Trump chce, by Biden przeszedł test narkotykowy. Rosną emocje przed pierwszą debatą wyborczą w USA

Kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych wchodzi właśnie w ostatnią fazę. W najbliższy wtorek dwaj kandydaci na prezydenta zmierzą się w pierwszej debacie telewizyjnej. Emocje rosną, a Donald Trump w swoim stylu uderza w rywala, sugerując konieczność... testu na obecność narkotyków i nie robi tego pierwszy raz. Wiele emocji budzi też nominacja dla nowej sędzi Sądu Najwyższego.

Głosowanie powszechne w sprawie wyboru 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych odbędzie się 3 listopada, choć w niektórych stanach rozpoczęło się już głosowanie korespondencyjne, a zwycięzcy wyborów możemy nie poznać od razu (lub wyniki mogą się zmienić, po przeliczeniu wszystkich głosów).

Stany Zjednoczone. Donald Trump pisze o teście narkotykowym dla Joe Bidena

Przed kluczowym wtorkiem (wybory prezydenckie w USA mają miejsce zawsze w pierwszy wtorek listopada) rywale zmierzą się w telewizyjnych debatach. Pierwsza z nich już 29 września, a im bliżej tego terminu, tym emocje w obu sztabach wyższe. Upust emocjom dał też Donald Trump. Urzędujący prezydent zamieścił w niedzielę dość zaskakujący wpis na Twitterze. Stwierdził, że "śpiący Joe Biden" (tak Trump ironicznie go określa) powinien poddać się testowi na obecność narkotyków

"Będę stanowczo domagał się testu narkotykowego dla 'śpiącego Joe Bidena' przed lub po debacie we wtorek wieczorem. Oczywiście, sam też zgodzę się poddać takiemu testowi" - napisał, w dalszej części tweeta sugerując, że jego kontrkandydat podczas wystąpień mógł być pod wpływem substancji odurzających. 

Ostra krytyka nie jest politykom obca, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, choć takie słowa mogą szokować. Z drugiej strony, trzeba pamiętać o tym, że po pierwsze, temperatura kampanii jest ogromna, a po drugie, Trump nie pierwszy raz wypowiada się w kontrowersyjny sposób i nie pierwszy raz czyni tego typu sugestie. Podobne słowa z jego strony padły podczas poprzedniej kampanii, wtedy odnosiły się do Hillary Clinton. "Myślę, że przed debatą powinniśmy zrobić test na obecność narkotyków" - mówił, wtedy, w październiku 2016 roku, występując przed tłumem swoich zwolenników. Twierdził wtedy, że podczas jednej z debat Hillary Clinton najpierw była "nabuzowana", a na koniec "ledwo mogła dotrzeć do swojego samochodu".

Joe Biden nie skomentował jak dotąd wpisu Trumpa, choć dzień wcześniej, w sobotę, w czasie wywiadu porównał prezydenta do nazistowskiego propagandysty Goebbelsa - za to, że jego zdaniem Trump stosuje strategię, w której "kłamstwo" powtarzane wiele razy staje się powszechnym przekonaniem. Bidenowi chodziło o różnego rodzaju zarzuty, jakie stawia mu polityczny rywal. 

Zobacz wideo Schnepf: Wszystkiego się nie da w USA zmienić

Wybory prezydenckie w USA. Tuż przed pierwszą debatą Sąd Najwyższy w centrum uwagi

W najbliższy wtorek wieczorem czasu amerykańskiego (nad ranem czasu polskiego w środę) odbędzie się pierwsza debata wyborcza ubiegającego się o reelekcję z ramienia Partii Republikańskiej Donalda Trumpa i kandydata Partii Demokratycznej Joe Bidena. Potrwa 90 minut i będzie skupiać się na sześciu tematach, w tym gospodarce, COVID-19, kwestiach rasowych i przemocy w amerykańskich miastach oraz Sądzie Najwyższym. 

To ostatnie zagadnienie także budzi w ostatnich dniach sporo emocji. Po tym, jak w ubiegłym tygodniu zmarła powszechnie szanowana sędzia Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg, Donald Trump szybko wybrał jej następczynię. W sobotę poinformował o nominacji na to stanowisko Amy Coney Barrett. Ginsburg była znana ze swoich liberalnych poglądów, podczas gdy Barnett ma poglądy konserwatywne. Jest też stosunkowo młoda - ma 48 lat - a że sędziowie Sądu Najwyższego w USA pełnią swoje funkcje dożywotnio, decyzja prezydenta będzie mieć wpływ na ten organ przez dekady.

W czasie swojej kadencji Trump mianował już do SN dwóch innych sędziów. Obecnie na dziewięciu sędziów sześciu ma poglądy konserwatywne. A raczej będzie miała, bo kandydaturę Barnett musi jeszcze zatwierdzić Senat, tyle że jak na razie Republikanie mają tam większość. Szybka nominacja nie podoba się oponentom Trumpa, Biden wezwał Senat, by nie podejmował decyzji w tej sprawie do czasu, kiedy wybrany zostanie nowy prezydent - i nowy Kongres, bo głosowanie jest połączone. 

Sąd Najwyższy w Stanach Zjednoczonych decyduje m.in. o istotnych kwestiach światopoglądowych, takich jak dostęp do broni, aborcja, małżeństwa osób tej samej płci czy powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Zatwierdza też wynik wyborów prezydenckich. 

Trump vs Biden? Kto wygra wybory?

W sondażach jak na razie dość wyraźnie prowadzi Joe Biden, w ostatnich o około 8-10 punktów. Według wyliczeń portalu RealClearPolitics średnia sondażowa daje Bidenowi 7 punktów procentowych przewagi.

Średnia sondaży wyborczych Donald Trump vs. Joe Biden.Średnia sondaży wyborczych Donald Trump vs. Joe Biden. Źródło: Realclearpolitics.

Tyle że to jeszcze o niczym nie świadczy i wynik wyborów może zaskoczyć. System wyborczy w USA skonstruowany jest zupełnie inaczej niż ten w Polsce. Wyborcy w głosowaniu powszechnym oddają wprawdzie głos na jednego z kandydatów, ale formalnie wyboru dokonuje kolegium elektorów. Każdy stan ma przydzieloną ustaloną liczbę elektorów, uzależnioną od liczby mieszkańców, a elektorzy ci związani są wynikiem głosowania powszechnego w swoim stanie. Czyli jeśli w danym stanie jeden z kandydatów zwycięży, nawet o włos, wszystkie głosy elektorskie z tego stanu przechodzą na niego. Kluczowe tutaj mogą okazać się tzw. swing states, czyli stany, w których nie wiadomo, jak glosowanie może wyglądać (bo część jest tradycyjnie "demokratyczna" albo "republikańska").