Cichanouska: Nie jesteśmy już opozycją. Opozycja stała się większością i chce zmian

- Nie jesteśmy już opozycją, ponieważ opozycja stała się większością. Większość ludzi chce zmian i ustąpienia prezydenta. Zorganizowania nowych wyborów. Łukaszenka musi zrozumieć, że nasz naród nie odpuści - powiedziała w TVN24 Swiatłana Cichanouska, kontrkandydatka Alaksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich. Dodała, że w tym momencie jedynym wyjściem dla białoruskiego dyktatora jest rozpoczęcie negocjacji z Radą Koordynacyjną i zgoda na rozpisanie nowych, uczciwych wyborów.

W niedzielę dziesiątki tysięcy Białorusinów ponownie pojawiły się na ulicach Mińska. Według niezależnych mediów przeciw reżimowi Alaksandra Łukaszenki w stolicy protestowało ponad 200 tys. osób. Manifestacje odbyły się też w innych białoruskich miastach. 

W stolicy kraju zgromadzono pokaźnie siły milicyjne i wojskowe - są wyposażone m.in. w wozy opancerzone oraz armatki wodne. Niezależne media donosiły, że milicja aresztowała wyłapywanych z tłumu protestujących. 

>>>Niezależni dziennikarze: protesty rozlały się poza Mińsk. "Sasza, wychodź!"

Cichanouska: Nie musicie wykonywać zbrodniczych rozkazów, bo ludzie wokół was to wasi bracia, siostry, matki

O te wydarzenia z ulic Mińska zapytano w TVN24 Swiatłanę Cichanouską, kontrkandydatkę Łukaszenki w wyborach prezydenckich, która musiała opuścić kraj i przebywa obecnie na Litwie.

- Przede wszystkim byłam dumna z samych Białorusinów, jako że podtrzymują oni gotowość do wychodzenia na ulice w celu obrony swojego prawa do głosu i możliwości budowania nowej Białorusi. Z drugiej strony niepokoję się tą sytuacją, bo widzę, że policja wciąż zwija ludzi z ulic - powiedziała była kandydatka w wyborach prezydenckich na Białorusi.

Czy zdaniem Cichanouskiej Łukaszenka może raz jeszcze brutalnie spacyfikować demonstracje przy użyciu sił bezpieczeństwa, tak jak miało to miejsce tuż po wyborach? - To mój największy niepokój związany z tą sytuacją, ponieważ nie widzimy powodu, dla którego obecne władze miałyby użyć siły. Nasze demonstracje są absolutnie pokojowe. Ludzie po prostu wychodzą na ulice, uśmiechają się - jest pięknie. Nie ma żadnego powodu, aby ich łapać i wrzucać do policyjnych więźniarek - podkreśliła. 

- Mówiłam to w trakcie całej kampanii i powiem teraz. Chcę poprosić funkcjonariuszy policji i żołnierzy, by pamiętali, że Białorusinami są zarówno oni, jak i my. Nie powinniśmy strzelać do siebie nawzajem. Myślę, że już niestety popełniono ten straszny błąd, gdy kazano strzelać do ludzi 9 i 10 sierpnia. Ludzie nigdy tego nie zapomną. Proszę więc, by to przestępstwo nie zostało powtórzone. Nie musicie wykonywać zbrodniczych rozkazów, bo ludzie wokół was to wasi bracia, siostry, matki. Każdy powinien zdecydować, czy służy narodowi czy jednej osobie - zaapelowała Cichanouska. 

Liderkę białoruskiej opozycji zapytano też o zdjęcia, na których Łukaszenka uwieczniony został w kamizelce kuloodpornej i z karabinem bojowym w ręku.

- Nie rozumiem, co Łukaszenka chce w ten sposób przekazać. Czy może to, że boi się tych naszych pokojowych protestów? Czy raczej to, że gotów jest do tych ludzi strzelać? Nie wiem, jak to rozumieć. Mam nadzieję, że nie jest on zdolny do podjęcia takiej decyzji - mówiła w TVN24. 

Cichanouska: Nie jesteśmy już opozycją, ponieważ opozycja stała się większością

Według Cichanouskiej Łukaszenka nie ma innego wyjścia niż rozpoczęcie rozmów z utworzoną w połowie sierpnia Radą Koordynacyjną, której zadaniem jest doprowadzenie do nowych, uczciwych wyborów prezydenckich. 

- On musi zrozumieć, że nasz naród nie odpuści. Ludzie gotowi są bronić swoich praw tak długo, jak będzie to konieczne. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest rozpoczęcie negocjacji z Radą Koordynacyjną. Usłyszenie i zrozumienie tego, że ludzie nie chcą żyć już pod tą władzą. Nie jesteśmy już opozycją, ponieważ opozycja stała się większością. Większość ludzi chce zmian i ustąpienia prezydenta, a także zorganizowania nowych wyborów. - oceniła.

Cichanouska podkreśliła też, że jeśli uda się rozpisać nowe wybory na Białorusi, to ona nie będzie już w nich kandydować. - Nie ma znaczenia, kto teraz zostanie prezydentem. Dążymy bowiem do nowych wyborów. Jestem gotowa, by zostać prezydentem czy przywódcą, ale jedynie przejściowym. Tylko po to, by zorganizować nowe wybory. Po to właśnie stworzono Radę Koordynacyjną - powiedziała w TVN24. 

- Oczywiście, ze jesteśmy gotowi na negocjacje z naszymi władzami. Może to być Łukaszenka lub jakikolwiek inny przedstawiciel władz - dodała.  

Więcej o: