Białoruś. Protesty po śmierci 31-letniego Ramana Bandarenki. Milicjanci "polują na ludzi"

Białoruskie media ustaliły nazwiska dwóch domniemanych osób, które mogły uczestniczyć w czwartek w pobiciu 31-letniego Ramana Bandarenki. Mężczyzna zmarł. W niedzielę przeciwko przemocy ze strony służb protestują Białorusini. Tłumy gromadzą się m.in. w pobliżu mieszkania 31-latka. OMON próbuje brutalnie rozganiać manifestantów. "Milicjanci polują na ludzi" - relacjonuje portal bielsat.eu.

31-letni zwolennik opozycji został najpierw napadnięty przez kilku ludzi w cywilnych ubraniach, następnie przewieziony na posterunek milicji. Potem ze śladami licznych pobić trafił do szpitala, gdzie zmarł. Największy białoruski portal TUT.By opublikował nazwiska mężczyzn, którzy mieli uczestniczyć w napaści. Że sprawcami mogą być powiązany ze Specnazem sportowiec oraz biznesmen.

Białoruś. Protesty po śmierci 31-letniego Ramana Bandarenki

Białorusini opłakujący śmierć Ramana BandarenkiBiałoruś. Nie żyje 31-letni Raman Bandarenka. Wiceszef polskiego MSZ reaguje

W południe w niedzielę przeciwnicy Alaksandra Łukaszenki organizują demonstracje. Duże grupy ludzi zebrały się w pobliżu stacji metra Puszkińska w Mińsku. Na dwie godziny przed rozpoczęciem demonstracji w Mińsku przestał pracować mobilny internet. Zamkniętych zostało 14 stacji metra, czyli niemal połowa z istniejących. Zablokowana została droga wjazdowa od strony Grodna.

Tym samym utrudnione dojście na demonstrację mają mieszkańcy peryferyjnej dzielnicy Kamienna Horka, gdzie mieszka przede wszystkim młodzież. Po ulicach jeżdżą milicyjne mikrobusy z przyciemnionymi szybami, z których co pewien czas wysiadają funkcjonariusze OMON-u, próbując rozpędzać mniejsze grupy demonstrantów. Zatrzymano już co najmniej kilkadziesiąt osób.

Dziennikarz i aktywista Franak Wiaczorka publikuje na Twitterze nagrania dokumentujące brutalność milicji. Jak zwraca uwagę, mimo brutalnych interwencji protestujący nie ustępują.

Manifestanci zebrali się w różnych częściach Mińska, m.in. Plac Zmian, nieopodal którego żył Bandarenka. Na innych nagraniach widać, że milicja używa granatów hukowych.

 

Portal bielsat.eu relacjonuje: "milicjanci polują na ludzi w okolicach stacji metra Puszkinskaja". 

Do stolicy prawdopodobnie ściągnięte zostały siły milicyjne z prowincji, gdyż przynajmniej na razie bez przeszkód ludzie zbierają się w innych miastach: Witebsku, Lidzie, Mołodecznie, Soligorsku i Żodzina. 

Zobacz wideo „Plan Marshalla” dla Białorusi. Premier rozmawiał z opozycją