Dziesiątki tysięcy osób na ulicach Mińska. OMON próbował nie dopuścić do demonstracji

W Mińsku kilkadziesiąt tysięcy ludzi uczestniczy w niedzielnej demonstracji opozycji przeciwko rządom Alaksandra Łukaszenki. Służby specjalne nie dopuściły demonstrantów przed pałac prezydenta. Uczestnicy manifestacji zdecydowali się pójść głównymi ulicami stolicy Białorusi.

Białoruskiej opozycji udało się zorganizować duży marsz protestu w Mińsku, choć przez niemal dwie godziny milicyjny OMON usiłował rozpraszać kolumny demonstrantów.

W czasie, gdy milicyjny OMON rozpraszał i zatrzymywał ludzi na ulicach Niamiha i prospekcie Zwycięzców, na placu w pobliżu pomnika "Mińsk - miasto bohater" zebrało się kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Następnie demonstranci, skandując "Niech żyje Białoruś" oraz niosąc historyczne biało-czerwono-białe flagi, ruszyli w kierunku Pałacu Niezależności, gdzie znajduje się nowa rezydencja prezydenta. Tam droga dla pochodu została jednak zablokowana przez służby specjalne.

"Złe wieści dla Łukaszenki. Nie zważając na zatrzymania i narastającą brutalność, mobilizacja społeczna utrzymuje się na dużym poziomie" - skomentował dziennikarz Andrzej Poczobut.

Białoruś. Niedzielne protesty opozycji

Demonstracje odbywają się we wszystkich większych miastach kraju: Homlu, Brześciu, Grodnie, Mohylewie, Witebsku i Soligorsku. W większości miast doszło już do zatrzymań i milicyjny OMON aktywnie przeszkadza w przeprowadzeniu manifestacji.

Do starć demonstrantów z OMON-em doszło w Brześciu. Służby specjalne przy próbie rozpraszania demonstrantów użyły gazu łzawiącego i użyły strzałów ostrzegawczych w powietrze.

Jak widać na nagraniu udostępnionym przez blog Nexta, w Brześciu demonstrancji - zapewne przed atakiem OMON - zdołali zmusić funkcjonariuszy do wycofania się.

O brutalnych zatrzymaniach demonstrantów - w tym kobiety w ciąży - informują również dziennikarze z Grodna. W Homlu milicyjnemu OMON-owi po kilku godzinach udało się rozproszyć kolumnę protestujących.

Niedziela jest 43. dniem powyborczych protestów białoruskiej opozycji. Białoruska opozycja zaczęła organizować demonstracje po wyborach prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia. Oficjalnie ich zwycięzcą został ogłoszony Alaksandr Łukaszenka. Według Centralnej Komisji Wyborczej urzędujący prezydent zdobył ponad 80 procent głosów. Opozycja uważa, że wybory zostały sfałszowane, a rzeczywistą zwyciężczynią jest Swiatłana Cichanouska.

Zobacz wideo „Plan Marshalla” dla Białorusi. Premier rozmawiał z opozycją