Australia. 64-latek wypadł za burtę, łódź z psem popłynęła dalej. Czekał na ratunek przez trzy godziny

64-letni David Simpson spędził trzy godziny na drabinie latarni morskiej. Mężczyzna wypadł za burtę swojej łodzi, gdy uderzyła w nią fala. Jednostka odpłynęła wraz z psem na pokładzie.
Zobacz wideo Piłeś? Nie wchodź do wody. To najgłupszy pomysł

Do zdarzenia doszło we wtorek 29 grudnia niedaleko wyspy Bribie przy wschodnim wybrzeżu Australii. Po godzinie 16 ratownicy z Surf Life Saving Queensland zauważyli dryfująca łódź. Kiedy sprawdzili pokład, okazało się, że jest na nim tylko pies. Rozpoczęto poszukiwania właściciela.

Australia. Marynarz wypadł za burtę. Dopłynął do latarni morskiej i patrzył, jak jego łódź odpływa

Ustalono, że łodzią płynął 64-letni David Simpson. Mężczyzna wpadł do wody, kiedy fala uderzyła w burtę jego maszyny. Udało mu się dopłynąć do pobliskiej latarni morskiej i wspiąć na drabinę nadajnika. Trzymając się szczebli, marynarz patrzył, jak jego łódź z psem na pokładzie odpływa w dal.

- Fala uderzyła w łódź. Próbowałem zabezpieczyć ponton, ale lina się zepsuła. Uderzyła we mnie i wypadłem około 2,5-3 metrów za burtę - powiedział Simpson w rozmowie z portalem 9news.com.au

Mężczyznę udało się znaleźć trzy godziny po tym, jak wpadł do wody. 64-latka zauważyła ekipa ratunkowa z jednego z trzech helikopterów, które brały udział w akcji poszukiwawczej. Zaginiony znajdował się 1,6 mil od swojego statku. - Miał szczęście, że udało mu się dopłynąć do latarni - powiedział Ian Hunt, dowódca straży przybrzeżnej Mooloolaba.

Po powrocie na ląd 64-latek odebrał swojego psa. Zanim jego pan został uratowany, czworonóg Mitch pomagał ratownikom w pilnowaniu plażowiczów.

Łódź Davida Simpsona osiadła na mieliźnie. Podczas przypływu udało się ją odholować. W akcji brali udział m.in. funkcjonariusze straży przybrzeżnej z Caloundry i Mooloolaby.

Więcej o: