Polak z Norwegii o osuwisku w Ask: Nikt nie ma wątpliwości, że takich katastrof będzie więcej

"Nikt nie ma wątpliwości, że takich katastrof będzie więcej. Ocieplenie klimatu i związana z tym katastrofa klimatyczna sprawiają, że południe Norwegii przestaje być śnieżne, a staje deszczowe" - pisze na Facebooku Mieszko Czarnecki, Polak mieszkający w Norwegii.

W Norwegii, w mieście Ask 30 km na północ od Oslo osunęła się ziemia. Wciąż trwają poszukiwania 11 osób. Ok. 10 osób zostało rannych, w tym jedna jest w stanie krytycznym. 

Norwegia. Osuwisko w GjerdrumOgromne osuwisko ziemi w Norwegii. 26 osób poszukiwanych, 500 ewakuowanych

"Z powierzchni ziemi zniknęło przedszkole"

Do zdarzenia odniósł się na swoim Facebooku Mieszko Czarnecki*, Polak mieszkający w Norwegii. "Z powierzchni ziemi zniknęło przedszkole. Kilkanaście domów. Na krawędzi nowo powstałej skarpy znalazł się ośrodek dla osób w podeszłym wieku. Nie ma kontaktu z 15 osobami. Wśród zaginionych jest kilkuletnie dziecko. Pół tysiąca ewakuowanych. Wielu naprawdę nie będzie miało dokąd wrócić. A to wszystko 10 minut jazdy autem od nas" - pisze. 

Dalej stwierdza, że największą katastrofą naturalną w nowożytnej historii jest dla Norwegów tsunami w Azji Południowo-Wschodniej z 2004 roku. "To akurat było wywołane trzęsieniem ziemi. Największą katastrofą naturalną w nowożytnej historii Norwegii, która wydarzyła się tu, również jest tsunami. To jednak spowodowane zostało - a jakże - osuwiskiem" - opisuje. "Gdy ze zbocza nad jeziorem Lovatnet zsunął się milion metrów sześciennych skał i gliny, wysokie na ponad 70 metrów tsunami zalało okoliczne miejscowości. Zginęły 74 osoby" - przypomina. 

Czarnecki nawiązuje do fatalnego w skutkach osuwiska, do którego doszło w 1936 roku. Wówczas fale zniszczyły wszystkie gospodarstwa w miejscowości Bødal i większość w Nesdal. 

Zobacz wideo Svalbard. Tu temperatury wzrosły najszybciej na świecie

"Bo Norwegia, choć jest po Andorze najbardziej górzystym krajem Europy, to nie tylko skały. To mnóstwo gliny z dawnego dna morskiego, która dziś tworzy wierzchnią warstwę norweskiego krajobrazu, nawet 100 km od brzegu Atlantyku. Morze co prawda się cofnęło, ale glina z jego dna została. Świetna geologiczna ślizgawka. Wystarczy porządny deszcz, by warstwa gliny zadziałała jak doskonale nasmarowana biegowa narta" - czytamy we wpisie Czarneckiego. Dalej autor podkreśla, że zmiany klimatyczne są w Norwegii wyjątkowo "wyraźne i szybkie", a w samym Ask w tym roku spadło o 20 proc. więcej deszczu niż średnia długoletnia. "Zamiast 840 mm ponad metr wody. W Poznaniu rocznie pada około 500 mm. W Szczecinie 550 mm. Dodatkowo w wczoraj spadło 30 cm mokrego śniegu, a temperatura była w okolicach zera. Przepis na katastrofę gotowy, zwłaszcza że już 15 lat temu w swoim raporcie norweskie służby geologiczne wskazywały, że cała gmina Gjerdrum znajduje się na terenach objętych najwyższym ryzykiem pojawienia się osuwisk" - stwierdza Czarnecki.

"Śmigłowce latają cały czas"

"Śmigłowce latają cały czas. Obrona cywilna zmobilizowana została natychmiast. Służby starają się zrobić wszystko, co w ich mocy, ale stale osuwające się zbocze (naprawdę niepozornego pagórka) w niektórych momentach wymusza wycofywanie ratowników" - dodaje.

Według autora wpisu, "nikt nie ma wątpliwości, że takich katastrof będzie więcej", bo ocieplenie klimatu i katastrofa klimatyczna sprawiają, że "południe Norwegii przestaje być śnieżne, a staje deszczowe". "W tym roku w lipcu na północy w okolicach Alta do oceanu zsunęło się pół wsi. Na szczęście nikt nie zginął. W tym roku w lutym w oddalonym od nas o kwadrans Enebakk osuneło się 300 metrów drogi. Na szczęście w nocy. W tym roku, dziś rano, osunęło się przedszkole. Na szczęście dzieci mają juleferie" - wylicza. "A największe na świecie osuwisko znajduje się pod powierzchnią morza kilkadziesiąt kilometrów od Stavanger. Gdy Storegga ześlizgnęła się do oceanu, Wielka Brytania przestała być półwyspem, a stała się wyspą" - stwierdza na końcu.

Osuwisko ziemi w Ask w Norwegii

Ziemia w Ask osunęła się w środę nad ranem. Według ustaleń norweskiej policji zaginione osoby mieszkały w obszarach najbardziej dotkniętych lawiną. Szef tamtejszej policji Roger Pettersen informował w ciągu dnia, że "obszar pozostaje na razie niestabilny i można się do niego dostać tylko helikopterem".

Premier Norwegii Erna Solberg przekazała na Twitterze wyrazy współczucia. „To bolesne widzieć, jak siły natury spustoszyły Gjerdrum. Myśli kieruję do wszystkich, którzy zostali dotknięci osuwiskiem” - napisała.

W południowej Norwegii dominuje gleba gliniasta. Jak podaje Reuters, duże opady w ostatnich dniach mogły się przyczynić do powstania lawiny błotnej.

*Mieszko Czarnecki od dwóch lat mieszka w Norwegii. Swoje felietony o tym kraju oznacza na Facebooku hasztagiem #zdrugiejstronyfiordu.

Więcej o: