USA. Gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo oskarżany o molestowanie seksualne

Była współpracowniczka gubernatora Nowego Jorku oskarżyła go o molestowanie seksualne. Lindsey Boylan stwierdziła, że Andrew Cuomo dopuszczał się czynów karalnych przez wiele lat.

W sobotę 12 grudnia media obiegła informacja, że prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych Joe Biden chce, aby Andrew Cuomo zajął stanowisko szefa Departamentu Sprawiedliwości i prokuratora generalnego USA. Dzień później Lindsey Boylan opublikowała w social mediach wpis, w którym oskarżyła Cuomo o molestowanie seksualne.

"Tak, gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo molestował mnie seksualnie przez lata. Wielu to widziało i obserwowało" - napisała na Twitterze Boylan, stwierdzając, że nigdy nie mogła przewidzieć, jakiego zachowania może się spodziewać po swoim przełożonym.

Odnosząc się do doniesień o możliwym awansie Cuomo, Lindsey Boylan stwierdziła, że "jest mało rzeczy bardziej przerażających niż danie temu człowiekowi, pozbawionemu etyki, jeszcze większej kontroli" i zaapelowała do Joe Bidena, aby zrezygnował z pomysłu mianowania gubernatora Nowego Jorku nowym szefem Departamentu Sprawiedliwości.

Andrzeje DudaMiesiąc po wyborach Duda przekaże list gratulacyjny dla Bidena

Boylan odmówiła rozmowy dziennikarzom, biuro prasowe Cuomo zaprzeczyło oskarżeniom

Z doniesień "The New York Times" wynika, że biuro prasowe gubernatora Nowego Jorku zaprzeczyło oskarżeniom, które postawiła Boylan. Caitlin Girouard, rzeczniczka prasowa Cuomo, powiedziała, że w słowach oskarżającej gubernatora kobiety nie ma prawdy. Lindsey Boylan odmówiła dziennikarzom komentarza. 

Lindsey Boylan pracowała w administracji Cuomo od 2015 do 2018 roku. Obecnie stara się o stanowisko prezydenta dzielnicy Nowego Jorku, Manhattanu.  Boylan od dłuższego czasu krytykuje Cuomo. Z początkiem grudnia opisywała współpracę z gubernatorem jako "toksyczną" i "nieskończenie przygnębiającą". 

USA. Zbiera się Kolegium Elektorów. To oni zadecydują o ostatecznym wyborze nowego prezydentaUSA. Zbiera się Kolegium Elektorów. Zadecydują o wyborze nowego prezydenta