Niedźwiedzica wdrapała się z młodym na rosyjski atomowy okręt podwodny. Załoga zdecydowała o odstrzale

Rosyjska marynarka wojenna utrzymuje, że zastrzelenie niedźwiedzi, które wspięły się na atomowy okręt podwodny, było konieczne. Członkom załogi zarzucano bezsensowne okrucieństwo.

Okręt był zacumowany w porcie Wiluczinsk na Kamczatce. W niedzielę lokalne media opublikowały drastyczne nagranie. Na wideo widzimy niedźwiedzicę i jej młode, w tle słychać rozmowę.

Niedźwiedzie na okręcie podwodnym u wybrzeży Kamczatki

- Nie ma innego wyjścia - mówi mężczyzna cytowany przez Themoscowtimes.com. Osoba ta stwierdza, że po spłoszeniu zwierzęta zawędrowałby do wiosek. - Tak się walczy z niedźwiedziami na Kamczatce - mówi. W końcu pada strzał. Widać, jak jedno ze zwierząt wpada do wody. Nagranie wywołało falę krytycznych komentarzy w mediach społecznościowych, w których zarzucano Rosjanom okrucieństwo. 

Zobacz wideo Rosyjski myśliwiec Su-30

Jak podaje Themoscowtimes.com za agencją Interfax, do sprawy odniósł się rzecznik Floty Pacyfiku Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej. Stwierdził w oświadczeniu, że do zastrzelenia zwierząt wezwano wyspecjalizowanego myśliwego z odpowiednią bronią. Według marynarki nie było innego wyjścia. 

Jak podaje BBC, na Kamczatce żyje ok. 24 tys. niedźwiedzi. W ubiegłym roku ponad 50 osobników dotarło do jednej z miejscowości na dalekiej północy. Według ekologów powodem mogą być zmiany klimatu - słaby przybrzeżny lód sprawa, że niedźwiedzie muszą szukać pożywienia na lądzie, nie zaś w morzu.

Więcej o: