Trump odrabia część strat w sondażach, ale nadal dużo mu brakuje

Joe Biden ciągle wyraźnie wyprzedza Donalda Trumpa w sondażach, ale jego przewaga w ciągu ostatnich dni się zmniejszyła. Po kiepskim okresie dla prezydenta, kiedy między innymi zachorował na koronawirusa, teraz trend się odwrócił.

Ostatni raz na temat sytuacji w sondażach przed wyborami prezydenckimi w USA pisaliśmy pod 15 października. W dniu, kiedy miała się odbyć druga debata Biden-Trump, ale została odwołana z powodu choroby tego drugiego i jego niezgodę na debatowanie zdalnie.

Wcześniej pisaliśmy o tym samym pod koniec września, tuż przed pierwszą debatą.

Lekkie zmiany, nie tylko na korzyść Trumpa

W porównaniu do tego, co było tydzień temu, widać odwrócenie trendu w sondażach ogólnokrajowego poparcia. Wówczas Biden zbliżał się do dziesięciu punktów procentowych przewagi. Teraz jest to średnio 7,9 punkta procentowego. Na Bidena chce zagłosować 50,9 procent Amerykanów a na Trumpa 43 procent. Czy jest to chwilowe odbicie po okresie spadków notowań prezydenta, czy trwały trend, to jeszcze się okaże.

W wyborach na prezydenta USA ważniejsze jest jednak to, jak kształtuje się ich poparcie na poziomie stanów. Każdy dysponuje określoną liczbą głosów w Kolegium Elektorskim, gdzie dokonuje się faktyczny wybór prezydenta. Jest więc możliwe, że w skali kraju dany kandydat otrzyma więcej głosów, ale rozłożą się one w stanach w ten sposób, że otrzyma mniej głosów elektorskich, a co za tym idzie, przegra wybory. Tak jak to było w 2016 roku z Hillary Clinton.

Rozkład głosów elektorskich na podstawie sondaży. Niedługo po wykonaniu tej mapki, Wisconsin i dziesięć głosów znów trafiło do puli BidenaRozkład głosów elektorskich na podstawie sondaży. Niedługo po wykonaniu tej mapki, Wisconsin i dziesięć głosów znów trafiło do puli Bidena Fot. Gazeta.pl

Portal 270towin ocenia, że według obecnych sondaży Biden ma już wygraną w kieszeni. Może bowiem liczyć na co najmniej 279 głosów w Kolegium Elektorskim, podczas gdy 270 wystarczy do zwycięstwa. Trump może liczyć na zaledwie 125. Do tego 134 głosy przypadają na stany, w których sondaże nie dają żadnemu z kandydatów wyraźnej przewagi, więc pozostają "niezdecydowane". Nawet jeśli we wszystkich z nich wygrałby Trump, to i tak przegra. Sytuacja nie zmienia się istotnie już od tygodni, poza okresowymi wahaniami stanów, które są bardzo blisko granicy bycia "niezdecydowanymi".

Portal RealClearPolitics daje natomiast Bidenowi 232 głosy, podczas gdy Trumpowi 125. Za niezdecydowane uznaje 181 głosów. Oznacza to, że Biden zyskał od naszego ostatniego tekstu sześć głosów. Stało się tak, ponieważ stan Minnesota z 10 głosami przesunięto z puli Bidena do niezdecydowanej, ale w zamian na jego korzyść zaliczono Michigan z 16 głosami.

Trzeci portal, FiveThirtyEight, nie uznaje natomiast niezdecydowania i stan z przewagą któregoś kandydata zalicza do jego puli. W ten sposób Biden wygrywa zdecydowanie, 347 do 191.

Sondaże ciągle skazują więc Trumpa na porażkę. Termin wyborów to trzeci listopada. Zostały mniej niż dwa tygodnie. Nic nie jest wykluczone, ale prezydent potrzebuje naprawdę dużo, żeby sięgnąć po zwycięstwo. Jak pisałem we wcześniejszych tekstach, szansa na podobny "cud", jak podczas poprzednich wyborów, ma być w tym roku znacznie mniejsza.

Wszystkie sondaże, na podstawie których wyciągnięto powyższe wnioski, zostały wykonane przed ostatnią debatą prezydencką. Relacjonowaliśmy ją na żywo. Jednak w jej trakcie raczej nie miało miejsce takie wydarzenie, które w jakiś sposób wstrząsnęło amerykańską opinią publiczną.

Ostatnia debata przed wyborami. "Trump nie stanął w ogniu", ale to za mało, by pomóc w sondażach >>>

Zobacz wideo