Logo Strajku Kobiet wyświetlane w Londynie. Pojawiło się m.in. na Big Benie. "Cały czas walczymy"

Grupa aktywistów z Londynu przez ostatnie tygodnie wyświetlała logo Strajku Kobiet m.in. pod polską ambasadą, na brytyjskim parlamencie, na Big Benie, pod muzeum Tate Modern, na siedzibie BBC, przy London Eye, Tower Bridge i na katedrze Saint Paul.
Do Polski mamy daleko, to prawda, ale wszystko, co się tam dzieje, jest nam wciąż bliskie. Wcześniej spotykaliśmy się na protesty solidarnościowe pod ambasadą, czasem to były spontaniczne spacery, jeden udało nam się nawet zarejestrować, ale od niemal dwóch tygodni w całej Anglii trwa ścisły lockdown, jakiekolwiek zgromadzenia publiczne powyżej dwóch osób są zakazane. A ciężko jest usiedzieć w domu, gdy wiesz, że niemal codziennie twoi bliscy są na ulicach

- powiedziała Agnieszka Strzałka, członkini partii Razem, na co dzień programistka. Jak przyznają aktywiści, ich działania inspirowane są ruchami Extinction Rebellion i Black Lives Matter. - W wakacje BLM wyświetlał przez długi czas na brytyjskim parlamencie wielki napis "BLACK LIVES MATTER", nie dało się tego przeoczyć. Początkowo zorganizowała nas na Facebooku Krzysia Balińska z Dziewuchy Londyn, potem zaczęliśmy spotykać się sami. (...) Żadne z nas nie jest profesjonalistą - wszystkiego uczyliśmy się na bieżąco, często na własnej skórze. Również tego, że policja nie lubi wyświetlania czegokolwiek na rządowych budynkach, a już zwłaszcza "Don't fuck with my freedom" wokół parlamentu - podkreślił Michał Szydło, nawiązując do jednej z grafik autorstwa Darii Adamus. - Dużo osób podchodzi do nas i pyta, w jakiej działamy sprawie, a gdy mówimy, że jesteśmy z Polski, to prawie zawsze od razu wiedzą, o co chodzi i nam kibicują - dodał.

Chcielibyśmy w ten sposób dać trochę nadziei ludziom, którzy są w podobnej sytuacji - z jakiegoś powodu nie mogą być na ulicach, ale widzą, co się dzieje, i czują się bezsilni. Nasza wojna wciąż trwa - cały czas walczymy o swoje prawa i będziemy o nie walczyć - i w końcu ją wygramy. Planujemy spotykać się dalej, dopóki w Polsce jest tak, jak jest, no i dopóki będzie to możliwe tutaj w świetle obecnych zaleceń - gdy zdejmą lockdown, wrócimy pewnie do protestów na ulicach

- podkreśliła Agnieszka Strzałka.

Baner Strajku Kobiet pojawił się także w niedzielę na kopcu Piłsudskiego w Krakowie. "Nigdy nie będziesz szła sama" - brzmiało hasło na transparencie.

Baner Strajku Kobiet na kopcu PiłsudskiegoNa kopcu Piłsudskiego w Krakowie pojawił się baner Strajku Kobiet

Protesty po wyroku TK

W czwartek 22 października Trybunał Konstytucyjny uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z konstytucją. Spowodowało to falę protestów w całej Polsce. Demonstranci manifestowali swój sprzeciw pod siedzibami TK i PiS, pod kuriami czy kościołami, a także domem wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

Protest odbył się również w ostatnią środę w Warszawie. Planowana była blokada Sejmu. Wcześniej jednak oddziały policji skutecznie odcięły dostęp do parlamentu. Z tego powodu blokada zmieniła się w marsz, który doszedł przed siedzibę TVP na placu Powstańców Warszawy. Tam policja otoczyła demonstrantów i rozbijała protest, używając m.in. gazu.

Manifestacja na ulicach WarszawySejm został zablokowany przez policję. Strajk Kobiet przemaszerował pod TVP

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk: Nie możemy dać sobie odebrać tej kobiecej agendy