Francja. Nie chcą wytatuowanego nauczyciela. 35-latek może zostać odsunięty od zajęć z dziećmi

35-letni nauczyciel z Francji jest wytatuowany od stóp do głów. Tatuaże pokrywają jego tors, twarz, a nawet oczy. Teraz przyznaje, że dyrekcja nie chce, aby dalej nauczał dzieci. - Moja dyrekcja nie chce już żebym przychodził do szkoły, aby uniknąć listów ze skargami - powiedział.

Sylvaine, znany również jako Freaky Hoody, jest nauczycielem pracującym w Essonne. Mężczyzna powiedział dla kanału BFM TV, że ze względu na jego wygląd grozi mu odsunięcie od nauczania najmłodszych dzieci. Wygląd 35-latka ma niepokoić niektórych rodziców, którzy nie chcą takiego nauczyciela.

Francja. Wytatuowany 35-latek nie będzie już uczył dzieci? Dyrekcja chce go odsunąć od zajęć

Ciało 35-latka jest niemal w całości pokryte tatuażami. Sylvaine nazywany jest najbardziej wytatuowanym mężczyzną we Francji. Mężczyzna pracował już jako nauczyciel na wszystkich szczeblach edukacji: włącznie z przedszkolami i szkołami podstawowymi, a nawet w placówkach edukacyjnych w Anglii.

 

- Myślę, że jestem dobrym nauczycielem – mówi 35-latek. - Mój wygląd nie jest na co dzień problemem. Uważam, że jestem dobrym nauczycielem i daję z siebie wszystko i z roku na rok robię postępy.

Skargi mają pochodzić o "jednego rodzica na tysiąc"

Sylvaine dodaje, że skargi na jego wygląd są bardzo rzadkie. Jest to "jeden rodzic na tysiąc", a pochodzą one głównie od osób, których dzieci zazwyczaj nie ma w klasie.

- Na początku te wytatuowane oczy mnie przerażały – powiedziała jedna z byłych uczennic Sylvaina. Dziewczyna dodaje, że to rodzice zachęcili ją do dalszego uczęszczania na zajęcia prowadzone przez 35-latka. - Teraz już się nie boję, a Sylvaine jest prawie moim ulubionym nauczycielem - dodaje.

Francuskie prawo nie precyzuje, jak powinien być ubrany nauczyciel w szkole. Mówi wyłącznie o "wzorowości", którą można interpretować na wiele różnych sposobów. Zakazane jest tylko noszenie ostentacyjnych symboli religijnych.

Zobacz wideo Ziobro i „haki” na polityków PiS? Sellin: Nie uwierzę w to