Jeszcze 74 dni Trumpa. "Bardzo długo jak na człowieka, który wywołuje gigantyczne afery w ciągu doby"

- Do 20 stycznia 2021 roku Trump jest prezydentem. 74 dni to bardzo długo jak na człowieka, który wywołuje gigantyczne afery polityczne w ciągu jednej doby. Wciąż jest bardzo dużo znaków zapytania, w co będzie grał jako prezydent - mówi Marcin Gadziński, dyrektor zarządzający Gazeta.pl i były korespondent "Gazety Wyborczej" w Waszyngtonie.

- Joe Biden będzie miał teraz naturalny miodowy miesiąc, ale do inauguracji i po niej siły protrumpowe będą na pewno kwestionowały ten wybór i sypały piasek w tryby nowej władzy - komentuje wygraną Bidena Marcin Gadziński, b. korespondent "Gazety Wyborczej" w USA, obecnie dyrektor zarządzający Gazeta.pl. 

Donald TrumpTrump nie uznaje wygranej Bidena. "Fałszywie uznał się za zwycięzcę. Wybory są dalekie od zakończenia"

"Klincz to fatalny scenariusz dla Ameryki"

Biden będzie miał bardzo trudne zadanie, bo Demokraci nie mają wystarczającej siły w Kongresie. W Izbie Reprezentantów mają większość, ale sporo stracili, a Senatu nie zdobyli. Uzyskanie tam większości jest jeszcze teoretycznie możliwe, bo w styczniu będą uzupełniające wybory w Georgii, ale osobiście nie wierzę, że uzyskają większość. Wobec tego wszystkie wielkie ustawodawcze cele Bidena, dotyczące ochrony zdrowia, podatków, spraw klimatycznych, będą natrafiały w Kongresie na opór. Taki klincz jest scenariuszem fatalnym dla Ameryki, która zmaga się z problemami gospodarczymi i jest jednym z najboleśniej dotkniętych koronawirusem państw

- mówi nam dziennikarz. Gadziński zwraca uwagę, że bardzo dużych zmian możemy się spodziewać w polityce zagranicznej. - Biden jest zwolennikiem otwarcia na globalizm i najróżniejsze projekty integracyjne. Ameryka będzie chciała wrócić na swoją dawną pozycję w polityce międzynarodowej i myślę, że stanie się to dość szybko - mówi.

Joe BidenBiden: Jestem zaszczycony. Będę prezydentem wszystkich Amerykanów

Donald Trump ma jeszcze 74 dni prezydentury

Co teraz zrobi urzędujący prezydent? Jak się zachowa? - W całej dorosłej karierze Trumpa nie ma ani jednego momentu, kiedy on przyznaje się do porażki. Teraz nic się nie zmieni. On w żaden sposób nie uzna, że poniósł porażkę, nie zaakceptuje jej. Będzie walczył do ostatniej instancji odwoławczej w sądach, później zapewne nie przyjdzie na uroczystość inauguracji, nie będzie tradycyjnego przekazania prezydentury - mówi Gadziński. - To kwestie symboliczne, ale pamiętajmy też, że do 20 stycznia 2021 roku Trump jest prezydentem, czyli 74 dni. To jest bardzo dużo dla człowieka, który wywołuje gigantyczne afery polityczne w ciągu jednej doby. Znaków zapytania - w co on będzie grał, będąc wciąż prezydentem - jest bardzo dużo - podkreśla.

Zobacz wideo Szefowa misji OBWE w USA komentuje doniesienia o fałszerstwach

Joe Biden zwycięzcą wyborów w USA

Amerykańskie media ogłosiły w sobotę, że Joe Bidena jest zwycięzcą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump nie uznał porażki i zapowiedział batalię sądową. Zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich ogłosiły telewizje CNN, NBC, CBS, Fox News, agencja Associated Press oraz dziennik New York Times. Decyzje w tej sprawie redakcje podjęły po tym, jak przewaga kandydata demokratów w Pensylwanii przekroczyła 30 tysięcy głosów, a pozostałe do przeliczenia głosy pochodzą z rejonów zamieszkanych w zdecydowanej większości przez demokratów.

Więcej o: