Każda jednostka, każda baza Rosjan. Wszystko co można chcieć wiedzieć o wojsku Rosji w naszej okolicy [TAKA CIEKAWOSTKA]

Gdzie stacjonuje 1. Gwardyjska Armia Pancerna, i czy rzeczywiście jest takim zagrożeniem dla Polski, jak się ją maluje? Jakie znaczenie ma białoruskie wojsko w planach wojennych Rosjan? W jaki sposób cerkiew pomaga lokalizować rosyjskie bazy wojskowe? Odpowiedzi na te pytania, i wiele innych, można przeczytać w bardzo ciekawej analizie przygotowanej przez Polaka, a docenionej między innymi przez Amerykanów.

Tytuł owej analizy, mianowicie "Siły rosyjskiego Zachodniego Okręgu Wojskowego", może nie należy do najbardziej zachęcających dla przeciętnego czytelnika zainteresowanego wojskowością. Brzmi jak zapowiedź suchego wyliczenia, pełnego cyfr, oznaczeń czołgów i nazw geograficznych. Pozory jednak mylą. Wbrew nim, to ciekawe, dość syntetyczne opracowanie, napisane przystępnie i zasługujące na miano "ciekawostki", którą może w wolnej chwili przeczytać osoba zainteresowana tematyką.

Na dodatek jest jedyne w swoim rodzaju, bo zawiera informację o każdej jednostce rosyjskiego wojska, mogącej stanowić zagrożenie dla Polski, NATO, czy Ukrainy.

Zobacz wideo

Wnioski z obserwacji układanki

Analizę napisał Konrad Muzyka, właściciel firmy Rochan Consulting, który od lat zawodowo zajmuje się tematem rosyjskich sił zbrojnych. Pomagali mu współpracownicy. Jak mówi w rozmowie z Gazeta.pl, pomysł jej napisania wziął się głównie z tego, że po prostu nie było dotychczas takiego opracowania dostępnego publicznie. - Uważam, że aby w pełni zrozumieć rosyjski potencjał należy najpierw rozumieć gdzie znajdują się poszczególne jednostki i jakie są ich zadania - tłumaczy Muzyka. Dopiero później można się zacząć zastanawiać, co jest rzeczywiście dla Rosjan ważne na wypadek wojny.

- Na przykład dużo mówi się o zagrożeniu państw bałtyckich ze strony Federacji Rosyjskiej, ale analiza jednostek rosyjskich stacjonujących w ich pobliżu pokazuje, że są to najgorzej wyposażone i najmniej rozwinięte związki taktyczne w całym okręgu wojskowym - stwierdza Muzyka. Gdyby Rosjanie chcieli je wzmocnić i rzeczywiście dokonywać jakiejś inwazji na Bałtów, co jest standardowym elementem prawie wszystkich dywagacji na temat potencjalnego konfliktu Rosji z NATO, to takie ruchy na pewno zostałyby łatwo dostrzeżone przez zwiad i wywiad Sojuszu. Dużo to mówi na temat możliwości zaskakującego uderzenia Rosjan na państwa bałtyckie.

Innym ciekawym wnioskiem jest stwierdzenie, że w ugrupowaniu rosyjskiego wojska jest dziura, ciągnąca się od Pskowa do Witebska, na północnej części granicy z Białorusią. Zdaniem Muzyki można wyciągnąć z tego taki wniosek, że za obronę tego obszaru odpowiadają w planach wojska białoruskie. Przynajmniej teoretycznie. - To między innymi pokazuje, jak wielkie znaczenie dla Rosjan ma Białoruś - stwierdza Muzyka.

- Funkcjonujące w przestrzeni publicznej analizy, często szczątkowe, są pełne półprawd i dezinformacji - uważa analityk i stwierdza, że jego celem było przedstawić pełen potencjał Zachodniego Okręgu Wojskowego w sposób obiektywny. Swój cel zdołał zrealizować na tyle, że zainteresował swoją analizą poważany amerykański think-tank CNA, który od lat 40. doradza wojsku USA. Amerykanie wsparli Polaka finansowo i organizacyjnie, a sam raport wydali w ramach swojego programu publikowania wartościowych zewnętrznych treści.

