Wybory w USA. "W grze" wciąż kilka stanów. Biden: Po zakończeniu liczenia głosów będziemy zwycięzcami

- Nie jestem tutaj, aby już ogłosić, że wygraliśmy. Ale jestem tutaj, aby ogłosić, że po zakończeniu długiej nocy podliczania wierzymy, że będziemy zwycięzcami - powiedział Joe Biden podczas oświadczenia, które wygłosił po godzinie 22 czasu polskiego. Jak dodał, demokraci wygrywają już w dostatecznie dużej liczbie stanów, by osiągnąć pułap 270 głosów po zakończeniu ich zliczania.

W środę wieczorem czasu polskiego kandydat demokratów Joe Biden zabrał głos na konferencji prasowej, podczas której podkreślił, że zliczanie głosów daje coraz większą przewagę jego kandydaturze. Wcześniej CNN podało, że do przeliczenia pozostały głosy z 6 stanów (Karolina Północna, Arizona, Nevada, Alaska, Georgia, Pensylwania) - na godzinę 23 czasu polskiego Biden miał 253 głosy elektorskie, a Trump - 213. Ze wstępnych szacunków wynika, że kandydat demokratów "odbił" między innymi Michigan i Wisconsin.

Zobacz wideo Dr Nowaczewska o kwestionowaniu wyniku wyborów: To będzie tragedia dla demokracji

Joe Biden: Wierzymy, że będziemy zwycięzcami

Joe Biden w przemówieniu podkreślił, że nie chce jeszcze ogłaszać zwycięstwa, ale wszystko wskazuje na to, po zliczeniu reszty głosów to on zostanie nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. 

Nie jestem tutaj, aby już ogłosić, że wygraliśmy. Ale jestem tutaj, aby ogłosić, że po zakończeniu liczenia wierzymy, że będziemy zwycięzcami

- podkreślał Biden.

Wygram jako kandydat demokratów, ale będę rządził tym krajem jako prezydent Stanów Zjednoczonych. Moim zadaniem będzie reprezentowanie wszystkich. Każdy głos musi być policzony. Nikt nie zabierze nam naszej demokracji, bo za Ameryka już za wiele przeszła

- mówił.

Kandydat demokratów i były wiceprezydent USA wskazywał też, jak zliczanie głosów poszło w poszczególnych stanach.

Udało nam się odbić Arizonę i drugi dystrykt w Nebrasce. W Wisconsin po podliczeniu wszystkich głosów wygraliśmy o ponad 20 tys. głosów, w Michigan prowadzimy o ponad 35 tys. głosów i nasza przewaga wciąż rośnie. Największe znaczenie ma dla mnie fakt, że zdobyliśmy większość poparcia Amerykanów. Ta większość wynosi obecnie trzy miliony głosów i wszystko wskazuje na to, że ta przewaga też będzie wzrastać 
Czuję się też bardzo pewnie jeśli chodzi o mój wynik w Pensylwanii. Wygrywamy 78 proc. wszystkich głosów korespondencyjnych, a właśnie takie głosy pozostały jeszcze do zliczenia

- wskazywał, dodając, że "po długiej nocy zliczania jest jasne", że demokraci "wygrywają w dostatecznie dużej liczbie stanów, by osiągnąć pułap 270 głosów". To liczba głosów elektorskich konieczna do uzyskania przez zwycięzcę.

Tymczasem sztab Donalda Trumpa zapowiedział działania prawne w związku z rzekomymi nieprawidłowościami podczas zliczania głosów. Administracja ubiegającego się o reelekcję prezydenta zawnioskowała już do Sądu Najwyższego, by podjął interwencję ws. liczenia głosów w stanie Pensylwania. Zaapelowano też do sądu o ponowne zliczenie głosów w Wisconsin. 

Wcześniej Donald Trump sugerował, że podczas zliczania głosów dochodzi do nieprawidłowości i fałszerstw - zastrzegał przy tym, że chodzi o stany, w których nie wygrywa on, a Joe Biden.

Więcej o: