Kreml: Nie ma podstaw do śledztwa ws. otrucia Nawalnego. Rosjanie "nie znaleźli toksycznych substancji"

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że łączenie zatrucia Aleksieja Nawalnego z oficjalnymi przedstawicielami Rosji jest "niedopuszczalne" i "zniekształcające rzeczywistość". To odpowiedź na stwierdzenie Mike'a Pompeo, że prawdopodobnie rosyjski opozycjonista został otruty na zlecenie wysokich rangą urzędników Kremla.

- Słyszeliśmy jego oświadczenie. Jesteśmy zainteresowani ustaleniem przyczyn tego zdarzenia. Uważamy, że bezpośrednie lub pośrednie łączenie oficjalnych przedstawicieli Rosji z tym, co się wydarzyło, jest niedopuszczalne, a priori błędne i zniekształcające rzeczywistość - powiedział Dmitrij Pieskow, cytowany przez agencję TASS. Rzecznik Kremla odpowiedział w ten sposób Mike'owi Pompeo. Sekretarz stanu USA wcześniej powiedział, że to wysocy rangą rosyjscy urzędnicy zlecili otrucie Aleksieja Nawalnego

Dmitrij Pieskow: Nie ma podstaw do śledztwa ws. Nawalnego 

Pieskow zdementował też doniesienia, jakoby Władimir Putin w rozmowie z premierem Włoch zapowiedział powołanie komisji śledczej do zbadania okoliczności otrucia Aleksieja Nawalnego. Rosyjski urzędnik poinformował, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania karnego, bo testy rosyjskich ekspertów "nie wykazały żadnych toksycznych substancji". Według rzecznika Kremla Rosja nie posiada wiarygodnych informacji na temat stanu zdrowia opozycjonisty, który znajduje się w berlińskiej klinice. Pieskow przekonywał, że strona niemiecka powinna przekazywać informacje na temat Nawalnego bezpośrednio Rosjanom.

Zobacz wideo Tak wydarzenia sprzed transferu do Berlina opisywali najbliżsi Nawalnego

- Rosja jest gotowa do wymiany informacji, rosyjscy lekarze wystąpili z właściwą inicjatywą. Niestety, nie zobaczyliśmy żadnej odpowiedzi ze strony kolegów z Niemiec - powiedział rzecznik.

Mike Pompeo: Otrucie Nawalnego zlecili urzędnicy Kremla

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo ocenił jako prawdopodobne, że otrucie Aleksieja Nawalnego zostało zlecone przez wysokich rangą przedstawicieli Kremla. W wywiadzie radiowym szef amerykańskiej dyplomacji powiedział, że Stany Zjednoczone podejmą próbę zidentyfikowania sprawców. Pompeo nie oskarżył wprost Moskwy o otrucie Aleksieja Nawalnego. Powiedział jednak, że ludzie na całym świecie mogą wyciągnąć takie wnioski. - Kiedy widzą próbę otrucia dysydenta uznają, że jest znaczne prawdopodobieństwo, że polecenie wyszło od wysokich rangą przedstawicieli Rosji. To nie jest dobre dla Rosjan - stwierdził szef amerykańskiej dyplomacji w rozmowie z konserwatywnym publicystą Benem Shapiro.

Mike Pompeo dodał, że kraje, które chcą odgrywać znaczącą rolę w światowej polityce nie mogą angażować się w tego rodzaju działania. Zamiast tego powinny promować wolność i demokrację. - Uważam, że świat dojrzał do tego by nie traktować takich zachowań jako normalne. To okaże się kosztowne dla Rosji - dodał Pompeo. Sekretarz stanu USA powiedział też, że Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy jasno wyrazili wobec Rosji swoje oczekiwanie ukarania osób odpowiedzialnych. - Zrobimy wszystko by doprowadzić do ustalenia sprawców - zapowiedział szef amerykańskiej dyplomacji.

Więcej o: