Słowacja. Wicepremierka zaapelowała o oglądanie filmików. "Bo będziemy musieli zwrócić dotację"

Wicepremierka Słowacji Veronika Remiszova zaapelowała do obywateli, aby oglądali na YouTubie spoty zrealizowane dzięki unijnym dotacjom. Jeśli tego nie zrobią, kraj będzie musiał zwrócić pieniądze.

Veronika Remiszova jest wicepremierką i ministrą rozwoju regionalnego Słowacji. Jej poprzednik, Richard Raszi, zamówił 10 spotów reklamowych, które miały promować m.in. digitalizację w urzędach i cyberbezpieczeństwo. Na filmiki te wydano łącznie 80 tysięcy euro z unijnych dotacji. Warunkiem pozyskania tych pieniędzy było jednak osiągnięcie co najmniej 100 tys. wyświetleń. Kiedy Remiszova zaapelowała do Słowaków, aby oglądali nagrania na YouTubie, każde z nich miało tylko kilkaset odsłon. 

Zobacz wideo Charles Michel, szef Rady Europejskiej: Po raz pierwszy nasz budżet będzie powiązany z klimatycznymi celami i poszanowaniem dla praworządności

Po apelu wicepremierki, Słowacy ruszyli na YouTuba. Osiągniecie celu nie jest nierealne

Wicepremierka Słowacji skrytykowała zamówione przez jej poprzednika nagrania, ale mimo to poprosiła obywateli o pomoc. Projekt 10 spotów nazwała "bezsensownym" i zadeklarowała, że zrobi wszystko, co w jej mocy, aby takie pomysły nie były już realizowane. Jednocześnie wskazała, że trzeba ratować "pieniądze podatnika". Jeśli nagrania zrealizowane z funduszy unijnych nie zostaną wyświetlone odpowiednią ilość razy, Słowacja będzie musiała zwrócić Unii Europejskiej całą wydaną na nie kwotę.

 

Apel Veroniki Remiszovej poskutkował. Przed jej apelem najczęściej oglądany filmik miał 700 odsłon, dziś to samo nagranie ma ich ponad 38 tysięcy. "Uzyskanie stu tysięcy wyświetleń nie jest do końca nierealne, bo należy spełnić ten wymóg do końca projektu, czyli do końca 2023 roku" - informuje portal refresher.sk.