Prokuratura chce stawiać zarzuty organizatorom protestów. Prokurator Krajowy rozesłał instrukcje

W środę Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski wysłał wytyczne dla prokuratorów generalnych, które zawierają instrukcje postępowania śledczych z organizatorami strajków społeczenych. Prokuratura chce nawet 8 lat więzienia dla organizatorów strajków.

Prokurator Krajowy podejmuje zdecydowane działania w związku z masowymi demonstracjami, które rozpoczęły się po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Na ulicach miast i miasteczek od tygodnia trwają protesty, które są wyrazem sprzeciwu wobec wprowadzenia zakazu aborcji z przesłanek embriopatologicznych. Manifestacje kobiet gromadzą się pod znakiem czerwonego pioruna i hasłem "To jest wojna".

Bogdan Święczkowski stworzył zalecenia prowadzenia śledztw dla swoich podwładnych w sprawach dotyczących organizowania protestów.

Polecam niezwłoczne informowanie Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej o każdym zarejestrowanym postępowaniu, którego przedmiotem jest sprowadzenie, w związku z odbywającymi się obecnie nielegalnymi zgromadzeniami, niebezpieczeństwa dla życia i lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach

- czytamy w piśmie, do którego dotarł dziennikarz RMF FM Patryk Michalski.

Osiem lat więzienia za protesty

W oświadczeniu Prokurator nakazuje przesyłanie mu informacji o każdym zarejestrowanym śledztwie w tej sprawie, a także o każdej odmowie wszczęcia postępowania. Według Święczkowskiego każda osoba, która organizuje demonstracje lub atakuje policjantów, powinna usłyszeć zarzuty. Zgodnie z wytycznymi Prokuratora Krajowego za bycie organizatorem strajku grozi do ośmiu lat więzienia.

Oczywiste jest, że naruszanie przepisów wprowadzonych w celu zapobiegania i zwalczania szerzenia się choroby zakaźnej, jaką stanowi COVID-19, prowadzi do niebezpieczeństwa znacznego zwiększenia zakresu epidemii, co mieści się w pojęciu szerzenia choroby zakaźnej, i co zagraża nie tylko życiu i zdrowiu uczestników tych zgromadzeń, ale z uwagi na sposób przenoszenia wirusa powodującego tę chorobę jest groźne dla życia i zdrowia całego społeczeństwa, a więc wprowadza stan zagrożenia zdrowia publicznego

- pisze w liście do prokuratorów Święczkowski.

Apel o przyspieszenie działań

Bogdan Święczkowski domaga się niezwłocznego przyspieszenia czynności procesowych wobec osób, które zostały zatrzymane w związku ze strajkami z ostatniego tygodnia:

Polecam, aby prokuratorzy prowadzący lub nadzorujący postępowania przygotowawcze, których przedmiotem są czyny zabronione, mające związek z odbywającymi się nielegalnymi zgromadzeniami, polegające na naruszaniu nietykalności cielesnej funkcjonariuszy publicznych, czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych, znieważaniu funkcjonariuszy publicznych, a nadto zamachu na życie lub zdrowie, kierowaniu gróźb bezprawnych, złośliwym przeszkadzaniu publicznemu wykonywaniu aktu religijnego lub miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, niszczeniu lub uszkodzeniu mienia, czynnym udziale w zbiegowisku, którego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie, bezzwłocznie przeprowadzali czynności i wydawali decyzje procesowe.
Zobacz wideo Rudzińska-Bluszcz: Zadaniem organów państwa powinno być tonowanie nastrojów społecznych

Strajk kobiet a rozwój pandemii

Politolożka dr hab. Renata Mieńkowskia-Norkiene zabrała głos w sprawie apelu Jarosława Kaczyńskiego o zaprzestanie protestów (ponieważ, jak mówił, to przyczyni się do zwiększenia liczby zakażonych koronawirusem). Według badaczki polski rząd doskonale wiedział, jak kobiety zareagują na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Jak mówiła na antenie TVN24, to "bardzo dobry pretekst, żeby na protestujących zrzucać winę za rozwój pandemii".

Jarosław Kaczyński prawie po tygodniu protestów oświadczył:

Mamy ciężkie stadium epidemii COVID-19, mamy stan, w którym wszelkiego rodzaju zgromadzenia powyżej pięciu osób są zakazane, mamy stan, w którym te demonstracje będą kosztowały życie wielu ludzi.

Opozycja mówi o wojnie wartości

Robert Biedroń wypowiedział się na temat działań polityków w sprawie protestów kobiet. Według niego PiS "przekroczyło granicę, za którą nie ma już praw człowieka, jest tylko zniewolenie i pogarda".

Stoję zawsze po stronie kobiet, a nie pomników. [...] Wielką atencją obdarzamy dziś pomniki, a nie ludzi. To chodzi o konkretne kobiety, które przeżywają piekło. Jestem przeciwnikiem demolowania, ale ta władza nie jest wrażliwa na głos społeczeństwa, nie słyszy ludzi, którzy wychodzą masowo na ulicę. Obowiązkiem władzy jest te nastroje tonować

- dodał Robert Biedroń.

Swoje zdanie na temat oświadczenia wicepremiera wyraziła również posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. Według niej Jarosław Kaczyński nie rozumie istoty całego sporu.

Jarosław Kaczyński powiedział, że Kościół to Polska, a Polska to Kościół, a to nieprawda, bo Polska to Polska, a Kościół to Kościół. Polska nie jest i nie może być państwem wyznaniowym. Jeśli teraz ustąpimy, to PiS dopnie swego i staniemy się państwem religijnym. Na to nie ma zgody Lewicy

- mówiła polityczka z Lewicy.

Jarosław Kaczyński wrzucił zapaloną zapałkę do kanistra z benzyną i namawia ludzi do bicia się na ulicach. Jest cynikiem, który nigdy się nie cofnie i raz zdobytej władzy nie odda, bo wie, że jeśli ją utraci, to on i jego koledzy będą siedzieć. On nie rozumie, że wojna, o której mówią kobiety, to wojna o wartości

- dodała Joanna Scheuring-Wielgus.