Korea Północna. Kim Dzong Un przeprosił za zastrzelenie urzędnika z Korei Południowej

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un przeprosił Koreę Południową za to, że jego żołnierze zastrzelili urzędnika z Południa. Pjongjang zapewnił także, że podejmie środki, aby podobne incydenty już się nie zdarzały.

47-letni urzędnik ds. rybołówstwa z Seulu zaginął w poniedziałek 21 września w pobliżu morskiej granicy Korei Południowej i Północnej, przy wyspie Yeonpyeong. Z ustaleń Korei Południowej wynika, że mężczyzna został zastrzelony w wodzie przez żołnierzy z północy, choć miał na sobie kamizelkę ratunkową. Wojskowi mieli następnie oblać jego zwłoki olejem i spalić je w obawie o to, że mógł być on nosicielem koronawirusa. Ministerstwo obrony Korei Południowej potępiło to zdarzenie, nazwało je "skandalicznym aktem" i zażądało wyjaśnień od południowego sąsiada.

Korea Północna twierdzi, że żołnierze nie spalili zastrzelonego urzędnika

"The New York Times" informuje, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un wystosował do Korei Południowej rzadkie przeprosiny. 

"Jest mi głęboko przykro, że na naszych wodach terytorialnych wydarzyła się nieoczekiwana i niefortunna rzecz, która przyniosła wielkie rozczarowanie Prezydentowi Mun Jae-inowi i mieszkańcom Południa" - powiedział północnokoreański polityk. Treść tego oświadczenia przekazał mediom dyrektor ds. bezpieczeństwa narodowego w kancelarii prezydenta Korei Południowej.

Według urzędników z Seulu Pjongjang przedstawił także swoją wersję wydarzeń na wodach w pobliżu koreańskiej granicy, która różni się od ustaleń Południa. Korea Północna twierdzi, że kiedy żołnierze znaleźli dryfującą łódź z urzędnikiem ds. rybołówstwa na pokładzie, zapytali go, kim jest, ale ten odmówił odpowiedzi i wskazał tylko, że pochodzi z Korei Południowej. Wówczas północnokoreański statek miał podpłynąć bliżej, a żołnierze oddać dwa strzały ostrzegawcze. Pjongjang utrzymuje, że kiedy Koreańczyk z Południa próbował uciec, oddano w jego kierunku dziesięć strzałów. Zaprzeczył także, jakoby żołnierze spalili ciało mężczyzny. Strona północna twierdzi, że żołnierze znaleźli na pokładzie dużo krwi, ale nie było na nim człowieka, dlatego spalili łódź zgodnie z przepisami epidemiologicznymi. 

Zobacz wideo Korea Południowa przetwarza 95 proc. marnowanej żywności