Wielka Brytania. Tłumy na ulicach Londynu. Sprzeciwiają się restrykcjom. "Jesteśmy zmęczeni"

Tysiące osób zgromadziły się w sobotę w centrum Londynu, by protestować przeciwko nowym obostrzeniom, jakie od kilku dni obowiązują w Anglii. Rząd Borisa Johnsona wprowadził je, by powstrzymać wzrost zakażeń koronawirusem. Na Trafalgar Square jest też wielu policjantów, według doniesień brytyjskich mediów, dochodzi do starć.

Wielka Brytania jest wśród kilkudziesięciu (według agencji Reutera 65) krajów, w których od paru tygodni obserwowany jest wzrost zakażeń koronawirusem. Część z tych państw wraca do nakładania restrykcji, które mają powstrzymać tak dynamiczne rozprzestrzenianie się wirusa. Takie obostrzenia ogłosił też kilka dni temu Boris Johnson.

Londyn. Tysiące osób na proteście przeciw obostrzeniom

Niektórzy Brytyjczycy są na tyle niezadowoleni z powrotu do ograniczeń, że postanowili publicznie zaprotestować. Brytyjskie media podają, że sobotniej manifestacji na Trafalgar Square, w centrum Londynu, udział biorą tysiące ludzi. Porządku pilnują liczne siły policji. Jak donoszą obecni na miejscu dziennikarze, doszło do starć funkcjonariuszy z protestującymi, kiedy policja postanowiła zamknąć manifestację. 

W Anglii obowiązuje teraz tak zwana reguła sześciu - dozwolone są spotkania nie więcej niż sześciu osób - jednak wyłączone z niej są protesty, pod warunkiem, że zachowany zostanie dystans społeczny. W przypadku sobotniej demonstracji widać wyraźnie, że tego dystansu nie ma, a jej uczestnicy w ogromnej większości nie noszą masek ochronnych. 

Londyn. Protest przeciwników restrykcji koronawirusowych, 26 września 2020 r.Londyn. Protest przeciwników restrykcji koronawirusowych, 26 września 2020 r. Fot. Frank Augstein / AP Photo

"Jesteśmy zmęczeni podsycaniem strachu i złą interpretacją faktów. Jesteśmy zmęczeni ograniczaniem naszych wolności" - mówił, cytowany przez Associated Press, jestem z przemawiających na wydarzeniu, Dan Astin-Gregory. Jego zdaniem reakcja rządzących na koronawirusa jest nieproporcjonalna do zagrożenia. 

Wśród protestujących znaleźli się też zwolennicy teorii spiskowych, jak rzekomego zagrożenia, jakie ma nieść technologia 5G oraz przeciwnicy powszechnych szczepień. 

Czytaj też: Bezobjawowi i skąpoobjawowi zakażeni na celowniku koronasceptyków. To szalenie niebezpieczne

Boris Johnson ogłosił nowe restrykcje

We wtorek 22 września premier Boris Johnson ogłosił nowe obostrzenia związane z epidemią koronawirusa. Poza regułą sześciu jest wśród nich zalecenie, by ci, którzy mogą, pracowali z domu, bary i restauracje mają być zamykane o 22:00, ograniczenie uczestników ślubów i wesel do 15 osób, obowiązek noszenia maseczek rozszerzono m.in. na pracowników sklepów, a łamiących te zasady czekają kary, których wysokość w niektórych przypadkach wyraźnie podniesiono. 

Restrykcje te nie obowiązują w Walii, Szkocji i Irlandii Północnej, które mają autonomię w zakresie ochrony zdrowia. Wprowadziły jednak własne obostrzenia, te szkockie są nawet bardziej radykalne niż zarządzone przez Johnsona dla Anglii.

Tymczasem Wielka Brytania w sobotę zanotowała 6042 nowych przypadków koronawirusa, zmarło 34 zakażonych. W piątek przybyło 6874 zakażonych, a w czwartek 6634. Od początku epidemii w tym kraju wirusem zakaziło się 429 277 osób, zmarło 41 971 - najwięcej w Europie.

Według jednego z rządowych doradców ds. koronawirusa prof. Grahama Medleya, w ciągu 3-4 tygodni w Wielkiej Brytanii może umierać nawet 100 zakażonych osób dziennie. 

Zobacz wideo O czym musimy pamiętać, jeśli wybieramy się w podróż publicznym środkiem transportu?