Fox News "zdradziło" Trumpa. Szybko ogłosili wygraną Bidena w Arizonie. Prezydent wściekły na ulubioną telewizję

Wieczór wyborczy 3 listopada był pełen zwrotów akcji (choć częściowo przewidywalnych), ale podaj największym z nich, było ogłoszenie przez prawicowe Fox News, że prognozuje wygraną Joe Bidena w "czerwonej" Arizonie. To zmieniło dynamikę wieczoru - i wprawiło we wściekłość otoczenie prezydenta i samego Donalda Trumpa. Jego zięć miał interweniować u prezesa Ruperta Murdocha.
Zobacz wideo Wyszkowski o zależnościach między wyborami w USA a klimatem

Wiele z tego, co wydarzyło się w USA w 3 listopada i kolejnych dniach, było przewidywane na długo przed wyborami. Wiadomo było, że wyścig będzie zacięty, choć Biden ma większe szanse na wygraną. Wiadomo było, że początkowo zliczane głosy z lokali wyborczych będą wskazywały na Donalda Trumpa, a dopiero te oddane korespondencyjnie mogą przeważyć korzyść Joe Bidena. 

Jednak i tak wieczór i relacje z niego w amerykańskich mediach były karuzelą emocji. A jednym z najbardziej zaskakujących punktów był moment, gdy prawicowy kanał Fox News ogłosił, że prognozuje zwycięstwo Joe Bidena w Arizonie. 

W (prawie) wszystkich stanach komplet głosów elektorskich dostaje ten kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów. Czasem ich liczenie trwa jeszcze przez wiele dni po wyborach, ale jeśli nie ma dużych wątpliwości co do zwycięscy na podstawie dotychczasowych wyników i obliczeń, to media ogłaszają swoje prognozy co do tego, kto najprawdopodobniej wygra dany stan i jego głosy elektorskie. Przez dużą część wieczoru największe media wydawały takie prognozy tylko dla "bezpiecznych" stanów, gdzie wygrana jednego czy drugiego kandydata nie było zaskoczeniem. 

Z tego wyłamał się Fox News (którego komentatorzy są znani ze sprzyjania Trumpowi) i wydał prognozę, wedle której Biden wygrywa w Arizonie. To typowo "czerwony", a więc republikański stan. Wygrana Bidena byłaby tam (na oficjalne wyniki nadal czekamy, ale Biden wciąż prowadzi) pierwszym zwycięstwem kandydata Demokratów od 24 lat i drugim w ciągu ostatnich 70 lat.

Trump wściekły na swoją ulubioną telewizję

Ogłoszenie tej prognozy przybliżyło Bidena do 270 głosów elektorskich potrzebnych do zwycięstwa, ale też zmieniło dynamikę wieczoru wyborczego. Przed wyborami Biden był faworytem, ale pierwsze godziny liczenia głosów nie były optymistyczne. Dość szybko stało się jasne, że nie może liczyć na wygraną w jednym z kluczowych stanów - Florydzie. Cząstkowe wyniki dawały kandydatowi Demokratów pewne szanse w republikańskim Teksasie, ale to także szybko się zdezaktualizowało. Niektórzy dziennikarze przypominali wybory z 2016 roku i topniejące szanse Hillary Clinton. 

"New York Times" opisuje, że do ogłoszenia prognozy Fox News dla Arizony w Białym Domu panowała doskonała atmosfera. Gdy zadeklarowano, że stan ma wygrać Biden, Trump i jego doradcy "wybuchli". Taka prognoza uderzyła w ewentualność ogłoszenia zwycięstwa przez prezydenta jeszcze w wieczór wyborczy, póki prowadził w cząstkowych wynikach w takich stanach, jak Michigan czy Wisconsin (gdzie obecnie przegrywa po zliczeniu większej liczby głosów). 

Według "NYT" Trump spędził resztę wieczoru na wściekłych telefonach do republikańskich gubernatorów i konferencji prasowej, która odbyła się wbrew jego doradcom. Doradcy Trumpa atakowali Fox News za - ich zdaniem - przedwczesną prognozę dla tego stanu. Według relacji "New York Timesa", Jared Kushner, zięć i doradca Trumpa kontaktował się nawet z magnatem medialnym Rupertem Murdochem, założycielem i prezesem Fox Corporation. "Vanity Fair" podaje, że dzwonił do niego sam Trump.

Jeden z prowadzących Fox News, Chris Wallace, przyznał na antenie, że decyzja o prognozie dla Arizony wywołała złość w partii Republikanów, ale podkreślił, że upewniał się, czy zespół analityków stacji obstaje przy tej prognozie i nie zmienili oni zdania.

Skąd wzięło się (prognozowane) zwycięstwo kandydata Demokratów na prezydenta - i najpewniej także na senatora - w czerwonej Arizonie? To na pewno będzie przedmiotem szczegółowej analizy przez politologów i obie partie. Pierwsze komentarze na ten temat mówią m.in. o zmieniającej się na korzyść demokratów demografii - większej liczbie młodych wyborców i Latynosów, większej liczbie mieszkańców miast i przedmieść, a także o atakach Trumpa na wyjątkowo szanowanego i nieżyjącego już polityka z tego stanu - Johna McCaina.

Więcej o: