Cichanouska w Karpaczu o Rosji: To zawsze będzie nasz sąsiad, musimy mieć z nimi dobre relacje

- Prosimy każdy kraj, podkreślam, aby w tym momencie pozwolono nam zająć się naszymi problemami, chcemy je samodzielnie rozwiązać - zaapelowała w Karpaczu Swiatłana Cichanouska. Liderka białoruskiej opozycji powiedziała także, że uważa się ją za "wybranego prezydenta", a ludzie nie chcą już na tym urzędzie Alaksandra Łukaszenki.

Swiatłana Cichanouska była gościem Forum Ekonomicznego w Karpaczu, gdzie wzięła m.in. udział w panelu "Europa po pandemii: Solidarność, Wolność, Wspólnota?".

Nazywam się Swiatłana Cichanouska i uważa się mnie za wybranego prezydenta Republiki Białorusi. (...) Postanowiliśmy zawalczyć o nasze prawa, ale wybory, jak zwykle, zostały sfałszowane. Ludzie wiedzą, na kogo głosowali, ale mimo to nasz były prezydent ogłosił, że dostał 80 proc. głosów.

- rozpoczęła swoje przemówienie. Jak dodała, Białoruś nie chce mieć już Alaksandra Łukaszenki za prezydenta, nie ufa mu i nie wybaczy tego, co zrobił.

Swiatłana Cichanouska o Rosji: To zawsze będzie nasz sąsiad i musimy mieć z nimi dobre relacje

Liderka białoruskiej opozycji mówiła także o znaczeniu Rosji dla jej kraju.

Łączą nas relacje handlowe i obecnie nie możemy od Rosji się odwrócić. To zawsze będzie nasz sąsiad i musimy mieć z nimi dobre relacje, to jest oczywiste. (...) Jesteśmy świadomi sytuacji, że nasz tak zwany prezydent [Alaksandr Łukaszenka - przyp. red.] poprosił Rosję o pomoc. To były siły policyjne, to była interwencja. Uważam, że nie było powodu, aby taka pomoc była konieczna. Nasze demonstracje były demonstracjami pokojowymi

- powiedziała Cichanouska. Polityczka poinformowała, że w poniedziałek Łukaszenka ma się spotkać w Władimirem Putinem. Nie wiadomo jednak, czego będzie dotyczyło to spotkanie. Swiatłana Cichanouska zaapelowała także, aby wszystkie kraje, nie tylko Rosja, uszanowały suwerenność Białorusi i pozwoliły jej obywatelom samym wyjść z obecnej sytuacji.

Nie chodzi o Rosję, nie chodzi o Europę, tu chodzi o nasz kraj. Chodzi o pragnienie narodu białoruskiego, by zbudować nowy kraj, w którym można żyć. Ten naród chce sam decydować o swoim rozwoju, chcemy mieć przyjazne relacje ze wszystkimi sąsiadami. Prosimy każdy kraj, podkreślam, aby w tym momencie pozwolono nam zająć się naszymi problemami, chcemy je samodzielnie rozwiązać

- zaznaczyła liderka opozycji. Dodała, że 5 listopada kończy się kadencja Łukaszenki i to "od każdego z krajów zależy decyzja, jak zachowa się po tej dacie".

Liderzy białoruskiej opozycji w areszcie

Liderzy białoruskiej opozycji Maryja Kalesnikawa i Maksym Znak są przetrzymywani w areszcie. Śledczy poinformowali, że są oni podejrzani o próbę destabilizacji kraju i działania na szkodę bezpieczeństwa narodowego. Obydwoje zostali zatrzymani we wtorek przez siły specjalne i przewiezieni w nieznane miejsce. Białoruskie władze próbowały wywieźć Maryję Kalesnikawą na Ukrainę, jednak na granicy opozycjonistka zniszczyła swój białoruski paszport.

Zarówno Kalesnikawa jak i Znak są członkami opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Spośród siedmiorga członków prezydium rady na wolności na Białorusi znajduje się tylko pisarka, noblistka Swietłana Aleksijewicz. Pozostali są przetrzymywani w areszcie lub zostali zmuszeni do wyjazdu za granicę.

Europejscy dyplomaci u Swietłany Aleksijewicz

Zagraniczni dyplomaci akredytowani w Mińsku odwiedzili Aleksijewicz. Jedyna białoruska laureatka Nagrody Nobla była niedawno wezwana na przesłuchanie, a w środę przed jej blokiem pojawiły się pojazdy milicji.

Podczas wizyty europejskich dyplomatów w mieszkaniu Swietłany Aleksiejewicz Polskę reprezentował Marcin Wojciechowski. Zastępca ambasadora RP powiedział Polskiemu Radiu, że przekazał białoruskiej pisarce logo obchodów 40-lecia powstania NSZZ Solidarność, które zostawił lider związku Piotr Duda podczas niedawnej wizyty w Mińsku.

Pani Aleksijewicz była bardzo zadowolona z prezentu. Powiedziała, że 40 lat temu ten symbol był dla niej bardzo ważny, a dziś jest jak nigdy ważny i aktualny dla Białorusi i Białorusinów

- powiedział Marcin Wojciechowski.

Protesty na Białorusi trwają od wyborów prezydenckich 9 sierpnia. Opozycja białoruska uznała wybory za sfałszowane. Demonstranci domagają się ustąpienia prezydenta Aleksandra Łukaszenki i rozpisania nowych, wolnych wyborów. Podczas protestów zatrzymano ponad siedem tysięcy ludzi. Wielu demonstrantów zostało było bitych na posterunkach i w aresztach.

Zobacz wideo Protesty na Białorusi nie ustają. Tak wyglądał ostatni weekend w Mińsku
Więcej o: