Angela Merkel wzywa Rosję do śledztwa ws. Nawalnego. "Osoby odpowiedzialne muszą zostać zidentyfikowane"

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała rosyjskie władze do wszczęcia śledztwa w sprawie domniemanego otrucia przywódcy opozycji Aleksieja Nawalnego. Podobny apel wystosowali rodzina i współpracownicy opozycjonisty. Berliński szpital Charité, w którym leży polityk, poinformował, że wyniki badań wskazują, iż w jego organizmie znaleziono trującą substancję.

- Osoby odpowiedzialne muszą zostać zidentyfikowane i pociągnięte do odpowiedzialności - powiedziała Angela Merkel podczas wspólnego wystąpienia z ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem. Wypowiedź kanclerz Niemiec zacytowała agencja Reutera.

Również rodzina i współpracownicy Aleksieja Nawalnego żądają wszczęcia śledztwa. Rzeczniczka Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz oświadczyła, że dla wszystkich oczywistym jest fakt zamachu na życie polityka, jak i presja wywierana na lekarzy szpitala w Omsku. Dlatego, jej zdaniem, Komitet Śledczy powinien wszcząć postępowanie karne. Współpracowniczka lidera opozycji przypomniała, że omscy specjaliści stwierdzili, iż nie wykryli w organizmie Aleksieja Nawalnego śladów trucizny.

Szpital Charité przekazał, że "wyniki kliniczne wskazują na zatrucie substancją z grupy inhibitorów cholinoesterazy". Może ona wywoływać drgawki i paraliż. Zdaniem specjalistów, na których powołuje się radio Echo Moskwy, tego typu substancje były w Związku Radzieckim wykorzystywane do produkcji broni chemicznej.

Poinformowano także, że rokowania dotyczące stanu Aleksieja Nawalnego są niepewne. W oświadczeniu zaznaczono, że nie można wykluczyć ujawnienia się następstw zatrucia na późniejszym etapie, zwłaszcza w układzie nerwowym pacjenta.

Do renomowanego berlińskiego szpitala Charité rosyjski opozycjonista został przetransportowany w sobotę. Leży w śpiączce pod respiratorem.

Aleksiej Nawalny w berlińskim szpitalu

Znany z publikacji piętnujących korupcję rosyjskich elit 44-letni Aleksiej Nawalny w czwartek stracił przytomność i trafił na oddział intensywnej terapii szpitala w Omsku na Syberii. Krewni i współpracownicy polityka oświadczyli, że ktoś próbował go otruć. Na żądanie żony pacjenta - Julii Nawalnej - przewieziono go do Niemiec specjalnym samolotem. Maszynę wyczarterowała jedna z niemieckich organizacji pozarządowych.

Rosyjscy lekarze utrzymywali, że nie wykryli w organizmie polityka żadnej trucizny. Początkowo nie chcieli wyrazić zgody na wyjazd pacjenta, argumentując, że jego stan jest niestabilny. Podkreślali, że w kwestii leczenia Nawalnego nie byli pod presją władz.

Zobacz wideo Tak wydarzenia sprzed transferu do Berlina opisywali najbliżsi Nawalnego
Więcej o: