Swiatłana Cichanouska o inauguracji Łukaszenki: To farsa. W rzeczywistości przeszedł na emeryturę

- Ta tak zwana inauguracja jest oczywiście farsą. W rzeczywistości Łukaszenka przeszedł dziś na emeryturę - tak Swiatłana Cichanouska skomentowała inaugurację Alaksandra Łukaszenki. Uroczystość nie została zapowiedziana i nie transmitowały jej żadne media.

Swiatłana Cichanouska zamieściła na Telegramie nagranie z komentarzem do środowej inauguracji Alaksandra Łukaszenki. - Dziś w tajemnicy przed narodem Łukaszenka próbował przeprowadzić własną inaugurację - powiedziała cytowana przez portal TUT.by. - Ta tak zwana inauguracja jest oczywiście farsą. W rzeczywistości Łukaszenka przeszedł dziś na emeryturę - podkreśliła. Cichanouska dodała, że ona jest "jedyną liderką wybraną przez białoruski naród". 

W Mińsku odbyła się niezapowiedziana inauguracja prezydenta Białorusi. Na uroczystości obecni byli najbliżsi współpracownicy Alaksandra Łukaszenki. 

Alaksandr Łukaszenka zaprzysiężony. Uroczystość odbyła się w tajemnicy

Białoruska rządowa agencja prasowa "Biełta" poinformowała, że podczas inauguracji Alaksandr Łukaszenka, trzymając prawą dłoń na konstytucji, złożył przysięgę w języku białoruskim, a następnie podpisał akt przysięgi. Z kolei Lidzija Jarmoszyna, szefowa Centralnej Komisji Wyborczej przekazała mu dokument powołania go na stanowisko prezydenta Republiki Białoruś. Na uroczystości obecni byli członkowie rządu, obu izb parlamentu i państwowych mediów. To była szósta prezydencka inauguracja Alaksandra Łukaszenki. Jednak - jak zauważają niezależne media - po raz pierwszy przebiegała bez zapowiedzi i w tajemnicy przed społeczeństwem. Nie było też bezpośredniej transmisji w białoruskiej telewizji i radiu, co przewiduje prawo.

Zobacz wideo „Plan Marshalla” dla Białorusi. Premier rozmawiał z opozycją

Komentatorzy uważają, że inauguracja została przeprowadzona bez zapowiedzi, aby opozycja nie mogła zorganizować akcji protestacyjnej. Od czasu zakończenia wyborów prezydenckich 9 sierpnia na Białorusi codziennie odbywają się protesty zwolenników opozycji. Uważa ona, że wybory prezydenckie zostały sfałszowane i Alaksandr Łukaszenka wcale ich nie wygrał. Oficjalnie urzędujący prezydent zdobył ponad 80 procent głosów.