Wybory w USA. Donald Trump zapowiada serię pozwów. Media: Nie wpłyną na zwycięstwo Bidena

Prezydent Donald Trump oraz jego prawnicy już zapowiadają, że skierują do Sądu Najwyższego pozwy przeciwko sztabowi Joe Bidena. Amerykańskie media twierdzą, że, nawet jeśli wyroki zapadną po myśli republikanów, to wyniki głosowania i tak się nie zmienią. Dlaczego?

Według wciąż nieoficjalnych, ale opartych na wynikach głosowania danych, Joe Biden będzie nowym prezydentem USA. Donald Trump zwycięstwa rywala jak na razie nie uznaje i twierdzi, że jego rywal "spieszy się, by fałszywie uznać się za zwycięzcę".

Donald TrumpJaka będzie prezydentura Bidena? "Wielkie cele będą natrafiać na opór"

Wcześniej amerykański przywódca wielokrotnie używał Twittera, by dać wyraz swojemu niezadowoleniu z procesu wyborczego. "Przestańcie liczyć", "przestańcie fałszować" -  pisał.

Zarzuty prezydenta USA na język prawa przełożyć chce między innymi Rudy Giuliani - jeden z najbliższych współpracowników Trumpa. Zapowiedział on już, że w poniedziałek złożone zostaną pozwy przeciwko Bidenowi.

Formalnie złożyć może je Partia Republikańska. "Forbes" twierdzi jednak, że ewentualne rozpatrzenie zarzutów na korzyść partii Trumpa nie zmieni wyborczego rozstrzygnięcia. Czego żądają Republikanie?

Prawnicy Trumpa zapowiadają serię pozwów. "Forbes": Nie zmienią wyników

Uchylenie terminu głosowania w Pensylwanii. Zdaniem prawników Trumpa Sąd Najwyższy powinien zdecydować, że głosy przesłane korespondencyjnie nie powinny być brane pod uwagę w obliczaniu wyniku wyborów. "Forbes" twierdzi, że karty nadesłane pocztą nie zostały jeszcze uwzględnione w liczbie oddanych głosów. Gdyby więc nawet amerykański Sąd Najwyższy stanął po stronie republikanów, wyniku by to nie zmieniło.

Nieuwzględnienie głosów wysłanych bez okazania dowodu tożsamości. Republikanie twierdzą, że nie ma pewności, kto wysłał dany głos. Amerykański tygodnik odpowiada na ten zarzut podobnie jak w przypadku poprzedniego - głosy na razie nie wpłynęły jeszcze na wynik głosowania.

Election 2020 TrumpDonald Trump usłyszał o zwycięstwie Joe Bidena na polu golfowym

Oszustwo wyborcze w Nevadzie. Przedstawiciele republikanów mówili o dwóch tego typu sprawach. Jedna ze spraw została oddalona z uwagi na brak dowodów, druga ostatecznie do sądu nie trafiła.

Możliwe jednak, że katalog zarzutów zostanie rozszerzony. Prawnicy Donalda Trumpa decyzje w sprawie ewentualnych pozwów mają ogłosić w poniedziałek. Wśród kolejnych podnoszonych zarzutów pojawiają się też kwestie rzekomego uniemożliwienia kontroli procesu liczenia kart.

Komentarze, które do tej pory ukazują się w mediach, wskazują jednak, że ewentualne udowodnienie nieprawidłowości będzie trudne. Eksperci przypominają wybory z roku 2000, w których zwyciężył George Bush. Różnica pomiędzy kandydatami wynosiła wówczas kilkaset głosów i dotyczyła tylko jednego stanu. Tym razem stanów, w których Joe Biden może zyskać przewagę nad Trumpem po przeliczeniu, jest więcej. Do zwycięstwa w wyborach kandydatowi Demokratów potrzeba 270 głosów elektorskich. W tej chwili ma ich 273, ale ta liczba może ulec zwiększeniu.

Czytaj też: Biden: Jestem zaszczycony. Będę prezydentem wszystkich Amerykanów

Zobacz wideo Szefowa misji OBWE w USA o pracy przy wyborach prezydenckich