Aleksiej Nawalny żąda od Rosji zwrotu ubrań i wskazuje na "ważny dowód". Prokuratura chce go przesłuchać

Aleksiej Nawalny zwrócił się do władz Rosji z żądaniem natychmiastowego zwrócenia ubrań, w których przywieziono go do szpitala w Omsku. Jak wskazuje, są one "ważnym dowodem" w sprawie, bo mogą się na nich znajdować ślady nowiczoku. Tymczasem rosyjska prokuratura generalna poinformowała, że chce przesłuchać Nawalnego.

W Rosji upłynął trzydziestodniowy termin na wszczęcie postępowania karnego w sprawie próby otrucia Aleksieja Nawalnego. Rosyjskie MSW poinformowało, że prowadzi czynności sprawdzające, a prokuratura generalna - że chce przesłuchać Nawalnego. Śledczy wskazali, że interesują ich zwłaszcza szczegóły przygotowań wyjazdu Nawalnego do Tomska i Nowosybirska. Chcą także ustalić personalia wszystkich osób, które towarzyszyły mu w podróży.

Zobacz wideo Nowe informacje ws. otrucia Nawalnego. Współpracownicy pokazali film z przeszukania pokoju

Nawalny żąda zwrotu ubrań, które zabrano mu w szpitalu w Omsku. Prokuratura chce go przesłuchać

Jednocześnie strona rosyjska wciąż nie potwierdziła wersji o otruciu opozycjonisty gazem bojowym z grupy nowiczoków, choć wskazują na nie badania przeprowadzone w kilku niezależnych zagranicznych laboratoriach. Unia Europejska i Stany Zjednoczone domagają się od Rosji wszczęcia śledztwa, a Moskwa odmawia wszczęcia sprawy karnej, twierdząc, iż na razie nie ma do tego podstaw prawnych. Postępowanie przygotowawcze dotyczące możliwego otrucia Nawalnego prowadzi jedynie miejscowa policja.

Tymczasem Aleksiej Nawalny (jego stan zdrowia z każdym dniem się poprawia) napisał na swoim blogu, że organy ścigania wykorzystują czas, aby ukryć jego ubrania, które są "ważnym dowodem" w sprawie. Jak relacjonuje, ubrania ukryto po tym, jak rozebrano go do naga, gdy leżał nieprzytomny w szpitalu w Omsku. "Żądam wydania zabranej mi odzieży" - napisał, dodając, że na ubraniach mogą być ślady nowiczoku, którym próbowano go otruć.

 

Współpracownik opozycjonisty, dyrektor Fundacji Walki z Korupcją Iwan Żdanow, podkreślił, że "w związku z upłynięciem terminu 30 dni powinna zostać wydana decyzja o wszczęciu postępowania lub odmowie wszczęcia". Żdanow dodał, że w związku z tym, iż taka decyzja nie została podjęta, współpracownicy Aleksieja Nawalnego nie będą stawiać się na przesłuchania. Żdanow i rzeczniczka Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz powiedzieli dziennikarzom, że zostali już wezwani na przesłuchanie, ale się na nim nie pojawili.

Rosyjski niezależny publicysta Michaił Fiszman w rozmowie z radiem Echo Moskwy wyraził opinię, że "sprawa Nawalnego nie ruszy z miejsca, dopóki nie zechce tego Władimir Putin". Już wcześniej współpracująca z Aleksiejem Nawalnym opozycyjna polityk Lubow Sobol oświadczyła w Radiu Swoboda, że sygnał do zamachu na Nawalnego dał prezydent Rosji.