Co najmniej 16 osób nie żyje. Premier Armenii o groźbie wojny z Azerbejdżanem. "Nieprzewidywalne konsekwencje"

Narasta napięcie między Armenią i Azerbejdżanem. Władze separatystycznego Górskiego Karabachu podały, że w wyniku ostrzały zginęło kilku cywilów, a kilkudziesięciu zostało rannych. Natomiast Ministerstwo Obrony Armenii poinformowało, że życie straciło 16 żołnierzy, a ponad 100 jest rannych.

W związku z kryzysem w Górskim Karabachu, Armenia ogłosiła powszechną mobilizację. Premier Nikoł Paszynian ostrzegł w orędziu, że Armenia stoi na krawędzi "poważnej wojny" z Azerbejdżanem. Stwierdził, że region Południowego Kaukazu jest na skraju wojny "o nieprzewidywalnych konsekwencjach". Władze Armenii wprowadziły stan wojenny i powszechną mobilizację.

Konflikt o Górski Karabach. Azerbejdżan wprowadził godzinę policyjną

O możliwości rozpoczęcia działań wojennych informują także władze w Baku. Prezydent Ilham Alijew oświadczył, że operacja jego wojsk powinna doprowadzić do całkowitego przejęcia kontroli nad Górskim Karabachem, który jest integralną częścią terytorium Azerbejdżanu. Władze Azerbejdżanu w związku z napięciami wprowadziły w kilku regionach godzinę policyjną.

O zaprzestanie działań zbrojnych zaapelował już między innymi szef Rady Europejskiej Charles Michel. Szef polskiego MSZ napisał w niedzielę po południu, że "jedyna rozsądna droga przed Armenią i Azerbejdżanem to zawieszenie broni, deeskalacja i negocjacje".

Polska ambasada ostrzega

Na oficjalnym koncie polskiej ambasady w Armenii pojawił się komunikat. "W związku z ogłoszeniem w Republice Armenii stanu wojennego, Ambasada RP w Erywaniu prosi obywateli RP przebywających w Armenii o zachowanie szczególnej ostrożności i dostosowanie się do zaleceń władz miejscowych dla obcokrajowców, w przypadku ich ogłoszenia" - czytamy.

Według Reutersa to najpoważniejszy konflikt między Armenią a Azerbejdżanem od 2016 roku. Ostrzał separatystycznej enklawy rozpoczęły azerbejdżańskie oddziały. Jednostki separatystów i wspierający ich żołnierze Armenii opowiedzieli ogniem. Erywań podał, że zniszczył śmigłowce i drony azerbejdżańskiej armii. Natomiast Baku oświadczyło, że wzięło pod kontrolę sześć wiosek w Górskim Karabachu. Samozwańcze władze w Stepanakercie - stolicy separatystycznej enklawy - zaprzeczyły tym doniesieniom. Portal informacyjny "Kaukaski Węzeł” podał, że po raz pierwszy od 25 lat doszło do ostrzału Stepanakertu. 

Po południu pojawiły się doniesienia, że po stronie Azerbejdżanu walczą bojownicy z Syrii. Jak podaje Reuters, armeński resort obrony sprawdza te doniesienia.

Konflikt między Armenią i Azerbejdżanem o Górski Karabach trwa od co najmniej 32 lat. Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku doszło do otwartej wojny, w której zginęło ponad 30 tysięcy osób. Erywań wspiera mieszkających w Górskim Karabachu Ormian, a Baku uważa, że teren ten należy do Azerbejdżanu.

Zobacz wideo Polacy pomagają uchodźcom w Libanie