Pojazdy systemu Przebiśnieg, służącego do zakłócania łączności radiowejWRE - w tym Rosjanie mogą nas przeczołgać

Jak Rosjanie są urządzeni na zachodzie

W raporcie Muzyka opisuje wszystkie siły wchodzące w skład Zachodniego Okręgu Wojskowego (ZOW). To jeden z obecnie pięciu, na który dzielą się rosyjskie siły zbrojne. Jest najsilniejszym ze wszystkich, ponieważ jego odpowiedzialność to większość europejskiej, zachodniej części Rosji. Najważniejszy obszar kraju, w tym stolica, który graniczy z najpoważniejszym przeciwnikiem, czyli NATO. Na dodatek w ostatnich latach gwałtownie na znaczeniu zyskała Ukraina, która z państwa klienckiego, stała się nagle wrogim. W efekcie ZOW przeszedł poważną reorganizację i rozbudowę. - Można uznać, że w 2019 roku ten proces został zakończony. Teraz został nacisk na ciągłą modernizację sprzętu i ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia - mówi Muzyka.

Główne siły ZOW to trzy armie. Jedna pancerna, 1. Gwardyjska Armia Pancerna, rozmieszczona głównie w pobliżu Moskwy. Często przedstawiana w Polsce i ogólnie na Zachodzie jako śmiertelnie groźny pancerny walec, gotowy w krótkim czasie przetoczyć się przez Białoruś i runąć przez polską granicę. Zdaniem Muzyki, jest to jednak przesada. W jego ocenie lokalizacja garnizonów tej armii wyraźnie wskazuje, że jej głównym zadaniem jest obrona serca rosyjskiego państwa, czyli Moskwy i jej okolic. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby ruszyła na zachód, ale wymagałoby to dużej operacji logistycznej i czasu, co raczej wyklucza zaskoczenie NATO.

Druga główna formacja ZOW to 6. Armia Ogólnowojskowa, stacjonująca głównie w rejonie Sankt Petersburga. Z punktu widzenia NATO, to najpoważniejsze zagrożenie dla państw bałtyckich. Jak jednak ocenia Muzyka, 6. Armia jest zdecydowanie najsłabszą z trzech należących do ZOW i w praktyce to raczej dywizja, na dodatek otrzymująca najmniej nowoczesnego sprzętu. W jego ocenie taka sytuacja to efekt z jednej strony tego, że po załamaniu się relacji z Zachodem w 2014 roku, Rosjanie nie chcieli i tak dodatkowo zaogniać sytuacji. Każde istotne wzmocnienie 6. Armii może być odczytane przez NATO jako agresywny krok i skutkować dodatkowym wsparciem dla Bałtów. Z drugiej strony, po 2014 roku gwałtownie trzeba było wzmacniać siły na granicy z Ukrainą, i to tam powędrowało większość dostępnego nowego potencjału.

Trzecia główna formacja ZOW to 20. Armia Ogólnowojskowa. To właśnie ona jest umieszczona na kierunku ukraińskim. Rosjanie tworzyli ją od 2015 roku w znacznej mierze od podstaw, bo wcześniej nie mieli w tym rejonie prawie żadnych sił. Jak opisuje Muzyka, był to poważny wysiłek organizacyjny, logistyczny i finansowy, który na dodatek wymagał przesuwania ludzi oraz sprzętu z Centralnego Okręgu Wojskowego, obejmującego głównie Syberię. Nie tylko od podstaw tworzono jednostki, ale też garnizony dla nich. Efektem jest jednak poważna siła, gotowa w krótkim czasie wystawić około 600 transporterów opancerzonych i 400 czołgów.

Poważnym dodatkiem do potencjału ZOW są wojska powietrznodesantowe. Zdecydowana większość sił VDV (ros. Wozduszno-diesantnyje wojska), jest na zachodnich granicach Rosji. To łącznie trzy dywizje, które są traktowane jako elita całego rosyjskiego wojska, przeznaczona do szybkiego reagowania. Wojna na Ukrainie bardzo podkreśliła ich znaczenie, wobec czego od 2015 roku trwa ich rozbudowa. Choć jak zauważa Muzyka, jest rozdźwięk pomiędzy deklaracjami a rzeczywistością. Planowano zwiększyć VDV z 36 tysięcy ludzi do 72 tysięcy w tym roku, ale faktycznie jest bliżej 42 tysięcy. Niezależnie od tego, to bardzo istotna siła, częściowo gotowa do działania w ciągu godzin.

