Setki zatrzymań na marszu kobiet w Mińsku. Poczobut: Kobiety upychano w więźniarkach jak śledzie

Około 250 osób zostało zatrzymanych w trakcie sobotniego marszu kobiet w Mińsku - informuje dziennikarz Franak Wiaczorka. Uczestniczki protestu były zatrzymywane przez funkcjonariuszy OMON-u i mężczyzn w zielonych mundurach bez znaków rozpoznawczych.

Marsz, w którym wzięło udział kilka tysięcy osób, rozpoczął się w okolicy rynku "Kamarouka" w centrum Mińska. Kobiety przyszły na demonstrację w jaskrawych ubraniach. Przyniosły ze sobą m.in. kwiaty i kolorowe serca. Idąc przez centrum Mińska, skandowały: "wierzymy, możemy, zwyciężymy", a także "oddajcie nam naszą Maszę [chodzi o zatrzymaną opozycjonistkę Maryję Kalesnikawą - red.] i aresztujcie Saszę [prezydenta Alaksandra Łukaszenkę - red.]".

Jak poinformował na Twitterze dziennikarz Franak Wiaczorka, w trakcie marszu zostało zatrzymanych według nieoficjalnych doniesień ok. 250 osób, wśród nich m.in. 73-letnia legendarna działaczka białoruskiej opozycji Nina Bagińska.

"Kilka zatrzymanych dziewczyn zwolniono, bo nie starczyło im miejsca w samochodach więziennych. Kobiety były załadowane tam jak śledzie... To najlepiej świadczy o ilości zatrzymanych" - informował po godz. 16 dziennikarz Andrzej Poczobut.

Andrzej Poczobut opisywał również moment, w którym część kolumny została otoczona przez funkcjonariuszy. Kobiety krzyczały wtedy: "Co powiesz swojej mamie?".

W mediach społecznościowych krąży również nagranie, na którym słychać, jak milicjant zwraca się do jednej z uczestniczek słowami: "Idź do domu, dzi*ko, inaczej zabiorę cię do więźniarki".

"OMON zapakował wszystkie swoje więzienne furgonetki kobietami i wyjechał. Pozostałe kobiety utworzyły łańcuch solidarności" - poinformował ok. godz. 16.30 blog Nexta.

Białoruś. Demonstracje w Mińsku

Mieszkańcy Mińska zgromadzili się również w odległych od centrum dzielnicach takich jak: Uruczcza, Zialony Łuh i Sucharewa. Demonstranci niosą historyczne biało-czerwono-białe flagi.

W sobotę mija 29 lat od momentu, gdy parlament rodzącej się niezależnej Białorusi uznał, że flaga państwowa ma być biało-czerwono-biała, czyli mieć kolory, które zostały uznane za narodowe przy proklamowaniu Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 roku. Prezydent Aleksander Łukaszenka po dojściu do władzy, organizując referendum, zmienił flagę państwową na czerwono-zieloną wzorowana na fladze Białorusi Radzieckiej.

Białoruska opozycja od 42 dni organizuje protesty domagając się odejścia prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

Zobacz wideo „Plan Marshalla” dla Białorusi. Premier rozmawiał z opozycją