybory rzekomo miały zostać sfałszowane. M.in. z tego powodu Twitter zablokował jego profil prywatny w tym serwisie.