Poza trzema armiami i VDV, w skład ZOW wchodzi też cały szereg dodatkowych jednostek pomocniczych. Takich jak brygada artylerii rakietowej, brygady wojsk walki elektronicznej, brygady wojsk inżynieryjnych różnej maści (w tym duża rzadkość, czyli brygada odpowiedzialna za maskirowkę, czyli sztukę oszukiwana przeciwnika), brygady wojsk kolejowych (odpowiedzialnych za sprawny i szybki przerzut sił koleją). Do tego łącznie trzy brygady wojsk specjalnych, Specnazu, którego zadaniem jest wykonywanie działań za liniami wroga, takich jak rozpoznanie i dywersja.

W skład ZOW wchodzą też rozbudowane siły lotnictwa i obrony przeciwlotniczej. Adekwatnie do znaczenia tej części Rosji, są to najnowocześniejsze i najliczniejsze tego rodzaju oddziały w całym rosyjskim wojsku. Choć jak zaznacza Muzyka, to po otrzymaniu niemal pół tysiąca nowych samolotów w ostatniej dekadzie, tempo dostaw znacząco spada i obecnie właściwie uległy zatrzymaniu.

Dużo uwagi w raporcie jest poświęcone siłom w Obwodzie Kaliningradzkim, które zwłaszcza w polskich mediach są rysowane jako poważne zagrożenie. Jak stwierdza Muzyka, do niedawna Rosjanie nie przywiązywali jednak do nich wielkiej uwagi. Podczas gdy w reszcie ZOW trwała modernizacja i rozbudowa, to w Obwodzie Kaliningradzkim była ona bardzo wybiórcza. Dopiero w ciągu ostatnich dwóch latach na dobre ruszyła, zwłaszcza jeśli chodzi o siły lądowe.

Załadunek głowicy systemu Awangard na rakietę spoczywającą w podziemnym silosieRosyjska broń hipersoniczna nic nie zmienia

Pomagała między innymi cerkiew

W analizie można znaleźć całą dokładną strukturę tych sił. Do tego lokalizację poszczególnych jednostek i zdjęcia satelitarne części garnizonów. - Opieraliśmy się na otwartych źródłach informacji, co ma swoje plusy. Duża liczba danych pojawia się w przestrzeni publicznej i jest relatywnie łatwa do zalezienia. Z drugiej strony, rosyjska propaganda oraz dezinformacja mają się dobrze, dlatego każda informacja musi być dodatkowo weryfikowana za pomocą innych źródeł - opisuje Muzyka. Przy potwierdzaniu lokalizacji poszczególnych jednostek korzystał, wraz z współpracownikami, tylko na źródłach rosyjskich.

- W szczególności opieraliśmy się na lokalnych odpowiednikach polskich WKU, mediach społecznościowych, stronach internetowych Cerkwii Prawosławnej, lokalnych komunikatach prasowych, filmach znalezionych na YouTube, czy też lokalnych komunikatach miejskich mówiących gdzie odbędą się prace budowlano-konserwacyjne na liniach gazowych lub wodnokanalizacyjnych - opisuje Muzyka. Cerkiew pomagała w ten sposób, że jest mocno zrośnięta z rosyjskim wojskiem oraz aparatem państwowym. Oznacza to obecność popów na praktycznie każdym istotnym wydarzeniu w jednostce. Od przysięgi, po poświęcenie nowego sprzętu. Oczywiście przy okazji trzeba wykonać zdjęcia, które wraz z opisem wydarzenia trafiają na stronę lokalnej organizacji kościelnej. - Na niektórych fotografiach na przykład czasem widać emblematy jednostek, pozwalające stwierdzić w jaki sposób jest podporządkowana wyższemu szczeblowi dowodzenia - mówi Muzyka.

Dodatkowo, jak tłumaczy analityk, każda jednostka w SZ FR powyżej szczebla brygady i pułku ma swoją osobowość prawną i jest zarejestrowana w ogólnie dostępnych bazach firm. - Końcowymi potwierdzeniami były zawsze zdjęcia satelitarne, zdjęcia udostępniane w ramach Google StreetView lub jego rosyjskiego odpowiednika Yandex Panoramas - opisuje Muzyka.

Tak w praktyce działa instytucja tak zwanego "białego wywiadu". Bez żadnych szpiegów, łamania szyfrów i sięgania po tajemnice, można współcześnie szczegółowo rozpracować strukturę sił zbrojnych przeciwnika. A z tego wyciągnąć wiele ciekawych wniosków.

Link do analizy. Niestety, jak to dokument przygotowany przy pomocy Amerykanów, jest po angielsku.

Zobacz wideo