Światowi przywódcy potępiają wydarzenia w Waszyngtonie. Duda: "To wewnętrzna sprawa USA"

Światowi liderzy potępili zamieszki w USA, do których doszło po wtargnięciu zwolenników Donalda Trumpa do siedziby Kongresu. Głos, jednak w nieco innym tonie, zabrał także Andrzej Duda. Zdaniem polskiego prezydenta, "wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych".

W środę zwolennicy Donalda Trumpa wtargnęli na Kapitol. Ustępujący prezydent zaapelował do zwolenników, którzy okupowali siedzibę Kongresu, by poszli do domów, jednocześnie dolewając oliwy do ognia, ponownie mówiąc o "skradzionych wyborach".

Atak zwolenników Trumpa na Kapitol. Amerykańskie media: Postrzelona kobieta nie żyje (zdjęcie ilustracyjne)Atak zwolenników Trumpa na Kapitol. Policja: Postrzelona kobieta nie żyje

Światowi liderzy potępili wydarzenia w Waszyngtonie. Duda: "To wewnętrzna sprawa USA"

Wydarzenia w USA skomentowało wielu światowych przywódców. Głos zabrał także polski prezydent.

Wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym. Władza zależy od woli wyborców, a nad bezpieczeństwem państwa i obywateli czuwają powołane do tego służby. Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji.

- napisał Andrzej Duda na Twitterze.

Godzina policyjna w Waszyngtonie. Z Kapitolu usunięto zwolenników Trumpa, którzy wtargnęli do budynkuZ Kapitolu usunięto protestujących. Liczenie głosów jeszcze tej nocy

Światowi liderzy, komentując wydarzenia w USA, używali jednak znacznie mocniejszych słów niż polski prezydent. Sekretarz generalny NATO i szef Rady Europejskiej określili je mianem "szokujących".

"Szokujące sceny w Waszyngtonie. Rezultat demokratycznych wyborów należy uszanować" - napisał na Twitterze sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

"Amerykański Kongres jest świątynią demokracji. Szok wywołują sceny z Waszyngtonu. Wierzymy, że Stany Zjednoczone zapewnią pokojowe przekazanie władzy Joe Bidenowi" - napisał z kolei szef Rady Europejskiej Charles Michel.

Brytyjscy i irlandzcy politycy reagują na wydarzenia w Kongresie

Wyrazy oburzenia i apele o pokojowe przekazanie władzy wystosowali także brytyjscy i irlandzcy politycy. "Skandaliczne sceny" - to opinia premiera Borisa Johnsona, który dodał, że USA wspierają demokrację na całym świecie. Premier Wielkiej Brytanii zaapelował o "spokojną i uporządkowaną" zmianę w Białym Domu.

Podobnego zdania jest szef brytyjskiej dyplomacji. "Stany Zjednoczone słusznie są dumne ze swej demokracji, nie może być usprawiedliwienia dla brutalnych prób zakłócenia legalnego i prawidłowego przekazania władzy - napisał na Twitterze Dominic Raab.

"Świat patrzy!" - zawrócił uwagę Simon Coveney, szef dyplomacji republiki Irlandii. Dodał, że w jego opinii to, co dzieje się na Kapitolu, jest "atakiem na demokrację dokonanym przez prezydenta Trumpa i jego zwolenników".

Włoscy politycy potępiają wydarzenia w USA

Wydarzenia w Waszyngtonie potępiły także wszystkie włoskie siły polityczne. Premier Giuseppe Conte napisał na Twitterze, że przemoc jest nie do pogodzenia z korzystaniem z praw politycznych i demokratycznych swobód. Ocenił, że to, co się stało, jest ciosem zadanym demokracji i atakiem na wolność narodu amerykańskiego. Przywódcy centroprawicowej opozycji, opowiadający się przed wyborami za Donaldem Trumpem, również potępili atak na Kapitol. Matteo Salvini, szef Ligi, najpopularniejszej obecnie partii we Włoszech, napisał na Twitterze: "Przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem. Niech żyje wolność i demokracja. Zawsze i wszędzie".

Więcej o: