Oskarża władze Florydy o fałszowanie danych nt. pandemii. Uzbrojona policja weszła do jej domu

"Wycelowali mi broń w twarz. Celowali do moich dzieci. (...) To gestapo" - tak Rebekah Jones opisuje działania policji, która przeszukała jej dom na Florydzie. Analityczka budowała stanowy system informowania o epidemii i została zwolniona w maju. Twierdzi, że odmówiła zaniżania danych o liczbie zakażeń koronawirusem. Śledczy sprawdzają, czy nielegalne wysyłała wiadomości do pracowników administracji stanowej.
Zobacz wideo Rząd przedstawił szczegóły logistyczne dotyczące szczepień na koronawirusa

Policja stanowa dokonała przeszukania domu Rebeki Jones w poniedziałek rano. Do jej domu w Tallahassee przyjechało ok. 10 uzbrojonych funkcjonariuszy. 

Według CNN policja zapewnia, że przeszukanie starano się przeprowadzić "jak najmniej kłopotliwie dla rodziny". Policjanci mieli zapukać do drzwi i dzwonić do kobiety. Ta nie wpuszczała ich przez 20 minut. Na nagraniu z kamery ustawionej w korytarzu widać, że po otwarciu drzwi do domu wchodzą uzbrojeni policjanci. Mają wyciągniętą broń. 

Jones zarzuca, że celowali w jej twarz, a także celowali do jej dzieci. Rzecznik policji zaprzecza. Kobieta od miesięcy jest w sporze z władzami stanowymi, którym zarzuca fałszowanie danych i ukrywanie prawdziwego rozmiaru epidemii koronawirusa na Florydzie.  

Wiadomość do pracowników administracji 

Organy ścigania sprawdzają, czy Jones nielegalnie uzyskała dostęp do systemu komunikacji władz stanowych i wysłała wiadomość, w której zachęcano pracowników administracji do ujawnienia informacji nt. zgonów na COVID-19. W wiadomości, którą otrzymali pracownicy administracji, wzywano do mówienia głośno o sytuacji epidemicznej "zanim umrze kolejnych 17 tys. ludzi". Według śledczych wiadomość wysłano z adresu IP przypisanego do jej domu.

Jones w rozmowie z CNN zapewniła, że nigdy w nielegalny sposób nie uzyskała dostępu żadnego stanowego systemu i straciła dostęp do swojego konta po wyrzuceniu z pracy. Zwróciła też uwagę, że w wiadomości podano zaniżoną liczbę zgonów na COVID-19, czego ona "nigdy by nie zrobiła". Twierdzi, że na zabranych przez policję dyskach były dowody fałszowania informacji i łamania prawa przez władze stanowe. 

"Fałszowanie danych" dot. epidemii

Jones brała udział w tworzeniu systemu zbierania danych i informowania nt. epidemii koronawirusa na Florydzie. W maju została zwolniona. Później mówiła, że była to zemsta za odmowę udziału w procederze zaniżania danych dot. zakażeń i zgonów, co miał fałszować prawdziwą skalę epidemii. 

Zarzuciła, że jej przełożeni polecili jej manipulować danymi tak, by wynikało z nich, iż rozwój epidemii na Florydzie pozwala na odmrożenie gospodarki. Stanowy departament zdrowia jak powód jej zwolnienia podał "niesubordynację" i "samodzielne podejmowanie decyzji" o zmianie systemu informowania. Po zwolnieniu z pracy Jones złożyła oficjalną skargę, a także założyła własną stronę z danymi o epidemii. Strona działała na jednym z komputerów, który skonfiskowała policja.  

Więcej o: