Rosja chce badać sprawę Nawalnego - nie chodzi o otrucie, a o zagraniczną "prowokację"

Strona rosyjska - pomimo apeli m.in. ze strony kanclerz Niemiec Angeli Merkel - na razie nie wszczyna śledztwa w sprawie otrucia Aleksieja Nawalnego. Chce za to zbadania, czy sprawa nie była "prowokacją" zagranicznych służb.
Zobacz wideo Tak wydarzenia sprzed transferu do Berlina opisywali najbliżsi Nawalnego

Unia Europejska i USA wzywają Rosję do wszczęcia śledztwa w sprawie otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Jednak Moskwa nie tylko odrzuca te apele. Stara się wręcz odwrócić obraz sytuacji i  wykorzystać ją propagandowo. 

Przewodniczący Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin proponuje, aby komisja do spraw bezpieczeństwa zbadała, czy sytuacji wokół opozycjonisty nie sprowokowały zagraniczne służby, aby doprowadzić do napięć w Rosji.

Aleksiej Nawalny jest w śpiączce po tym, gdy sześć dni temu stracił przytomność podczas podróży samolotem. Jego współpracownicy oświadczyli, że polityka próbowano otruć. Rodzina Nawalnego, obawiając się o jego bezpieczeństwo, wywiozła go do Niemiec.

Rosja nie chce śledztwa ws. otrucia Aleksieja Nawalnego, pomimo apeli

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył we wtorek, że Stany Zjednoczone, podobnie jak UE i kraje europejskie, chcą śledztwa w sprawie Nawalnego. W komunikacie czytamy, że "jeśli potwierdzą się wstępne ustalenia niemieckich lekarzy (o otruciu Nawalnego), to Stany Zjednoczone poprą apele Unii Europejskiej o kompleksowe śledztwo i są gotowe je wesprzeć". 

Jednak władze Rosji nie widzą potrzeby wszczęcia śledztwa w sprawie próby otrucia opozycjonisty. Mówił o tym rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Nazwał oświadczenia niemieckich lekarzy, dotyczące próby otrucia Aleksieja Nawalnego "pustym szumem". Zaznaczył, że należy poczekać, aż berlińscy eksperci ustalą, o jaką truciznę chodzi.

Pieskow mówił też o "zdumieniu" rosyjskich władz tym, że Niemcy "pospieszyli się" w podaniu informacji o wykryciu śladów trucizny. Stwierdził, że niemieccy lekarze mają te same informacje, co rosyjscy, a wyciągnęli z nich inne wnioski. - Nie rozumiemy, dlaczego strona niemiecka jest w takim pośpiechu, by użyć słowa "otrucie". - stwierdził podczas wtorkowego wystąpienia. Pieskow powiedział także, że lekarze w Rosji badają zarówno tę, jak i inne teorie na temat przyczyn stanu Nawalnego. 

Otrucie Aleksieja Nawalnego. Wołodin mówi o prowokacji

Krótko po tym oświadczeniu, szef niższej izby rosyjskiego parlamentu Wieczesław Wołodin polecił, aby komisja do spraw bezpieczeństwa zbadała, czy próba otrucia Aleksieja Nawalnego nie była "prowokacją" obcych służb.

Wcześniej rosyjscy lekarze orzekli, że w jego organizmie nie ma żadnej trucizny. W zapewnienia te nie uwierzyła żona Aleksieja Nawalnego - Julia - i w sobotę przetransportowała go do jednej z berlińskich klinik. Tamtejsi lekarze w poniedziałek 24 sierpnia potwierdzili przypuszczenia rodziny i współpracowników opozycjonisty i oświadczyli, że Aleksieja Nawalnego próbowano otruć preparatem podobnym do tych, które wykorzystywano do produkcji trujących gazów bojowych. Rosyjski pisarz Wiktor Szenderowicz opublikował na blogu Echa Moskwy tekst, w którym przypomniał, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat, władze Rosji wielokrotnie tuszowały polityczne mordy, próbując zrzucić odpowiedzialność na wyimaginowanych wrogów.

Więcej o: