Niezwykła misja ratunkowa na Antarktydzie. Akcja trwała pięć dni, zaangażowane były trzy kraje

Australijski badacz został ewakuowany z Antarktydy po pięciodniowej misji z udziałem statków, helikopterów i samolotów. W operację zaangażowane były Chiny, Stany Zjednoczone oraz Australia.

Amerykański samolot ewakuował ze wschodniej części Antarktydy członka australijskiej wyprawy naukowej, który potrzebował pomocy medycznej - informuje BBC za Australijską Dywizją Antarktyczną (AAD). Instytucja nie ujawniła szczegółów dotyczących stanu zdrowia pacjenta. Wiadomo jednak, że akcja nie miała związku z koronawirusem. Samo przedsięwzięcie określono mianem wybitnego sukcesu ze względu na jego złożoność. 

Zobacz wideo 44. polska wyprawa antarktyczna ruszy jesienią 2019. Kierowniczka: Dostaliśmy rekordową liczbę zgłoszeń

Antarktyda. Niezwykła misja ratunkowa 

W czasie rozpoczęcia misji ekspedycja znajdowała się w stacji badawczej Davis, znajdującej się we wschodniej części Antarktydy. W pierwszej fazie operacji z pomocą przyszedł chiński lodołamacz wysyłając helikopter, który pomógł przetransportować członków misji ratowniczej około 40 kilometrów w głąb lądu, aby ci mogli zbudować prowizoryczne lądowisko. 

W tym samym czasie amerykański samolot Basler, przystosowany do pracy w zimowych warunkach, przeleciał 2200 km z amerykańskiej stacji badawczej McMurdo do australijskiego lotniska Wilkins, aby zabrać stamtąd australijskiego lekarza, który był niezbędny, aby udzielić pierwszej pomocy członkowi misji naukowej. W dalszej fazie akcji ratunkowej samolot przemieścił się w miejsce zbudowanego lądowiska, skąd zabrał pacjenta i wrócił na lotnisko Wilkins. W Wigilię Bożego Narodzenia Australijczyk został przetransportowany do australijskiego miasta Hobart.

Antarktyczna góra lodowa A68A, zdjęcie z 15 grudnia 2020 r.Ogromna góra lodowa na kursie kolizyjnym z wyspą przełamała się

Pomoc ze strony innych krajów była niezbędna, gdyż Australia nie ma obecnie małych samolotów przystosowanych do pracy w takich warunkach. - Antarktyda naprawdę łączy narody - podsumował trwającą pięć dni misję dyrektor AAD Kim Ellis.

2020 roku z rekordami ciepła na Antarktydzie 

2020 rok jest wyjątkowy dla Antarktydy za sprawą fali upałów, które doświadczyły najzimniejsze miejsce na Ziemi. W australijskiej stacji badawczej Casey zanotowano pierwszą w historii falę upałów między 23 a 26 stycznia. To oznaczało minimalną temperaturę powyżej zera, a maksymalną powyżej 7,5 stopnia Celsjusza. Z kolei latem w bazie Esperanza na północy Antarktydy zanotowano 6 lutego 18,4 stopnia, a 9 lutego w bazie Marambio -  20,75 stopnia. 

Smog, zdjęcie ilustracyjne.Mniej smogu przez pandemię koronawirusa. Ale pojawiły się nowe zagrożenia

Więcej o: