Za krytykowanie króla nawet 15 lat więzienia. A król lubi pokazywać brzuch, zmieniać kobiety i pedałować po Bawarii

Po raz pierwszy na taką skalę demonstranci w Tajlandii podnoszą rękę na świętość - króla i jego rodzinę. Pomimo groźby surowych kar, za choćby takie sugestie, pojawiają się wezwania do ograniczenia jego władzy i objęcia go jakąś kontrolą. Teraz jest niemal bogiem i może robić co chce, dysponując wielomiliardowym majątkiem. I robi co dusza zapragnie, a pragnie głównie kobiet, luksusu i rozrywki.

Wielotysięczne demonstracje mają miejsce przede wszystkim w stolicy, Bangkoku. Obecna fala rozpoczęła się na dobre 13 października, kiedy mała grupa demonstrantów, głównie studentów, zebrała się przy jednej z głównych ulic miasta. Zrobili to, aby publicznie wyrazić swoje zdanie na temat monarchii, w postaci przejeżdżającej kolumny z członkami rodziny królewskiej. Były okrzyki i gesty uznawane za obraźliwe, policja interweniowała i aresztowała 21 osób.

W kolejnych dniach protesty przybierały na sile, a wątek antymonarchistyczny jest jednym z tych przewodnich. Nie pomogło ogłoszenie 15 października stanu wyjątkowego i zakazu zgromadzeń w grupach większych niż pięć osób. W weekend demonstracje wyraźnie przybrały na sile i okazały się bardzo dobrze zorganizowane, na wzór tych w Hongkongu.

Kwarantanna w bawarskim hotelu

Król Vajiralongkorn (Przyozdobiony Błyskawicami/Klejnotami), albo Rama X, może nie być zadowolony z takiego powitania. Protesty wybuchły, gdy tylko wrócił do kraju po ponad pół roku nieobecności. Jak wyszło na jaw w marcu, dwór królewski wynajął dla niego i jego świty cały hotel w niemieckim górskim kurorcie Garmisch-Partenkirchen. Miał tam spędzać kwarantannę z powodu pandemii. Niemieckie media publikowały kilka zdjęć tajskiego króla, zapalonego cyklisty, który w skąpym stroju przemierza na rowerze okoliczne górskie szlaki.

Skąpy strój to jeden ze znaków szczególnych Vajiralongkorna. Król słynie z niecodziennego gustu. Często nosi na przykład koszulki na ramiączkach odsłaniające brzuch. Takie, które raczej pasują do obrazu młodej kobiety. Kolejnym znakiem szczególnym jest umiłowanie do Niemiec. Zwłaszcza ich południowego krańca, Bawarii i Alp. Król spędza tam bardzo dużo czasu już od dawna, kiedy był jeszcze księciem. Ma swoją rezydencję w miejscowości Tutzing, w której żyje wiele miesięcy w roku. Jego 15-letni syn na stałe uczy się w szkole w Bawarii.

Umiłowanie króla do bawarskich klimatów powoduje napięcia w relacjach z władzami Niemiec, które już kilka razy ostrzegały, że monarcha nie może i nie powinien sprawować rządów z ich kraju. Ambasada Tajlandii w Berlinie zapewnia, że nic takiego nie ma miejsca. Jednak tajscy aktywiści działający w Niemczech twierdzą, że ważne osoby z kręgów władzy regularnie odwiedzają króla w Bawarii, a ten bez skrępowania wydaje stamtąd rozkazy.

Król Rama X, zdjęcie oficjalneKról Rama X, zdjęcie oficjalne Fot. domena publiczna

Jedynemu następcy tronu wolno wiele

Vajiralongkorn jednak nie ma w zwyczaju przejmować się nakazami, zakazami czy normami. Urodził się w 1952 roku jako pierwszy, i jak się potem okazało jedyny, syn króla Bhumibola Adulyadeja (Rama IX). Książę od początku dorastał więc w realiach, gdzie mógł bardzo dużo. Oficjalnie niewiele jednak wiadomo na temat jego młodości. Prawo nie tylko zabrania obrazy majestatu króla i jego rodziny, pod groźbą surowych kar, ale też w praktyce zakazuje informowania o czymkolwiek, co mogłoby stawiać ich w złym świetle. Wiadomo, że król uczył się w szkołach w Wielkiej Brytanii i w australijskiej akademii wojskowej. Później formalnie służył w wojsku, konkretnie lotnictwie, którego jest marszałkiem. Zdobył uprawnienia do pilotowania szeregu samolotów, w tym bojowych F-5 i F-16, oraz cywilnych, takich jak B737.

W 1981 roku jego matka, królowa Sirikit, otwarcie, choć subtelnie, przyznała, iż jej syn jest "trochę Don Juanem". Z jej słów wynikało, że woli spędzać czas w towarzystwie pięknych kobiet, niż zajmować się oficjalnymi obowiązkami. Więcej informacji o naturze księcia zaczęło wypływać na światło dzienne dopiero od lat 90., kiedy zakończył się okres ciągłych rządów junt wojskowych i do Tajlandii zagościła w większym stopniu wolność słowa oraz demokracja (przerywana raz po razie przez pucze wojskowe).

Nie ulega wątpliwości, że król jest kobieciarzem. Nazywano go księciem-playboyem. Skandale wywoływane przez jego kolejne śluby, rozwody, konkubiny i kochanki, nie raz wywoływały poruszenie w kraju. Ostatnio, dopiero co w 2019 roku, rozegrała się afera z udziałem jego aktualnej, czwartej żony, oraz jego kochanki, która miała formalny tytuł królewskiej kochanki. Królowa Suthida była stewardessą, która w 2014 roku została oficjalną konkubiną, w okresie, kiedy książę rozwodził się ze swoją poprzednią, trzecią, żoną. Równocześnie przyszła królowa została dowódcą gwardii przybocznej księcia. W 2016 roku otrzymała tytuł generała, po zaledwie sześciu latach służby. W międzyczasie przyszły król dodatkowo upodobał sobie Niramon Ounprom, wojskową pielęgniarkę, która około 2015 roku dołączyła do jego ochrony. W 2019 roku, już jako generał, tuż przed koronacją, Ounprom została mianowana jego oficjalną kochanką i otrzymała dworskie imię Sineenat. Jednak już kilka miesięcy później została pozbawiona wszelkich tytułów i praw oraz została wygnana z dworu. Oficjalnie za brak szacunku wobec królowej. Do sierpnia 2020 roku prawdopodobnie była w więzieniu, jednak wówczas została oficjalnie i w całości rehabilitowana, po czym dołączyła do świty króla w Bawarii.

Królowa Tajlandii, SuthidaKrólowa Tajlandii, Suthida Fot. domena publiczna

Inny poważny skandal z udziałem księcia wstrząsnął Tajlandią w 2009 roku. Do sieci trafiło wówczas skrycie wykonane nagranie, na którym widać skąpo odzianego księcia (między innymi w charakterystyczną koszulkę na ramiączkach) i jego ówczesną żonę, która będąc w samych stringach karmi tortem urodzinowym pudla Fufu. Był to ukochany zwierzak obecnego króla, który często towarzyszył mu w publicznych uroczystościach. W jednej z ujawnionych przez Wikileaks depesz amerykańskiej dyplomacji, ambasador USA w Tajlandii opisywał, jak Fufu na oficjalnym przyjęciu na kilkaset osób wskoczył na stół i pił z kieliszków gości. Był ubrany w pseudo smoking i został przedstawiony jako "marszałek lotnictwa Fufu". Kiedy pudel zmarł w 2015 roku, uroczystości pogrzebowe trwały cztery dni.

Obrazu charakteru króla dopełniają plotki o tym, że ma, lub miał, problem z uzależnieniem od hazardu. Miał też, w młodszych latach, obracać się w mało dostojnych kręgach ludzi wywodzących się z półświatka. Oficjalnie nic takiego nie miało miejsca.

Nie ulega jednak wątpliwości, że król dysponuje ogromnymi pieniędzmi. Za jego ojca majątek rodziny królewskiej wyceniany na 30 do 60 miliardów dolarów był zarządzany przez Biuro ds. Majątku Monarchii. W 2018 roku, jeszcze przed koronacją, Vajiralongkorn zawnioskował jednak o przekazanie mu bezpośredniej kontroli nad tą fortuną, co też zostało uczynione. Zgodnie z prawem może z tymi pieniędzmi zrobić, co mu się żywnie spodoba.

Konferencja prasowa tajskiego rządu. Na przedzie premier Prayuth Chan-ocha. Demonstranci domagają się jego dymisjiKonferencja prasowa tajskiego rządu. Na przedzie premier Prayuth Chan-ocha. Demonstranci domagają się jego dymisji Fot. AP

Król, który podkopuje monarchię

Takiego rodzaju władca nieuchronnie powoduje niezadowolenie części tajskiego społeczeństwa. Zwłaszcza że jego ojciec był powszechnie szanowany i otaczany niemal boską czcią. Rządził przez 70 lat, pomagając przeprowadzić Tajlandię przez bardzo burzliwy okres zimnej wojny. Jego postać sprawiała, że przeciwnicy monarchii nie mieli wielkiej siły przebicia. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Pojawienie się nawoływań do reformy monarchii oraz jej statusu nie może dziwić. Lista żądań demonstrantów w tym zakresie liczy dziesięć punktów.

Likwidacja immunitetu prawnego króla
Likwidacja prawa pozwalającego karać za obrazę majestatu, oraz amnestia dla każdego skazanego na jego mocy
Rozdział majątku prywatnego króla od majątku monarchii
Zmniejszenie państwowych wydatków na monarchię
Ograniczenie królewskiej administracji
Audyt majątku królewskiego
Zakaz wypowiedzi na tematy polityczne
Likwidacja propagandy królewskiej
Śledztwa w sprawie niejasnych zgonów krytyków monarchii
Zakaz udzielania poparcia puczom wojskowym

Faktycznie rządzące obecnie wojsko jest zdecydowanie przeciwne takim pomysłom i traktuje je jako atak na świętość. Siły zbrojne są bastionem monarchistów od końca II wojny światowej. Przez większość swoich rządów ojciec obecnego króla szedł z wojskiem pod rękę. Nawet w momentach, kiedy to krwawo tłumiło lewicowe protesty studenckie, czy obalało kolejne rządy cywilów. Jak w sytuacji poważnego kryzysu zachowa się król-playboy?

Zobacz wideo